Obudziłam się cała zalana potem. To był tylko sen, tylko sen. Nic złego się nie stało. On żyje. Nie mogę pozwolić, aby tutaj przyjechał. Nie patrząc która godzina i wybrałam do niego numer, pewnie u nich jest teraz dzień, bo odebrał za drugim sygnałem.

-Joh.. Znaczy Nate... Kurwa! Nie przyjeżdżajcie.-powiedziałam szybko.

-No to słoneczko...-przerwał na chwilę i dodał:-jesteśmy już.

-Co?! Kurwa! To już po 2am! Nie ruszaj się! Daj mi 30 minut! Zaraz tam będę!-krzyknęłam.

Rozłączyłam się szybko i rzuciłam telefon na łóżko, z którego również w ekspresowym tempem zeszłam. Ubrałam się w ten sam strój co w śnie, ale nie popryskałam włosów, bo przecież nawet nie posiadam takiego spreju; w ogóle go nie potrzebuję. Chwyciłam płaszczyk, telefon, buty i ruszyłam biegiem na dół. Po drodze z komody koło drzwi wzięłam kluczyki i zbiegłam na dół. Wybiegłam z domu, zamykając go na klucz i chowając go za doniczkę. Kiedy weszłam do samochodu od razu go odpaliłam i ruszyłam z piskiem opon. Po 10 minutach znalazłam się już w magazynie, przełożyłam szybko rzeczy, które miałam ze sobą, włożyłam je na przednie siedzenie do czarnego Koenigsegg CCGT. Do czarnej sportowej torby spakowałam tę broń, która mi się przyda do ochrony, ale prawdę mówiąc, będę musiała to użyć. Przecież nie wpuści mnie od tak i również tak nie wyjdę. Dosłownie rzucałam do niej rzeczy, które uważałam za słuszne. Włączyłam ją również do samochodu i zgarnęłam dwie, bardzo mi potrzebne rzeczy; kominiarkę i laptopa. Wsiadłam do czarnego auta, zamknęłam garaż i ruszyłam do centrum miasta. Po 15-sto minutowej jeździe byłam na miejscu. Zaparkowałam za ich autem i wyszłam, zabierając swoje rzeczy, oprócz telefonu, który schowałam do schowka. Założyłam kominiarkę i płaszcz. Kluczyki do samochodu włożyłam do stanika.

Jasne, bo to najlepsza kryjówka. Nic się nie zgubi.

Torbę przewiesiłam na ramieniu i podeszłam do Jeep'a, który stał przede mną. Zapukałam w okno, które mi się otworzyły. Wskoczyłam do samochodu i zamknęłam za sobą drzwi. 4 twarze zostały skierowane na mnie, a na nich delikatne uśmiechy chłopaków, których nie widziałam już długi czas.

-Jak ja się stęskniłam!-powiedziałam i przytuliłam jednego z nich, który akurat siedział koło mnie.

-A ja?-powiedział Nate, który siedział na miejscu kierowcy.

-Jak wysiądziemy, ale teraz ważniejsza sprawa.-powiedziałam, a moja mina zmieniła się na poważniejszą.-w tym budynku na ostatnim piętrze przebywa ten człowiek. Wzięłam laptopa od tych spraw. Sprawdzimy czy ktoś jest oprócz ich.-powiedziawszy to, włączyłam urządzenie, wystukałam nazwę i wcisnęłam "okey" i wyskoczyło, aby wprowadzić hasło.-kurwa, mają hasło.

-Sprawdź czy pasuję ich nazwa.-doradził mi David, który siedział przede mną. Pisnęłam z zachwytu.-pasuję?

-Nie sądziłam, że są aż tacy głupi.

Weszłam szybko w hasło "Kamery" i kliknęłam na ostatnie piętro. Patrzyłam w ekran i liczyłam do 10, aby się uspokoić. Oni przecież mieli być poza Sydney! A co oni tam robią?!

-Kurwa, mamy problem.-powiedziałam cicho, kiedy zobaczyłam, że jacyś faceci wprowadzają do jego biura Rose, Amber, Alice, Kim i Maddy.-KURWA TAK NIE MIAŁO BYĆ!-krzyknęłam. Włączyłam głos, aby usłyszeć o czym oni mówią.

-ROSE!-krzyknął Michael i usłyszałam plask.-zostaw mnie!

-Co zrobiłeś z Amy?!-warknął do niego Luke.-gadaj!

Kanye West tylko zaśmiał się. Luke posłał mu spojrzenie "jak się uwolnię, gołymi rękami cię uduszę". Dość. Zamknęłam ekran z hukiem. Odłożyłam go do tyłu za mną i rozpięłam torbę. Rzuciłam każdemu po jednej sztuce broni. Sama wzięłam jeszcze dodatkowo dwa noże plus cztery pistolety, które schowałam do kieszeni. Mam przeczucie, że mogą mi się przydać.

Bad Girl →  luke hemmingsPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!