OSTATNI Z OSTATNICH #2

881 63 53

Marinette:
Nathaniel odprowadził mnie do domu. Chyba zapomniał, że miałam mu powiedzieć kto jest moim jedynym... Ale to dobrze. Weszłam do mojego pokoju. Opadłam bezradnie na łóżko i wyjęłam z torebki telefon. Zobaczyłam, że było tam 12 wiadomości. Więc czym prędzej weszłam na messengera.

12 nie odebranych połączeń.

Obrażacz: Serio?

Obrażacz: Z nim?

Obrażacz: A ja z nią?

Obrażacz: K*rwa. Co się z nami dzieje?

Obrażacz: Mózgi nam wyprało?

Obrażacz: czy co? Ja z tą piz*ą a ty z tym pedałem.

Obrażacz: Ja już idę. Pa.

Obrażacz: Mam nadzieję, że się odezwiesz do swojego KSIĘCIA

Obrażacz: Pa.

Popatrzyłam na telefon ze łzami.
Nie wiedziałam co mam robić. Nathaniel, Adrien, Chloe.... Już nic nie wiem. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pomyślałam: Chym...? Kto to może być o ten godzinie.
Zeszłam po schodach, a za drzwiami zobaczyłam Chloe. Upitą Chloe.

- Ooooo! Marinnata!

- Marinet - syknęłam przez zęby.

- Co thooo za różnicua. Wpuść mniue.

- Coś ci się pokręciło TY TU NIE MIESZKASZ!!! - wszasnęłam.

- Od dzisssssiaj ja thuu miesham!

- No chyba nie pijaku.- ucięłam.

- OCHROOOOONA.- wrzasnęła.

- Tu nie ma ochrony debilu.- i wypchałam ją za drzwi.

- Jeszcze Ci pokażę Marinnata!

- MARINETTE!!!- wrzasnęłam jak najgłośniej potrafiłam.

- Oddaj mi tą bluzkę, tak tą! Wyrwałas mi ją w sklephie....!!!

- Pier*** się.- i zamknęłam drzwi.

Co za idiotka! Świnia! I szmata! Po tym DZIWNYM zdarzeniu poszłam spać.

Adrien:

Mam tego dosyć, te minut, godziny i dni bez niej... Nie da się tak. Nie mogłem wytrzymać... Zaprosiłem ją do Restauracji Sublimotion. Ale najpierw napisałem do niej:

Obrażacz: Od piszesz mi?

Obrażacz: Chciałbym Cię zaprosić do najdroższej restauracji... Jeśli się zgodzisz to spotkamy się pod twoim domem jutro o 14 ...

"Księżniczka" odczytała.

Księżniczka: Dobra. Ale jeśli jeszcze raz spotkasz się z tą szmatą to... Koniec z nami :)

Obrażacz: Ło cho, cho. Okej... ;/

Księżniczka: przyszła wczoraj do mojego domu i... Była na chlana. Pokażę Ci filmik. Nagrałam ją :')

Księżniczka zmieniła Ci nazwę "Ktoś".

Ktoś: Okej... To ja spadam Pa!

Księżniczka: A sobie spadaj z dachu ^_^ Paaaaa!

Kamień spadł mi z serca. Nie jest obrażona tak mocno jak myślałem.
Poszłem spać...

Marinette:

Obudziłam się. Była godzina 12. Zeszłam na dół gdzie zjadłam płatki na mleku. Lub mleko na płatkach. Postanowiłam zacząć się szykować. Wybrałam ładną białą koszulę z dimanencikami na rękawach, do tego czerwona spódniczka w czarne kropki. Gdy przyszedł czas na włosy uczesałam sobie koka. Przyszła godzina 14:50. Postanowiłam że już wyjdę.

Miraculum B.I.C.K = KIK ✖ZAKOŃCZONE✖Przeczytaj tę opowieść za DARMO!