M O D L I T W A 2

1.3K 201 226

Brązowe kosmyki były delikatnie targane przez poranny wiatr. Eren uwielbiał ten stan, kiedy z samego rana otwierał okno, a świeże powietrze mieszało się z tym, już nie zdatnym do oddychania. Musiał się zrelaksować. Był to ten dzień kiedy postanowił, oznajmić rodzicom o swojej decyzji. W głębi ducha wiedział, że się zgodzą, a może nawet będą z niego dumni. Od zawsze widzieli, że ich synek ma niesamowity dar. Czynił dobro samym swoim uśmiechem. Był niczym nowy początek...
Szatyn jeszcze raz spojrzał w lustro. Ubrany w białą, dopasowaną koszulę i czarne, obcisłe spodnie, wyglądał oficjalnie, a zarazem przystojnie. Jeszcze raz poprawił kołnierz. Czuł jak jego serce, bije dużo szybciej. Brał głębokie wdechy... Zapewne gdyby ksiądz Levi był tutaj z nim, nie stresował by się aż tak. Los chciał, że Ackermana złapała grypa, która skutecznie uniemożliwiła mu wykonywanie codziennych czynności. Eren chciał aby to śniadanie było najbardziej wyjątkowe. W zasadzie zaplanował swój cały dzień od A do Z. Kiwną głową, dodając otuchy sam sobie.

Wyszedł ze swojego pokoju, kierując się prosto do salonu. Przy małym stoliku siedzieli jego rodzice. Rozmawiali i pili herbatę z cytryną. Uśmiechnął się na ten widok. W małżeństwie trwali już dobre dwadzieścia pięć lat. Nie wyobrażał sobie innej rodziny... 

- Mamo, tato - zaczął dość pewnie - Chciałbym porozmawiać.

- Tak? - Carla, złapała jego dłoń i zaczęła, pocierać o nią kciukiem. - To coś ważnego? - zapytała z troską. Jej syn był delikatny... Dobrze o tym wiedziała. 

- Właściwie to...to tak - pokiwał głową. Wziął głęboki wdech. Przymknął oczy. Nigdy tak się nie denerwował, aczkolwiek wiedział, że wszystko będzie dobrze. - Chce zostać księdzem - powiedział na wydechu. Złotooka spojrzała ma męża. Byli mocno zdziwieni. Nigdy nie wyobrażali sobie syna jako lekarza czy prawnika. Może na prawdę czuł powołanie?

- Jesteś pewny Eren? To bardzo dojrzała decyzja - Grisha wstał.

- Tak - pokiwał głową - Rozmawiałem już z księdzem Ackermanem. Będzie mnie uczyć - spojrzał na mamę, potem na tatę.

- To... Zaskoczyłeś nas - Carla przytuliła szatyna. - Masz nasze wsparcie.

- Dziękuję - wtulił się w jej pierś - Bardzo was kocham.

- My ciebie tez skarbie... - ucałowała czubek jego głowy. - Ksiądz Levi to dobry człowiek. Na pewno zostaniesz świetnym księdzem i każdy będzie Cię lubić - kobieta uśmiechnęła się. - Biegnij zawołać Mikasę na śniadanie...

- Dobrze - przytulił jeszcze tatę. Szczęśliwy, ruszył do pokoju siostry. Emanowała od niego dobra energia. Był pewien, że Mikasa będzie z niego dumna.
Czarnowłosa siedziała przy biurku, odrabiając lekcje na poniedziałek. Chciała resztę dnia spędzić z bratem, który w ostatnim czasie ciągle gdzieś znikał. Martwiła się, że wpadł w nieodpowiednie towarzystwo. Podskoczyła, słysząc jak drzwi nagle się otwierają.

- Cześć Mikasa - Eren posłał jej śliczny uśmiech.

- Hej... - odetchnęła i podniosła długopis, który upadł jej na ziemię. - Coś się stało?

- Mama woła na śniadanie - wszedł głębiej. Podszedł do biurka i oparł się o nie - Mika, bo...

- Tak? - zaczęła wstawać. Dopiero teraz poczuła głód.

- Bo...pamiętasz jak rozmawialiśmy o wierze... - zaczął niepewnie.

- No tak - uśmiechnęła się.

-  Bo ja...chcę zostać księdzem - złapał się za ramię i spojrzał w dół - Wiesz...po maturze...

- C-co... - poczuła jak nogi się pod nią uginają. Była wierząca, ale nigdy nie myślała o wiązaniu przyszłości z kościołem. Myślała, że Eren chodzi do kościoła... Jak normalni ludzie. Może powodem jego zniknięć były wypady do jego ulubionego księdza za którym ona nie przepadała. - To on cię zmusił, prawda? Dotykał cie?

Pray for Love |ErenxLevi|Przeczytaj tę opowieść za DARMO!