Cz. 3 "Czy To Już Koniec?"

743 46 24

Wczesnym rankiem, Nevra udał się do swojego pokoju, z uśmiechem na ustach. Oboje zasnęliśmy bardzo spokojnie. Po prostu to czułam.

Obudziłam się kilka godzin później. Nie miałam na sobie już szlafroku, przypomniałam sobie, co działo się podczas tej szalonej nocy. Na mojej twarzy zagościł uśmiech. Leżałam jeszcze chwilę, wpatrując się w okno. Miałam widok na ogród Muzyki. On był tak piękny - zawsze gdy mam chwilę, siadam tam i napawam się zapachem lili wodnych. To moje ulubione kwiaty. Wydają się tak delikatne i kruche. Co więcej, nie mogą żyć bez wody. Są tak podobne do mnie...

W końcu, postanowiłam się ruszyć, bo przecież, nie można leniuchować całymi dniami! Wstałam i podeszłam do szafy. Strój Huang Hua, znów mnie kusił, jednak tym razem wolałam, nie sprowadzić na siebie tej samej sytuacji co wczoraj. A - właśnie! Miałam spłatać psikusa Ezarelowi, obracając jego koszulę na drugą stronę.

Szybko przeanalizowałam tą myśl, ubrałam się i wyszłam na korytarz. Nie było żywej duszy. Przeszłam na palcach do pokoju Ezarela. Po drodze, miałam ochotę wejść do pokoju Nevry, jednak powstrzymałam się, on też musi odpoczywać!

Drzwi cicho zaskrzypiały, cicho przekroczyłam próg. Ezarel leżał na łóżku, zwrócony plecami do mnie, był jeszcze okryty. Jego ubrania, były pięknie złożone, leżały bardzo blisko łóżka. O dziwo, niebiesko-włosy elf, jest bardzo dobrze zorganizowany. Nie domykając do końca drzwi, podeszłam na palcach, niedaleko łóżka Ezarela. Poruszył się lekko. Gdy miałam dorwać jego przebranie, pościel gwałtownie się poruszyła:

- BUU! - krzyknął elf, unosząc ramiona w górę.

- AAA! - wykrzyczałam jeszcze głośniej, na co Ez, zasłonił moje usta dłonią, przykładając palec do swoich ust.

- Ciszej, niektórzy jeszcze śpią. - powiedział, uśmiechając się.

Złapałam jego rękę i zdjęłam z moich ust, nieco zdenerwowana:

- Specjalnie obudziłeś się wcześniej, prawda?

- Nie wiem o czym mówisz. - rzucił pogardliwie.

- Hah.. nie dasz się nigdy podejść.

- Nigdy. - uśmiechnął się. - Wracaj do siebie. Jest jeszcze wcześnie.

- Nie wiem o czym mówisz. - uśmiechnęłam się.

- Veraaa.. - wywrócił oczami.

- Dobra, idę, skoro mnie już tak nienawidzisz. - obróciłam się na pięcie i mrugnęłam do Eza.

On zaśmiał się jedynie i położył się znów na łóżku.

Zamknęłam za sobą drzwi i cicho podążyłam korytarzem, aż w końcu doszłam do drzwi ozdabianych pięknym zielonym plączem z różami, przez środek. To były moje drzwi, a Miiko, pozwoliła mi je "ulepszyć". Zebrałam wtedy kwiaty, z ogrodu z fontanną. Zapach tych róż, czuć z bardzo daleka, a może to ja mam czuły węch na nie?

Otworzyłam cicho drzwi. Kryształy, które służyły za światła, świeciły bardzo słabym światłem. Nie dziwię im się - już prawie świta. Byłam wypoczęta, więc zamiast kłaść się na łóżku, postanowiłam przeczytać jakąś książkę od Ykhar. Podeszłam do regału i przejechałam palcem, bo grzbietach książek. Uznałam, że przeczytam "Noc Świtu". Króliczyca polecała ją - opowiada o życiu młodego wilka, wśród surowej watahy, gdzie co miesiąc, przywódca zabijał nowo narodzone szczeniaki, zrzucając je z wysokiej skarpy, do rzeki, która była bardzo wzburzona. Ten młody wilk, chciał za wszelką cenę ocalić małe i zabrał je z watahy, sam przy tym uciekając.

Książka była strasznie ciekawa.

Pełna entuzjazmu zamknęłam księgę. Spojrzałam na zegar. Nadeszła godzina poranna. Słyszałam jak na korytarzu nastał mały hałas, słychać było stukot stóp. Spojrzałam w lustro. Poprawiłam włosy, biżuterię, aż nagle, ktoś zastukał w ścianę 2 razy. To na pewno był Nevra. Zastanowiłam się chwilę, czy zaprosić go do siebie czy nie. Po chwilowym zastanowieniu, z lekkim wachaniem, odstukałam 2 razy i wróciłam do poprawiania tego... co się w sumie dało. Chciałam sprawić pozory, że niby "nie czekam na Niego" (ale naprawdę, to czekam, hihi).

♤ Pocałunek Krwi ♤Read this story for FREE!