13. Przedstawienie czas zacząć

4.5K 444 48
                                              

— Profesorze Snape — przywitał się Harry. — My właściwie...

— Wychodzą — dokończyła za przyjaciela Hermiona, rumieniąc się wściekle zgodnie z poleceniami. Harry spojrzał na nią mocno zszokowany, ale na jej szczęście Ginny odciągnęła go za rękaw, machając na pożegnanie. — Usiądzie pan?

— Nie zamierzam stać — mruknął Snape, posyłając ostatnie spojrzenie wychodzącym byłym uczniom i przysiadł na miejscu Harry'ego. Hermiona odetchnęła i przymknęła oczy, ale chwilę później przypomniała sobie, że właściwy cyrk nawet się jeszcze nie rozpoczął.

— Czego się pan napije? — spytała, zabierając puste kubki ze stołu.

— Liczysz na napiwki? — prychnął pod nosem, a głośniej dodał: — Miód.

Hermiona skinęła głową i powoli, aby nie rozbić naczyń, udała się do baru.

— Grzany miód i jedną wodę.

Barman uśmiechnął się do niej, nalewając do kufla trunek i dorzucając do niego kilka goździków. Dziewczyna rozejrzała się, wyłapując w gościach postać Minerwy i upewniła się, że zauważyła wejście Severusa. Kobieta zerkała na niego nieco posępnym wzrokiem, ale szybko powróciła do rozmowy z profesor Clark, która żywo o czymś rozprawiała.

Hermiona wróciła, stawiając przed profesorem kufel i sama zasiadła naprzeciw niego, obejmując drżącymi dłońmi szklankę z wodą.

— Czego Wybraniec szukał w Hogsmeade? — spytał bez pardonu profesor, zerkając pytająco na dziewczynę.

— Chciał się ze mną zobaczyć. Wiedział, że dzisiaj wychodzimy — mruknęła, zakładając za ucho kosmyki rozpuszczonych włosów, które rano potraktowała sporą ilością Ulizanny. Nie chciała powtórki z wczoraj, chociaż jak przypomniała sobie dłoń Snape'a, delikatnie wyciągającą z jej włosów liście, nieświadomie się zarumieniła. — Poza tym miał załatwienia w Londynie.

— Pomyślałby nad stałą pracą — odparł Snape, zatapiając usta w gorzkim napoju. Nie powinien pić w godzinach pracy, nawet jeśli jest to wyjście do miasteczka, ale miał szczerze gdzieś Minerwę i jej restrykcje. Jeden dzień w roku mógł chyba robić to, na co miał ochotę.

— A pan dałby mu spokój — stwierdziła Hermiona. — Przygotowuje apelację dla Draco.

Brew Snape'a powoli uniosła się w górę i przez chwilę mężczyzna przyglądał się poddenerwowanej dziewczynie, trawiąc jej słowa. Draco odkąd wyszedł ze szkoły, przestał go interesować. Nie łączyło go z chłopakiem nic, co miałoby wymuszać troskę poza faktem, że naprawdę cenił Narcyzę. Jednak kiedy ona odsunęła się od niego, Severus uciął kontakt. Wiedziała, że w razie potrzeby jego drzwi stoją otworem.

— Potter? — spytał zdziwiony. — A dlaczego nie zajmuje się tym jego matka?

Hermiona otwarła usta i uśmiechnęła się pod nosem. Zauważył, że jej policzki jeszcze bardziej się zaróżowiły i domyślił się, że nie zwiastuje to niczego dobrego.

— Oni są razem, profesorze — mruknęła cicho i na jednym wdechu, tak że niewiele zrozumiał.

— Razem? — powtórzył, ale wtedy dotarło do niego w jakim sensie Potter i Malfoy są razem.

— To znaczy nie do końca — wyjaśniła szybko Hermiona. — Oni, no wie pan...

— Wysławiaj się, kobieto — ponaglił ją. Speszyła się, ale odetchnęła i uśmiechnęła pod nosem.

— Pamięta pan spotkanie rocznicowe? Po przemowie, jak reporterzy dopadli do Harry'ego, czuł się strasznie zakłopotany. On nigdy nie chciał, aby świat uważał go za bohatera — mruknęła. — Draco wtedy pomógł mu się wyrwać i jakoś tak wyszło, że zaczęli coraz częściej się spotykać.

Sojusz, Granger?Where stories live. Discover now