8|yoongi

999 234 75

Wszędzie było czuć alkohol. Wszędzie było pełno osób.

Chyba właśnie dlatego nie chodzę w takie miejsca.
Zdecydowanie za dużo ludzi.

Wzrokiem odnalazłem bar. Nim się obejrzałem, siedziałem przy blacie.

Zamówiłem przypadkowego drinka, którego wybrałem jedynie ze względu na kolor.

Różowy.

Lubię różowy.

Przypomniał mi się Tae mówiący o przefarbowaniu mnie na róż. Szybko pozbyłem się tej myśli. Przyszedłem, żeby się wyluzować, a nie wspominać.
Upiłem łyk.

Boże drogi, co to jest?!

Mimo złego pierwszego wrażenia, nie odstawiłem go. Po czasie był całkiem znośny, nawet bym powiedział, że całkiem smaczny.

Smakował jak grejpfrut z malinami.

Najpierw kubki smakowe opanowywał słodko-gorzki cytrus, a następnie wypełniał je słodki smak różowego owocu.

Siedziałem samotnie, sącząc napój, gdy nagle dosiadł się do mnie rudowłosy chłopak.

- Hej, czemu siedzisz sam, gdy wszyscy się bawią? - zaczął nieznajomy, przekrzykując ryk muzyki.

No tak, przecież inni siedzący ludzie są niewidzialni.

- Bo piję - odpowiedziałem zdawkowo nieco zrezygnowany. - Na zabawę jeszcze przyjdzie czas.

- Jak masz na imię? - spytał rudowłosy.

- Yoongi.

- Ja jestem Park Jimin.

Uścisnęliśmy sobie ręce.

- Więc, Yoongi, co Cię tu sprowadza?

- Szczerze, to nie mam pojęcia. Miałem ochotę się trochę wyluzować, to przyszedłem - odparłem. - A jaka jest twoja historia?

- Pokłóciłem się z chłopakiem. Mieliśmy iść dziś na kolację i chciałem mu wszystko wyjaśnić, odkręcić to co się stało, ale nie przyszedł. Wystawił mnie - odparł smutno.

- Przykro mi - powiedziałem, kładąc dłoń na ramieniu rudzielca.

Park ukrył twarz w dłoniach. Siedział tak przez chwilę, po czym przeniósł ręce na kark, nerwowo go pocierając.

- Wiesz co, ja chyba już pójdę - odparł, po czym udał się ku drzwiom wyjściowym.

Dwa razy jednego dnia, to chyba rekord.

Jeszcze przed chwilą pełna szklanka stała teraz pusta. Poprosiłem barmana o dolanie tego samo.

Po kolejnych wypitych różowych drinkach, alkohol zaczął robić swoje, a ja postanowiłem wreszcie ruszyć się z miejsca.

Idąc ku parkietowi, czułem lekkie zawroty głowy. Nie przejąłem się nimi zbytnio.

Głośny hałas dobiegający z wielkich naściennych głośników wypełniał cały lokal. Czułem jak basy przebiegają przez podłogę.

Ludzie śpiewali, krzyczeli, skalali, tańczyli. Dołączyłem do nich.

Kompletnie nieświadom swoich czynów, postawiłem kilka kolejek totalnie obcym ludziom, oczywiście nie zapominając przy tym sobie. Po czwartej przestałem liczyć, znudziło mi się.

Wróciłem na parkiet, a w tłumie ludzi dostrzegłem coś znajomego. Jeden piękny uśmiech. ZBYT PIĘKNY.

To na pewno nie on.

Zignorowałem podejrzenia na temat nieznajomej osoby.

Wszystko wokół mnie wirowało. Światła raziły mnie po oczach i przyprawiały o ból głowy.

Kręciłem się we wszystkie strony, gdy nagle poczułem uderzenie z przeciwnej strony.

Facet nawet się nie odwrócił, tylko powędrował ku wyjściu.

To było bardzo niegrzeczne z jego strony. Jego mama nie byłaby zadowolona. Powinna mu dać klapsa.

W tej chwili poczułem coś bardzo nieprzyjemnego w żołądku. Wszystko zaczęło mi podchodzić po gardła.
Chwiejnym krokiem udałem się do łazienki.

Na szczęście kabiny były otwarte. Nie wiem czy zdołałbym je otworzyć.

Wszedłem do pierwszej lepszej i usiadłem przy muszli. Wszystko, co dziś zjadłem i wypiłem, stopniowo znajdywało się na dnie ubikacji.

Fuj.

Bolały mnie nogi, plecy i głowa.

Poczułem nagłą ochotę zadzwonienia do kogoś.

Wybrałem numer Joona. Odebrał niespodziewanie szybko.

- Namjooonie? Czy to ty? - wyszeptałem cicho do słuchawki.

- Yoongi, wszystko w porządku?

- W najlepszym. Namjoonie, pamiętasz chłopaka, z którym mnie umówiłeś? - czkąłem.

- Tak, Yoongi, ale na pewno wszystko okej?

- Daj mi jego numer - odpowiedziałem, ignorując wcześniejsze pytanie.

- Wy jesteście niesamowici. Czy to jest jakiś żart?

- Co? - spytałem dramatycznym głosem, łapiąc się za pierś.

- Właśnie przed momentem rozmawiałem z twoim kochasiem i twierdzi, że zwariował, bo wszędzie Cię widzi.

- Namjoonie, jaki kochaś? Daj mi jego numer. Ojejku, mam kochasia. Chcę poznać mojego kochasia.

- Hyung, ty jesteś pijany - powiedział przejęty.

- Nienienie. Słuchaj, chyba ktoś tu idzie, nie chcęz żeby usłyszał z kim rozmawiam. To nie ich sprawa, prawda?

Niezdarnie kliknąłem czerwone kółko, a telefon wypadł mi z dłoni.

Oparłem się o ścianę. Czułem, że zasypiam.

Nagle ktoś wpadł do łazienki.

Zdecydowanie za głośno.

Zmarszczyłem brwi.

- NIGDZIE NIE ODCHODŹ, ZARAZ WYCHODZIMY - krzyknęła postać, śmiąca zakłócać mój spokój.

Poczułem jak ktoś szturcha mnie w ramię.

- Halo, proszę pana - powiedział ten sam głos.

Otworzyłem oczy zirytowany brakiem odpoczynku. A moja mina „Odwal się", zmieniła się o 180 stopni.

- O, Hoseokieeee, heeej - powiedziałem uśmiechając, się szeroko.

~~~

Surprise! ❤

nushines || yoonseok Where stories live. Discover now