Witajcie po zbyt długiej przerwie i przepraszam w imieniu moim i Killera za nie dodawanie rozdziałów. Pewnie wiecie jak to jest, gdy chodzi się do szkoły - przede wszystkim czas zżera masa nauki. Powiem krótko, by nie przedłużać: czas, kiedy rozdziały zostały wstrzymane, nie był stracony. Praktycznie na okrągło dopracowywałyśmy te fanfiction nie raz zarywając nocki i nie odrywając telefonów, by wysyłać fragmenty reakcji naszych postaci. To wszystko doszło to do takiego stopnia, że gdzie nie spojrzymy (lub usłyszymy) to mamy skojarzenie z KaiLu, ogrom pomysłów, zarys fabuły i kilka długich, ciekawych rozdziałów do dalszej części fabuły 8)))) 

Jeżozwierzu! Chodzi mi właśnie po ekranie pająk i dostałam zawału, bo o tej godzinie jest ciemno i go wcześniej nie zauważyłam. W sumie to wszystko. Przepraszam za dygresję o pająku, ale mnie zaskoczył! On też chce przeczytać ten rozdział x.x 

Koniec ogłoszeń parafialnych, życzę miłego czytania ;)

Tea

______________________________________________

[WAŻNE] Imię Karina zmienione na Krystal

Lu zareagował podobnie co większość ludzi w klubie słysząc męski głos. Otworzył szeroko oczy ze zdumienia - gdyż jeszcze chwilę temu pozbył się ostatnich promyków nadziei na ratunek z tej głupiej sytuacji - i zwrócił wzrok skąd dobiegał głos. Z kolei Kim rozejrzał się po ludziach i zauważył, że Kris uśmiechnął się, dodając mu trochę otuchy, a Tao zaskoczony obserwował z daleka chłopaka dziwiąc się, że "stawia się" Karinie, ponieważ zawsze wcześniej był po jej stronie. Han zdążył jedynie smagnąć spojrzeniem chłopaka z bandamką przewiązaną na głowie, gdyż w momencie skrzyżowania ich oczu automatycznie skupił się na czymś innym co nie wymagało kontaktu wzrokowego. Wyczuł napięcie buzujące u swojego tymczasowego "partnera" i ze swoich obserwacji zaczął snuć podejrzenia, że chłopak nie pomaga mu ze zwykłej dobroci, a ma jakieś niedokończone porachunki z parą stającą naprzeciw co było prawdą – Jongin spotkał tę dwójkę już kilka razy od zerwania, ale dziś szukali okazji do potyczki tanecznej. Musieli przygotować choreografię opanowaną do perfekcji skoro szukali zaczepki.

Brunet przy konsoli zapodał piosenkę z dużą ilością saksofonu, który dodawał zmysłowości do tańca. Muzyka zadudniła wyrywając Lu z przemyśleń, a podekscytowane krzyki ludzi wcale nie poprawiły jego samopoczucia. Dobry początek to nie był, ale ten dzień już od akcji w jego pokoju zasługiwał na miano "pechowego".

Dziewczyna wraz ze swoim chłopakiem zaczęli się płynnie poruszać w rytm bitów, a każdy ich ruch mógł się wydawać za dokładnie przemyślany i ćwiczony niejednokrotnie. Bił od nich oszałamiający blask i pewność siebie, która siłą rzeczy mogłaby powalić na kolana, a Han coraz bardziej zaczynał się zastanawiać co u licha robi w takim miejscu i za co spotykają go te wszystkie nieszczęścia?

Kim natomiast stał obok nieznajomego, przyglądając się z pustką w głowie tańcu, który podwyższał mu ciśnienie - z nerwów, rzecz jasna. To on powinien być na miejscu tego chłopaka. To on powinien dotykać jej talii, ud, brzucha, szyi, obracać i przyciągać do siebie w dwuznacznym tańcu. Zaczęła się druga zwrotka. Para dobrze tańczyła i Jongin wiedział, że trudno będzie ich przebić. Praktycznie dobrowolnie zgodził się na porażkę, bo nie miał przemyślanych ruchów na taniec dwuosobowy. Miał dziś iść wprawdzie na pojedynek, ale na pojedynczy – nie dla duetu. Niektórzy po usłyszeniu słów spojrzeli się jednoznacznie na czekających na swoją kolej tancerzy. Kim słuchając jak oni tekstu coraz dziwniej się czuł. To było trochę... nawiązujące do sytuacji; ratowanie z opresji i inne takie bzdury. Najgorsze, że musiał zatańczyć do tej samej piosenki z nieznajomym!

Two Faces One Love (~KaiLu~)Przeczytaj tę opowieść za DARMO!