Prolog

39 8 0

Będąc dzieckiem, wszystko jest proste. Słońce w rogu kartki zawsze jest żółtawe, a niebieski pasek u góry to niebo. Na zielonej trawie stoi kwadratowy dom, a przed nim dwie wysokie postacie i trzecia trochę niższa. Wokół nich kręci się pies. Jesteś dzieckiem, dla ciebie to dzieło sztuki. Perełka, która zawiśnie na lodówce.

Wychodzisz z mamą na dwór na plac zabaw i dołączasz do innych dzieci. Śmiejecie się głośno, ścigając się po trawie, zjeżdżając ze zjeżdżalni i huśtając się wysoko na huśtawkach. Wasza dziecięca wyobraźnia jest prosta. Zakrętka od butelki ulubionego picia robi za kieliszek, a soczek za mocniejszy trunek. Kilka niewinnych paluszków to papierosy. Tak bardzo śpieszno wam do dorosłości.

Bawicie się i śmiejecie się, kompletnie nie zwracając uwagi na wasze matki siedzące nieopodal. Czujecie się jak młodzi bogowie – pewni siebie, nieustraszeni i bohaterscy. Kilka patyków robi wam za pistolety, kiedy bawicie się w wojnę. Śmiejąc się do siebie, udajecie, że strzelacie. Udajecie, że polegacie na polu bitwy. Udajecie swoją własną śmierć. Następnie wstajecie i zaczynacie grać dalej.

Tymczasem dorastacie, a ktoś mówi wam, że słońce nie jest czysto żółte, a jest mieszanką paru różnych kolorów: żółtego, czerwonego, pomarańczowego. Niebo nie jest tylko niebieskie i nie jest tylko u góry kartki. Ono jest wszędzie, ale co to za monotonia malować całą kartkę na niebiesko.

Rośniecie dalej. Drewniany patyk nie jest już drewnianym patykiem. To ciężka, śmiercionośna broń. Już się nie uśmiechasz, kiedy trzymasz ją w ręce. Nie cieszysz się, kiedy pociągasz za spust. W dorosłym życiu okazuje się, że nie zawsze jesteśmy w stanie się podnieść i iść dalej.

Nadal czujesz się jak młody bóg?

Apokalipsa. Wojna (wolno pisane)Przeczytaj tę opowieść za DARMO!