Dzień 154 - Dzień 170

2K 363 135

Dzień 154

Yoongi unikał go po tej nocy i Hoseok musiał przyznać, że był w tym naprawdę dobry.

- Osiemset siedemdziesiąt - oświadczył starszy chłopak, całując szybko Hoseoka w policzek przy wysiadaniu z samochodu.

- Ty chyba sobie żartu... zaraz, skąd ci się wzięła taka liczba? - Hobi złapał go za kaptur, ale puścił zaraz, bo ich menager wrócił z budynku i kazał im wysiadać. - Yoongi! - powiedział już ciszej, wychodząc za nim z samochodu.

- Osiemset siedemdziesiąt jeden - Yoongi znów go pocałował, tym razem w skroń i poszedł w stronę budynku. Hoseok tylko westchnął pod nosem.

Dzień 169

Minimalny kontakt wzrokowy ze strony Yoongiego. Całe serie, nawet po dziesięć pocałunków w czubek głowy i policzek. Dziewięćset czterdzieści dziewięć pocałunków, jeden wkurwiony Hobi.

Dzień 170

Yoongi, jeśli chciał, był mistrzem w ukrywaniu się i nikt, nawet Namjoon, nie potrafił go znaleźć. Dzisiejszy dzień miał być jednak inny. Hobi przygotowywał się starannie i żadne spotkanie, ani występ w radiu, czy telewizji nie przeszkodzi mu w rozmowie. Bo to, że musieli pogadać, było według niego oczywiste. Yoongi był w pracy, siedział w swoim studiu nagrań, a Hoseok miał klucze do wytwórni. Cały, pękaty pęk kluczy każdego rozmiaru i koloru i zamierzał ich użyć. Jeśli starszy chłopak będzie dalej próbował się wywinąć z rozmowy, to w najgorszym wypadku zamknie go w budce do nagrań dźwięku i będzie terroryzował go jego wczesnymi własnymi nagraniami, a najlepiej wideo, które nagrał, żeby dostać się do wytwórni. Kiedyś będzie musiał zmięknąć. Hobi był pełen wiary we własne możliwości.

Starszy chłopak nie spodziewał się go. To było pewne. Hobi miał być u rodziny do jutra, ale kiedy rano wychodził na pociąg i żegnał się z pozostałymi, nawet im nie wspomniał, że ważnych zamierza ukrywać się gdzieś w Seoulu i cały ten wyjazd to jedna, wielka ściema.

Wchodząc do budynku, od razu zabezpieczył alarm i poszedł na górę. Tak jak przewidywał, Yoongi siedział u siebie, ze słuchawkami na uszach i nawet nie zauważył, kiedy Hseok wszedł do pokoju.

- Yoongi - powiedział od razu. Chłopak nie odwrócił się. Dalej gibał się w przód i tył w rytm muzyki, którą puszczał na słuchawkach. - Suga! - krzyknął. Poruszył się lekko, ale to mogła być równie dobrze zmiana w rytmie. Hoseok zamknął za sobą drzwi. Głośno i mocno. Dopiero wtedy Yoongi odwrócił się i spojrzał w jego stronę zaskoczony.

- Hobi? - zdziwił się. - Co... co ty tu robisz?

- Przyszedłem z wizytą - młodszy chłopak podszedł do niego wolno. Yoongi aż wstał od biurka i odłożył słuchawki na bok.

- Nie jesteś w Kwangju? Pociąg miałeś o dziewiątej...

- Nie było żadnego pociągu.

- Jak to? Ale...sam cię odwiozłem na dworzec - Yoongi oparł się o biurko. Wciąż się marszczył. - Miałeś walizki. Torbę i plecak. Odwołali twój pociąg?- mówił tak szybko, że aż zaczął lekko seplenić. Hoseok uśmiechnął się do niego. - Hobi, wszystko w porządku?

- Mmmm....mmm - mruknął młodszy chłopak. Stanął naprzeciw niego i położył mu ręce na biodrach. Dopiero wtedy Yoongi się zamknął. Patrzył na młodszego chłopaka tak zaskoczonym wzrokiem, aż ten zaczął śmiać się na głos. - Przepraszam - powiedział po chwili. - Kiedy jesteś zaskoczony, zawsze robisz taką dziwną minę. Nie to, że to źle. To urocze.

- Urocze? - powtórzył po nim chłopak. Mówił już trochę wyraźniej. Poprawił nerwowym ruchem włosy. - To świetnie, wspaniale... OK - spojrzał w bok, unikając spojrzenia Hobiego. - Niech ci będzie.

- Yoongi...- Starszy chłopak wciąż patrzył w bok. Bawił się jakimiś kartkami na biurku. Przetasowywał je jedną ręką. - Yoongi... - powtórzył Hoseok. Wciąż żadnej reakcji. Złapał go za brodę, a potem za policzek. Dopiero to zadziałało. Yoongi od razu puścił kartki. - Musimy pogadać.

- O czym...

- O tamtej...- Hoseok nabrał powietrza w płuca i wypuścił je wolno . - ....tamtej nocy.

- O tamtej nocy...- powtórzył za nim wolno Yoongi. Zagryzał wargi, wciąż patrząc się na biurko. Nie ruszał się, nie wyrywał i nie uciekał, więc w Hoseoka wstępowała nowa nadzieja. Może jednak dziś się uda, chociaż musiał przyznać, że tracił powoli cierpliwość. Starszy chłopak naprawdę był dobry w unikaniu tematu.

- Tak, tamtej nocy. O tamtym pocałunku, Yoongi. Co to było? - drugi chłopak milczał dłuższą chwilę. Hobi widział, jak dalej gryzie dolną wargę. Nie mógł od niej oderwać wzroku. - Yoongi...

- Skoro musisz wiedzieć - dopiero teraz spojrzał na niego. Hoseokprzesunął swoją rękę w dół po jego policzku. - To był numer osiemsetny - Młodszego chłopaka na chwilę zatkało.

- Ja pierdolę - powiedział w końcu. Odsunął się, zabierając rękę - Serio dla ciebie to dalej jest jakaś rekompensata?

- Hobi...

- Kurwa, jaki ja jestem głupi - Hoseok pokręcił głową z niedowierzaniem. Nie mógł ukryć zawodu w głosie. Starał się, naprawdę się starał być spokojny. Dał krok w tył, ale nie mógł już dać drugiego. Yoongi trzymał go za rękę i nie puszczał.

- Wiesz dobrze, że tak nie jest - powiedział cicho. - Hoseokie...- to wystarczyło. Młodszy chłopak położył mu rękę na szyi, nie czekał na zgodę. Po prostu pochylił się i pocałował go. Nie w policzek, nie w nos, nie w czoło. W usta, które już się otwierały, czekając na niego. Kiedy poczuł język Yoongiego, od razu jęknął głośno z aprobatą. Najpierw nieśmiało dotknął jego dolnej wargi, a potem, gdy Hobi wyszedł mu naprzeciw, starszy chłopak sam złapał go za tył głowy, przyciskając mocniej do siebie. Aż usiadł na biurku, robiąc Hoseokowi miejsce między swoimi nogami. Kartki poleciały gdzieś na ziemię, ale żaden z nich nie zwrócił na to uwagi. Ręce starszego chłopaka przytrzymywały go w miejscu, nie pozwalały odsunąć się ani na milimetr. Hobi przesunął tylko twarz bardziej w bok i pocałował go szyję, a potem w ucho. Delikatnie, nie tak mocno, chociaż miał jakąś prymitywną ochotę drapać i gryźć Yoongiego. Zostawić na nim jakiś znak. Powstrzymywał się przed tym jednak. Zamiast tego pocałował go w usta, Yoongi złapał go za ramiona i zaczął od siebie odsuwać. Hobi, zdezorientowany, przestał. Dyszał ciężko. Wiedział, że jest cały czerwony na twarzy, czuł to. Włosy miał w nieładzie i sądząc po wyglądzie chłopaka pod nim, miał prawdopodobnie równie szalony wzrok.

- Coś...coś nie tak? - wydyszał. Aż sam był zdziwiony, że głos z nim współpracuje.

- Tysiąc jeden...- Hobi potarł mocno swoje usta i zmierzwił szybko włosy.

- Co?

- To był pocałunek numer tysiąc jeden - uściślił Yoongi. Dopiero wtedy młodszy chłopak przestał panikować. Uśmiechnął się szeroko.

- Uduszę cię kiedyś - powiedział, kręcąc głową. Yoongi odpowiedział mu uśmiechem. Złapał go za oba policzki i pocałował.

a/n:

Epopeja skończona! Nie wiem co ja sobie myślałam. Nie umiem pisać szortówwwwwwww...Ech. W każdym razie. Dzięki za czytanie i komentarze <3

p.s

Moja magiczna maszyna losująca wylosowała pairing do kolejnego krótkiego fika i wyszło mi, że powinnam napisać o Yoongim i Jungkooku. Co o tym sądzicie?

1001 | YoongixHoseok | YoonseokWhere stories live. Discover now