Dzień 120 - Dzień 150

1.5K 315 86

Dzień 120

Pocałunki w szyję nie pojawiły się później, chociaż Hobi miał o nich sny chyba każdego dnia. W czoło też nie i w rękę. Policzek. To zawsze był policzek. Czasem piętnaście buziaków na raz, jakby Yoongi nie mógł się już doczekać końca.

- Sześćset piętnaście - powiedział Hoseok, kiedy Yoongi odsunął się od niego. Młodszy chłopak patrzył na swoje splecione na kolanach dłonie.

- Liczysz? - zdziwił się starszy.

- A ile według ciebie jest?- odparł pytaniem na pytanie.

- Według mojego kalendarza w telefonie, sześćset czterdzieści osiem.

- Sześćset piętnaście - upierał się dalej Hobi.

- Jesteś pewien? - skinął głową. Yoongi pochylił się znowu nad nim i pocałował go tym razem w drugi policzek.

- Sześćset szesnaście, zaufaj mi. OK?

- Dobra, niech będzie sześćset szesnaście - pocałował go jeszcze raz. - Siedemnaście?

- Siedemnaście.

Dzień 133

Yoongi wyjechał razem z Namjoonem i Jinem. Pojechali razem z ich producentem na Busan, bo niedługo mieli się przenosić do nowego budynku i architekt, który im pomagał w projektowaniu sal, chciał pokazać im jakieś materiały. Hobi nie był tym zainteresowany, bo miał studia na głowie i tylko to go teraz zajmowało. To, że podłoga w nowej sali do tańca będzie czarna, a nie beżowa, było chyba na ostatnim miejscu na jego mentalnej liście ważnych rzeczy. Mimo że studiował online musiał wciąż przygotowywać się na zajęcia, a sesja była coraz bliżej. Został więc w domu i wkuwał. Cały piątek siedział nad książkami, które przyniósł do swojego studia nagrań i zasiedział się tak długo, że przegapił moment, w którym wyjechali. Nie zdążył się z nimi nawet pożegnać. Dziś była sobota. Chociaż wrócił do domu po północy, nie mógł zasnąć. Rytuał znowu był zaburzony. Kiedy otworzył drzwi od sypialni w weekendowy poranek, nikt na niego nie czekał. Nie usiadł na krześle w kuchni, nikt nie złapał go za rękę i nie przycisnął jej do swojego policzka. Hobi miał ochotę krzyczeć, ale wiedział, że nie może tego robić, bo reszta wciąż spała, więc dźgał pałeczkami swoje śniadanie, marszcząc się przy tym.

- Cześć - Jungkook wszedł do pomieszczenia, ziewając głośno. Starszy chłopak podniósł głowę do góry.

- Siema - odparł. - Wyspałeś się?

- Trochę...- powiedział chłopak i usiadł obok niego przy stole. Przez chwilę patrzył się na Hobiego bez słowa. Obserwował, co robi ze swoim jedzeniem.

- Co?

- Nic - przysunął sobie miskę i płatki. - A nie...a jednak coś. Zapomniałbym - powiedział i pocałował szybko chłopaka w policzek.

- JK? - Hobi zdziwił się. - O co cho...

- Wracają jutro - wyjaśnił szybko chłopak i zaczął robić sobie śniadanie. - Mam zastępstwo.

- Żartujesz sobie.

- Mogę ci pokazać smsa, jesli mi nie wierzysz - Jungkook wzruszył ramionami. - A, i tylko trzy dziennie mam dawać. Więc... - pocałował go jeszcze raz szybko. - Dzień dobry, hyung - uśmiechnął się do niego.

- Dzień dobry, JK - Hobi uśmiechnął się w odpowiedzi. Przeniósł wzrok na swoje zmaltretowane śniadanie. - Wiesz, że nie kupił mi nigdy tych cholernych czekoladek?

- Ja cię kupię. No worries - zaczęli śmiać się obaj.

Dzień 145

- Siedemset pięćdziesiąt trzy - powiedział Yoongi, podchodząc do Hobiego na korytarzu w wytwórni. Pocałował go w skroń.

- Yoongi, musimy poga...- kolejny pocałunek. Ledwo go zarejestrował. W rogu swoich własnych otwartych ust.

- Sorry, spotkanie - Yoongi pomachał mu ręką na odchodne i zamknął za sobą drzwi na klatkę schodową. Hobi jeszcze długo stał przy windzie, wsłuchując się w dźwięk jego oddalających się kroków.

Dzień 150

Hobi był już w łóżku. Pokój był tylko dla niego, bo Jimin został na noc z Namjoonem w studiu, więc mógł robić, co chciał. Nawet chodzić nago po pokoju, jeśli miałby na to ochotę. Czego nie zrobił, bo było mu zdecydowanie za zimno. Mógł też słuchać muzyki bez słuchawek, grać w gry do późna. Tych rzeczy też nie zrobił, bo wolał po prostu spać. Już przysypiał, kiedy drzwi do pokoju uchyliły się. Od razu otworzył oczy.

- Co? Pożar? - zaczął gadać, podnosząc się do pozycji siedzącej.

- To ja - odparł Yoongi i usiadł na brzegu łóżka. Hoseok poprawił włosy, a potem dotknął jego przedramienia. Tak, zdecydowanie był prawdziwy. Czuł przez materiał bluzy Yoongiego napinające się pod jego dotykiem mięśnie.

- Jungkook?

- Żyje, spokojnie - odparł chłopak. Hobi znów zmierzwił grzywkę. Już miał go opieprzyć, i powiedzieć, co myśli o budzeniu go bez powodu. Zbierał się. Naprawdę się zbierał, ale Yoongi go uprzedził. Położył mu rękę na ramieniu, a potem drugą na drugim. To zastanowiło Hoseoka, ale tylko przez chwilę. Kiedy Yoongi przysunął się do niego i jego ciepłe usta dotknęły jego własnych, od razu zamknął oczy. To musiał być sen. Zwłaszcza, że wciąż był w łóżku. I był w nim nawet bardziej niż przed chwilą, bo obaj opadli na materac. Hobi objął go jednym wolnym ramieniem, drugie położył mu na biodrach. Wszystko było nierealne i czuł, że tracił równowagę. Musiał znaleźć jakieś oparcie, ale nie mógł się skupić. Yoongi pocałował go w szyję. Język i zęby, też je czuł. Na swoim ramieniu, na klatce piersiowej. Hoseok nie pozostał mu dłużny. Może nie całował najlepiej, bo nie miał w tym wprawy, ale nadrabiał to entuzjazmem. Sam ugryzł go lekko w dolną wargę. Yoongi aż odsunął się od niego na chwilę, ale Hobi zaraz zaczął go przepraszać, całując delikatnie w bolesne miejsce. Małe, krótkie pocałunki. Na całej jego twarzy. Złapał go za policzek, przysuwając go do siebie i znów złączył ich usta. Ten pocałunek był inny. Nie tak gwałtowny, wolniejszy, bez zębów. Czuły. Kiedy odsunął się od starszego chłopaka, Yoongi wciąż trzymał go za ramiona. Nie widział jego twarzy, bo światło wpadające z przedpokoju skutecznie go oślepiało, ale czuł, że starszy się uśmiecha. Dotknął jego twarzy po raz ostatni. To musiał być sen.

a/n:

Przedostatni rozdział!!! Kolejny pewnie w weekend

Śpijcie dobrze :)   

1001 | YoongixHoseok | YoonseokWhere stories live. Discover now