For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

Rozdział 12

211 20 0

*Chris*

Wyszedłem z autobusu i skierowałem się w stronę galerii. W ciemnych okularach na nosie, które pozwalały mi patrzeć gdzie zechce bez ryzyka, że ktoś to zauważy przemierzałem kolejne metry, aby znaleźć się w upragnionym miejscu. Była piękna pogoda. Kopnąłem nogą w kamyczek, który poturlał się przede mnie uderzając o ścianę centrum. Drzwi rozsunęły się i pewnym krokiem poszedłem w stronę stoiska z owocami. Wtedy JĄ zobaczyłem. Szła w moją stronę, ale patrzyła w telefon, więc mnie nie widziała. Kupiłem najpiękniejsze jabłko jakie ujrzałem i skierowałem się do niej. Wciąż zapatrzona w telefon mnie nie zauważyła, co skończyło się tak, że w nią wpadłem.

-Kurwa, uważaj jak... - wysyczała, ale przerwała gdy zobaczyła kto przed nią stoi. Odrzuciła włosy na plecy i mnie minęła bez choćby słowa. Hej... Myślałem, że mnie lubi, po ostatnim zdarzeniu.

-Rosemary! - krzyknąłem za nią.

-No co Chris?! Chcesz mi coś powiedzieć? Nie? Och... Oczywiście, że masz racje - nagle po jej policzkach pociekły łzy. 

-Dlaczego płaczesz. Dlaczego Ty zawsze płaczesz? - zapytałem zdenerwowany.

-Bo się Ciebie boje - szepnęła ledwo dosłyszalnie. Stałem tam jak ten idiota, nie wiedząc, co zrobić. Byłem... smutny? Nie to nie możliwe. Rose stała i płakała, a ja bezczynnie się ma nią gapiłem. Poczułem ukłucie w sercu, to przecież była moja wina. Zrobiłem krok w przód i po prostu ją przytuliłem.

*Rose*

W jednej chwili poczułam się jak w niebie. Wytarłam łzy ręką i mocno ścisnęłam jego bluzę. Był taki ciepły.

Halo.

Ziemia do Rose.

On jest mordercą.

Twoje uczucia się nie liczą, trzymaj się z dala od niego.

W tamtym momencie ignorowałam te głosy, po prostu wtulałam się w jego tors.

-Proszę panienki? Co panienka robi? - usłyszałam głos Erica za plecami. Moje oczy gwałtownie się otworzyły.

-Ymmm.. ja.. ja tylko umm.. to jest Patrick. Spotykamy się. Wszystko dobrze Eric, wrócę do domu sama.

Kiedy lokaj był wystarczająco daleko zaczęliśmy się śmiać.

-Patrick, co? Haha, spotykamy się? Haha - śmiał się Chris.

Zachowywał się.. normalnie. Złapałam go za ręke, chcąc pociągnąć go za sobą, ale on nawet nie drgnął. Śmiał się dalej. No cóż, przez niego miewałam chuśtawki nastrojów. Częste chuśtawki nastrojów.

-Kocham cię. - szepnęłam.

Nie usłyszał i dobrze, ale powiedziałam? Powiedziałam.

~~~

-To co dasz się zaprosić na randkę? - powiedział.

-A jak powiem, że nie? - uśmiechnęłam się.

-To wtedy będę zmuszony zabrać Cie siłą...

-Nie zgadzam się.

-Nie masz wyjścia - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek.

No właśnie, zapomniałam wam wspomnieć o najważniejszym. Tak jakby przez te kilka dni zbliżyliśmy się do siebie... Troszkę bardzo.

~~~

-Nienawidzę Cie! - krzyknęłam.

-Wzajemnie!

Znowu wybuch śmiechu. Przecież tylko żartowaliśmy.

~~~

-Rose?

-Tak? - odpowiedziałam trzymając głowę na jego torsie.

-Dalej się mnie boisz? - zapytał całkiem poważnie.

Przez chwilę się zastanowiłam.

-Czyli tak? - zwątpił i wtedy go pocałowałam, jako odpowiedź.

------

Hej. Nie bójcie się to jeszcze nie koniec. Jeszcze kilka rozdziałów. :D To co dobijemy 200votes i 50comments? Czy nie dacie rady? Ja w was wierze! No dalej! W kupie siła :)

Kto ma tt? :3

PrzebudzonaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!