1|yoongi

1.9K 315 28


- Będąc jeszcze małym dzieckiem, marzyłem o pisaniu powieści. Chciałem być najpopularniejszym pisarzem w całej Korei. Chciałem, by moje książki schodziły tak szybko, jak świeży chleb w jednej z Seulskich piekarni.

Własne bajki zacząłem pisać w wieku 8 lat. Mimo młodego wieku, miałem naprawdę bujną wyobraźnię. Zawsze miałem masę pomysłów, lecz brak motywacji do ich realizacji.

W wieku 12 lat postawiłem na science-fiction. Czy było coś piękniejszego niż historia o buncie oraz ataku androidów na ludzkość? Osobiście uważałem, że to był jeden z najlepszych pomysłów, jakie przepływały w tym okresie przez moją głowę.

Kryminały to zdecydowanie czas liceum. Cały świat wydawał mi się bardzo tajemniczy, zwłaszcza ludzie. Wszędzie widziałem zagadki do rozwiązania, a w sobie odnajdywałem wewnętrznego detektywa.

Próbowałem odnaleźć się chyba w każdym gatunku.

Ostatecznie padło na...

No właśnie, padło na nic. Przestałem pisać już jakiś czas temu i nie robię już niczego związanego z literaturą - skończyłem i wziąłem głęboki wdech.

- Czemu? - zapytała osoba siedząca naprzeciw mnie.

- Gdy dostałem pracę, zacząłem mieć coraz mniej czasu dla siebie, pomysły przestały mi napływać do głowy, a z czasem przestało mi to sprawiać taką przyjemność jak dawniej. Dość o mnie, mówię o sobie już od 15 minut. Wiesz o mnie wszystko, za to ja nie wiem o tobie nic. Powiedz coś o sobie.

Podparłem głowę na ręce i wpatrzyłem się w ciemnowłosego.

Chłopak zaśmiał się, oblizał usta, przeczesał włosy ręką i opadł w głąb fotela.

- Jasne, nazywam się Ju... - wypowiedź przerwał dźwięk telefonu. - Min przepraszam, to moja siostra, muszę odebrać.

- Nie krępuj się, rozumiem. - W moim głosie można było wyczuć rozczarowanie.

Brunet odebrał. Z początku wydawał się spokojny, lecz na minuty na minutę robił się coraz bardziej niespokojny.

Co ja w ogóle tu robię? Randka w ciemno? Przecież to nie w moim stylu. W życiu nie byłem w poważnym związku z kobietą, a co dopiero z mężczyzną. Czy ja w ogóle lubię facetów? Wydawało mi się, że nie, lecz szybsze bicie serca towarzyszące podczas spotkania z brunetem, stawiało sprawę mojej orientacji pod wielkim znakiem zapytania.

Tak czy inaczej, chłopak przyciągał uwagę. A szczególnie jego oczy. Duże, błyszczące, brązowe oczy. Mógłbym wpatrywać się w nie godzinami. Jego skórę można by opisać jednym słowem - nieskazitelna.

Równie piękny, jak oczy chłopaka, był jego uśmiech. Od początku naszego spotkania nie przestawał się uśmiechać. Tryskał energią, zadawał masę pytań, na które niekiedy trudno było mi odpowiedzieć.

A jego policzki i znajdujące się w nich dołeczki, które w widoczne były cały czas? Boże drogi. CUDOWNE. Miałem ochotę wziąć je w swoje ręce i ścisnąć.

Był zarazem przystojny jak jakiś bóg grecki i słodki jak cukierek. Oczywiście nie zapominając o ustach... Delikatnie różowe wargi wyglądały na niesamowicie miękkie, aż chciałoby się...

- Yoongi, strasznie Cię przepraszam, ale muszę wyjść. Moja siostra bardzo mnie teraz potrzebuje. Naprawdę mi przykro. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

- J-jasne - bąknąłem.

- To świetnie! Dziękuje, że poświęciłeś swój czas - rzucił młodszy, wstając, i kierując się ku wyjściu.

Kiwnąłem głową.

- Czekaj! - krzyknąłem, a wszystkie pary oczu znajdujące się w lokalu, skierowały się na mnie.

Chłopak zatrzymał się i posłał mi pytające spojrzenie.

- Mogę wiedzieć, jak masz na imię?

- Jung Hoseok, i lepiej zapamiętaj, bo drugi raz nie powtórzę.

Azjata posłał w moją stronę piękny uśmiech. ZBYT PIĘKNY.

Czułem, jak bardzo się rumienię.
Stałem na środku kawiarni cały czerwony.

Jung chyba też to zauważył i zechciał, abym na dobre zmienił się w dorodnego pomidora.

Puścił oczko, po czym opuścił pomieszczenie.


nushines || yoonseok Where stories live. Discover now