2. Czy warto?

12 0 0

Poniższe opowiadanie ma dla mnie niezwykłą wartość. Dzięki niemu zostałam bowiem laureatką Międzynarodowego Konkursu Literackiego im. Wandy Chotomskiej. Jest to dla mnie przeogromne wyróżnienie. Zapraszam serdecznie do lektury!

 Zapraszam serdecznie do lektury!


     Nie wiem, kim jestem. Wybudzam się z chaosu, krystalizuję z nicości. Leniwie podnoszę powieki, bosymi stopami dotykam ziemi. Jest ciepła. Przede mną rozciąga się droga. Wyruszam.

     Potykam się o niewidzialny próg. W czarnej otchłani szukam promieni światła. Zalewam nimi duszę, czuję je pulsujące w moich żyłach. Serce przyspiesza. Wstaję, ruszam przed siebie. Moje ciało wypełnia nadzieja. Nie. To ja jestem nadzieją, ja jestem siłą. Przechodzę obok stada kruków. Moja obecność je płoszy. Wzbijają się do lotu. Kłębią się nad moją głową tak nisko, że potrafię usłyszeć szmer ich piór. Ignoruję je, a im bardziej staram się to robić, tym głośniej kraczą. Nieprzyjemny dźwięk drażni moje zmysły. Uciekam. Czuję ich szpony i dzioby na mojej skórze oraz we włosach. Chowam się za ścianą. Tu nie mogą mnie dosięgnąć. Odlatują. Wśród nich dostrzegam skowronka. Chciał mi zaśpiewać. Jest już za późno.

****

     Przed sobą widzę jezioro. Wychodzę na piaszczystą plażę, a chłodna bryza przyjemnie owiewa moją twarz. Mogę je przepłynąć, ale czy dam radę? Wśród szuwar zauważam człowieka. Siedzi na przewróconej i zniszczonej łodzi. Nuci coś pod nosem.

     - Kim jesteś? – pyta.

     - Nie wiem – odpowiadam. – Muszę dostać się na drugą stronę jeziora. Pomożesz mi?

     - Jeśli ty pomożesz mi naprawić moją łódź.

     Biorę się do pracy. Naprawiamy łódź razem. Nie rozmawiamy, ale on cały czas się uśmiecha. W końcu wszystko jest gotowe. Tafla wody wzburza się, gdy opuszczamy na nią łódź. Wsiada do niej pierwszy, a ja idę zaraz za nim.

Odbijamy od brzegu. Łódź kołysze się, gdy pokonujemy bezkresną wodę.

     - Kim jesteś? – pytam.

     Nie odpowiada. Cisza rozbrzmiewa tysiącem myśli. Rozglądam się i podziwiam otaczające mnie piękno. On też obserwuje. Nasza cicha relacja ukryta w uśmiechu i spojrzeniach otula moje serce ciepłą otoczką.

     Dobijamy do brzegu. Do moich uszu dobiega krakanie kruków. Rzucają się w moją stronę, pikują w locie. Upadam na ziemię, ukrywam twarz przed ich szponami i dziobami raniącymi moją skórę do krwi. I nagle ból ustaje. Ptaki uciekają w popłochu. On je przegonił. Wyciąga do mnie rękę, by pomóc mi wstać.

     - Jestem twoim skowronkiem – mówi. 

Wszystkie zakątki umysłu - zbiór opowiadańPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!