1. Propozycja nie do odrzucenia

6.5K 587 228
                                                  

— Granger — warknął groźnie Snape, a uczniowie, którzy stali obok młodej nauczycielki, aż odwrócili się przerażeni jego nagłym pojawieniem się. Dziewczyna ze spokojem spojrzała na niego i uśmiechnęła się radośnie. Nienawidził jej radości z życia. — Słówko, teraz.

— Profesorze Snape —  przywitała się z nim Hermiona doskonale wiedząc, że uśmiech drażni jego nerwy. — Ludzie z reguły używają milszych słów, kiedy chcąc kogoś zaprosić do rozmowy.

— Teraz —  powtórzył bez cienia emocji i odszedł kilka kroków, z góry patrząc na uczniów. Uciekli, aż się za nimi kurzyło, na odchodnym dziękując za coś młodej nauczycielce.

— Słucham — zaczęła, kiedy zostali sami. — Co to za nagląca sprawa?

Odwrócił się w jej stronę i musiał spuścić głowę, aby na nią spojrzeć. Sięgała mu do ramion i wielokrotnie z tego powodu słuchała porównań do goblinów, co jednak nigdy jej nie obchodziło.

— Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia, przyjdź do mojego gabinetu za pół godziny.

— Nie może pan powiedzieć teraz? — spytała Hermiona, unosząc brew. Zaproszenie profesora zdziwiło ją, ponieważ celowo nie dawała mu powodów do nerwów. A przynajmniej tak jej się do tej pory wydawało.

— Wolałbym w cztery oczy.

Dziewczyna spojrzała na niego nieco niepewnie. Zaczynała się poważnie zastanawiać, o co może chodzić.

— Przeraża mnie pan. Ale dobrze, jeśli ma pan do mnie sprawę...

— Pół godziny.

To powiedziawszy odwrócił się i odszedł, a jego szata zawirowała pod nagłym pędem powietrza. Wiedział, że plan, który formował się w jego głowie zadziała. Miał na Granger haka, który właśnie za pół godziny miał zamiar wykorzystać. Wrócił do komnat i zerknąwszy na swoje zawalone papierami biurko, wezwał skrzata.

— Podwójnie mocną melisę. — Kiedy stworzenie zniknęło pomyślał, że może powinien jednak zaproponować dziewczynie alkohol. Mentalnie przygotował się na wybuch złości i agresji, w końcu zamierzał złożyć jej naprawdę trudną propozycję. Kiedy jednak zjawiła się w jego gabinecie, w swoich normalnych ubraniach i z włosami upiętymi spinkami, zawahał się. Naprawdę był gotów zniszczyć jej życie?

— Usiądź —  powiedział, wskazując jej krzesło i podsuwając filiżankę z herbatą.

— Dziękuję.

Siedziała wyprostowana jak struna, obawiając się najgorszego. Zupełnie jakbym znów miała jedenaście lat, pomyślała z rozbawieniem. Ich stosunki co prawda zmieniły się od tamtego czasu, a teraz pewniejsza siebie i swoich umiejętności Hermiona nie drżała na każdy widok Snape'a. Unikała kłótni, nie drażniła go, ale umiała mu się postawić w miarę cywilizowany sposób. A on najwyraźniej zaczął traktować ją jak dorosłą, od czasu do czasu darując jej uszczypliwe komentarze.

— Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym cię prosić, abyś zachowała spokój. Jeśli zamierzasz zwyzywać mnie i krzyczeć, uprzedzam, że zwiążę ci język.

Hermiona przełknęła ślinę. Zaczęła gorączkowo wymyślać wszelkie możliwe propozycje, jakie mężczyzna mógłby dla niej mieć, ale nic sensownego nie przychodziło jej do głowy.

— Dobrze, przyjmuję warunki.

— Chciałbym też, żebyś nie przerywała mi, dopóki nie skończę —  dodał na pozór spokojnym tonem, przy okazji mierząc ją wzrokiem. Tym razem jednak dziewczyna lekko się uśmiechnęła, powodując u niego dziwne uczucie niezrozumienia. Z czego ona się cieszy? Skinęła głową, sięgając po napój. Skrzywiła się niemal od razu, a jej nos lekko się zmarszczył, kiedy poczuła ostry zapach ziół.

Sojusz, Granger?Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz