Część 4

361 55 28

Podziękowania dla CzarnaKrew . 

To co za kolejny rok następny? xD 

Enni

*************************************************

Od zawsze lubiłem władzę, od bycia przewodniczącym samorządu, aż po seks. Prawie każdy się kajał przede mną. Ich proszący głos wzbudzał we mnie niemal podniecenie, ale on wszystko rujnował...
Przechodziłem korytarzem kiedy coś uderzyło w tył mojej głowy.
- Sorry, wymsknęła mi się- powiedział gdy zbierałem z podłogi papiery i włożyłem na nos okulary.

-Uważaj następnym razem- odpowiedziałem spokojnie- Gdzie jest Twój mundurek?- zapytałem patrzą na jego sportowe ciuchy.
I tak oto moim największym marzeniem było widzieć Ochnika u moich stóp. Pragnąłem nauczyć go szacunku, zdyscyplinować i by mówił do mnie " Master".
-Chyba gdzieś mi się zawieruszył w praniu- odpowiedział z uśmiechem przecierając pot z czoła wierzchem koszulki.
-Przyśle kogoś na następnych zajęciach do Twojej klasy aby dał Ci zastępczy- chwyciłem jego rękę i zaczął się przyglądać zrobionemu tatuażowi łapacza snów, na przedramieniu z kamiennym wyrazem twarzy. Wyrwał rękę i zacząłem odchodzić- Jeżeli nie zaczniesz stosować się do regulaminu szkoły będę zmuszony zgłosić to do dyrekcji- odparłem jedynie.

-Spierdalaj- odpowiedział.
-Twój opiekun musi podpisać te dokumenty, jak nie sprawię, że będziesz mógł zapomnieć o udziale w zawodach.
Chłopak odwrócił się i wyjął telefon.
-At-chan!-powiedział głośno do słuchawki telefonu, po czym przeszedł na język, który rozumiałem- Sorry, że przerywam Ci w pracy, ale potrzebny jest Twój podpis na jakiś papierkach....- Po kilkuminutowej rozmowie się rozłączył- Niestety mój opiekun pracuje dość daleko i nie przyleci na Twoje zawołanie jak każdy- spoglądał na mnie triumfalnym wzrokiem-Przefaksuj mu te karteczki, w dyrekcji mają adres, a za rozmowę rachunek dostarczę Ci później-Uśmiechnął się zwycięsko.
Moja wyobraźnia podpowiadała mi włożenie mu knebla miedzy te śliczne białe ząbki i zabawianie póki nie zaczął by błagać o koniec.
Wszedłem do pokoju samorządu czekając jedynie na przybycie swojego pomocnika, uroczy chłopak młodszy ode mnie, który potrafił się popłakać zacinając w palec papierem.
Widział we mnie idealnego przewodniczącego, wzór do naśladowania, widział to co większość.
-Dzień dobry David- wszedł z promiennym uśmiechem na ustach i usiadł zaraz przy biurku- Ja przepraszam, że nie udało mi się z tymi dokumentami.
-Spokojnie- poczochrałem mu włosy- ten chłopak to ciężki przypadek. Prawdopodobnie gdyby nie datki od jego wuja i wyniki w kosza wywalili by go stąd bardzo szybko- sięgnąłem segregator, w którym miałem wszystkie papiery dotyczące jego rocznika i wczepiłem w odpowiednim miejscu notkę o przesłaniu faksu do opiekuna Ochnika.

Następnie sięgnąłem kolejny segregator wyszukując od kogo nie mam jeszcze odpowiedniego kwitka. Nie raz wkurzało mnie, że sekretariat tak się wysługuje uczniami, ale taka praca miała wpływ również na odpowiedni wpis w dokumentacji na przyszłej uczelni.
-Eliot, czy uzyskałeś wczoraj podpis rodziców Christian'a Price
-Tak- podał mi dokument- coś jeszcze?- spytał rozpromieniony.

-Jak byś mógł sprawdź czy bracia Marx przynieśli co trzeba, jeden jest w drugiej A, drugi w D- uśmiechnąłem się- Z twoją pomocą wszystko idzie szybciej.
Rudowłosy poczerwieniał nieznacznie.

Sięgnąłem telefon i napisałem wiadomość: 'Następny piątek chłoptasiu. Master'
Nie minęła chwilą kiedy otrzymałem odpowiedź, której oczekiwałem: 'godzina 20, lepiej żeby tym razem było warto.'
Tak lepiej, płaczliwe suki mnie nie kręcą, tacy kolesie którzy po chwili wyją jak panienki są do niczego, sprzęt od razu opada. Nikt dotąd nie wytrzymał ze mną tak wiele, nawet przy swoim pierwszym razie najęty dziwkarz piszczał "dosyć". Odetchnąłem i ponownie przybrałem obojętny wyraz twarzy.
Wiedząc, że niedługo lekcja opuściłem pokój i poszedłem do sali.
-No proszę, jak zwykle najlepszy wynik- nauczyciel podał mi kartkę
-piątka z minusem?

Sypiając z WrogiemPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!