Dzień 40 - Dzień 100

1.7K 321 101

Dzień 40

Dziś lecieli na koncert w Japonii, ale Yoongi nie czuł się najlepiej. Bolała go głowa i od rana był marudny i mrukliwy. Kiedy bywał w takim humorze, żaden z nich nie odważył się do niego podchodzić. Oprócz Hoseoka, bo najwidoczniej nie miał instynktu samozachowawczego, co wiedział już sam do dawna.

- Suga - nic, zero odzewu. - Daegu boi - dalej milczał. - Min Suga Genius Syub Syub...- próbował dalej Hoseok, ale Yoongi siedział cicho i dalej wpatrywał się w okno samolotu. Młodszy chłopak przestąpił z nogi na nogę. Usiąść, nie usiąść obok na siedzeniu. Kiedy inni pasażerowie zaczęli się przepychać, wsunął się szybko na miejsce obok Yoongiego. - Dobra, nie chcesz gadać to nie, ale mam dla ciebie wodę - powiedział,wyjmując ze swojej torby butelkę. - Kupiłem ci tabletki, korki do uszu i mam też mój czarny koc, który tak lubisz. Ten miękki - Hoseok sam się zdziwił, że udało mu się go zapakować do podręcznego bagażu i miał w nim jeszcze miejsce. Położył go Yoongiemu na kolanach razem z resztą rzeczy. - No...- wypuścił powietrze z płuc w wolnych odstępach, czekając na jakąś reakcję, ale starszy chłopak wciąż się nie odzywał i nie ruszał, więc chyba nie było sensu tu dalej siedzieć, zwłaszcza, że miał miejsce razem z Namjoonem, a to było Jimina. Hobi wypuścił po raz ostatni powietrze z płuc. - To... ja już pójdę. Spróbuj zasnąć, ok? - powiedział i kiedy zamierzał zaczął już wstawać,Yoongi złapał go za rękę. Przez chwilę nie był pewien, co się dzieje, ale starszy chłopak musiał go przykryć kocem, bo zrobiło mu się strasznie ciepło w nogi. Aż spojrzał na nie. Tak, zdecydowanie koc był teraz na nich obydwu. Jimin, który wreszcie wszedł do samolotu, kiedy tylko ich zobaczył, od razu zrobił w tył zwrot i poszedł usiąść obok Namjoona.

- Dzięki - Yoongi powiedział do odchodzącego chłopaka, a potem spojrzał na Hoseoka, którego rękę wciąz trzymał. Pocałował ją, a potem przysunął się bliżej i schował gdzieś w dziurę pomiędzy ich siedzeniami. Młodszy chłopak widział tylko czubek jego głowy. Zanim się powstrzymał sam go pocałował w odpowiedzi w głowę. Yoongi od razu coś jęknął pod nosem.

- Spokojnie, jeden mi możesz wisieć - uspokoił go od razu Hobi i poklepał po udzie.

- Dwieście siedemdziesiąt będzie?

- Coś koło tego. - Yoongi już nie odpowiedział.

Dzień 45

Udane koncerty. To lubił każdy z nich. Kiedy wszystko szło zgodnie z planem, kiedy fani byli zadowoleni, kiedy oni byli zadowoleni. Zawsze po tym jeszcze długo roznosiła ich energia i adrenalina. Zdążyli zejść za kulisy po raz ostatni, a Yoongi złapał Hoseoka za policzek i pocałował go szybko.

- Dwieście dziewięćdziesiąt - oświadczył. - Dwieście dziewięćdziesiąt jeden - dodał i pocałował znów w to samo miejsce. A potem kolejne i kolejne.

- Jestem spocony, no weź - młodszy chłopak próbował protestować, ale mu to nie wychodziło. Nie wkładał nawet połowy siły w odsuwanie od siebie Yoongiego. - Suuuga...

- Dwieście dziewięćdziesiąt sześć - jeszcze jeden pocałunek wylądował na jego twarzy.

- Dwieście dziewięćdziesiąt? - zdziwił się Taehyung. - Co mnie ominęło przez te ostatnie dni? Było pięćdziesiąt coś! - zaprotestował głośno.

- To w nagrodę za solówkę- Jimin zaczął śmiać się głośno, obserwując wyrywającego się z uścisku Yoongiego Hoseoka. - Trzysta! Trzysta! - zaczął dopingować chłopaka.

- Trzysta! - oświadczył zadowolony z siebie Yoongi, przysuwając się znów do Hobiego, który dostał ataku śmiechu. - Stój spokojnie, trzysta...Hobi - pocałował go szybko w szyję, bo tylko tam udało mu się sięgnąć. - Słone!

1001 | YoongixHoseok | YoonseokWhere stories live. Discover now