10. Serce nie sługa

5K 431 146
                                              

Trzy dni później na śniadaniu sowa przyniosła jej odpowiedź od Harry'ego, a wyspana dziewczyna jeszcze bardziej się rozpromieniła. Rozerwała kopertę i szybko przewertowała wzrokiem słowa przyjaciela.

Najdroższa Hermiono,

Cieszę się, że pogoda w Szkocji dopisuje. Niestety Londyn nie szczędzi nam deszczu, co niestety dobija mnie jeszcze bardziej. Od ostatniej rozmowy z Draconem niewiele się zmieniło. Jest tak uparty, że mam ochotę ukręcić mu łeb. Siedzi w tej swojej celi i prawie w ogóle się nie odzywa, w ogóle na mnie nie patrzy. Nie wiem już jak mam go zmusić, żeby o siebie zawalczył. Nie zrobię nic pochopnie, Hermiono, ale nie wiem, ile jeszcze wytrzymam z dala od niego.

To dziwne, bo nigdy nie sądziłem, że będę o nim tak myśleć. Cieszę się, że chociaż Ty tego nie potępiasz. Ron wciąż próbuje mnie przekonać, że to dupek i zdrajca. Nie mogę już go słuchać, myślałem, że dał sobie spokój. Wiem, że się martwi, ale sposób w jaki to okazuje jest strasznie irytujący.

Ginny kazała przesłać Ci całusy i nie może się doczekać, aż wpadniesz na święta. O właśnie, bo wpadniesz, prawda? Molly urządza małą kolacje i prosiła, żebym napisał Ci, że w tym roku się nie wymigasz. Zrobiła przy tym swoją popisową minę numer dwadzieścia, więc wiesz... Za bardzo nie masz wyjścia.

A z Lavender ponoć wszystko w porządku. Ron nie za wiele mówi, bo większość czasu spędza w szpitalu lub w pracy, a jak już jest to truje mi o Draconie. Lekarze stwierdzili, że dziecko nie wykazuje żadnych oznak wilkołactwa. Cieszę się, naprawdę, zwłaszcza, że sama wiesz, jak bardzo ona przejęła się swoim stanem. Okazuje się, że wcale nie jest taka za jaką ją mieliśmy.

Martwi mnie za to sprawa, o której napomknęłaś. Czy wszystko u Ciebie na pewno w porządku? Oczywiście, że gdyby ktoś zaproponował mi uwolnienie Draco to zrobiłbym wszystko, aby to się stało. Dobrze o tym wiesz. Proszę napisz mi, o co chodziło. Zaniepokoiłaś mnie.

Ach, no i zapomniałbym Ci napisać najważniejszego! Przez tę sprawę z Draco chyba odkryłem swoje powołanie. Wiesz, ostatnio sporo ślęczę nad księgami prawniczymi, chcę go jakoś wyciągnąć i zamierzam napisać jakąś apelację do Wizengamotu. Powiem Ci, że spodobało mi się to. Pomyślę chyba nad jakimiś studiami.

Trzymaj się ciepło i pozdrów koniecznie Hagrida.

Harry

Hermiona uśmiechnęła się pod nosem i złożyła list, chowając go do kieszeni szaty. Napiła się soku dyniowego i dokończyła śniadanie, wciąż przypominając sobie słowa napisane w liście o Ronie i Lavender. Poczuła lekkie ukłucie, kiedy Potter przypomniał jej, że młody Weasley i jego dziewczyna spodziewają się dziecka. Molly musiała być w siódmym niebie, w końcu od zawsze wiadomo było jaki ma stosunek do dzieci. Zwłaszcza kiedy urodził się Teddy.

Na wspomnienie małego łobuziaka usta dziewczyny rozszerzyły się w większym uśmiechu. Zaraz po wojnie młody spędził z nimi całe wakacje, ponieważ Harry, który mocno cierpiał po stracie Remusa chciał wynagrodzić jego synowi brak ojca i matki. Andromeda, która okazała się poczciwą, ale nieco zbyt bezpośrednią kobietą, często wpadała do Nory, a kiedyś nawet spędziła w niej całe dwa tygodnie. Obserwowali jak młody potomek Lupinów uczy się raczkować, jak zaczyna gaworzyć i jak rosną mu pierwsze ząbki. Pod koniec roku, kiedy Hermionie udało się wyrwać z Hogwartu na ferie, była świadkiem jak niemowlak wykazał pierwsze podobieństwo do matki. Z natury czarne włosy zmieniały kolor za każdym razem, kiedy zmieniał zabawkę, doprowadzając tym do śmiechu wszystkich zebranych.

Teraz miał ze cztery lata, a Hermiona bała się aż pomyśleć, jak mógł się zmienić. Nie widziała go od dwóch lat.

Nagle ogarnęło ją przerażenie, że przecież nie może udać się na święta do Nory. Zgodnie z ustaleniami Snape'a miała wyjechać do Harry'ego ale nikt miał o tym nie wiedzieć. Zerknęła na profesora rozchylając usta, ale widząc, że rozmawia z profesorem Slughornem, ustąpiła. Musiała jednak o tym z nim porozmawiać. Jeszcze na dobre nie zaczęli realizować planu, a już nastąpiły komplikacje.

Sojusz, Granger?Where stories live. Discover now