Prolog

328 22 4

Cisza zdawała się oplatać ramionami każde, pojedyncze źdźbło trawy, każdy liść, który nagle spadł tonąc pośród ginących braci i sióstr. Wiatr lekko poruszał tymi, które mają jeszcze czas, na kilka chwil, nim podążą ku swemu przeznaczeniu. Po niebie tak przejrzystym jak nigdy dotąd, przemieszczały się niespiesznie małe obłoki. Słońce leniwie kładło promienie na zimnym podłożu.

Kilka kwiatów nieznanych, często zapomnianych wysuwa swoje główki ku górze. Chciałyby być zauważone, jednak im bardziej pragną, tym mniej nadziei na ziszczenie się małego cudu. Wszystko niknie w pośpiechu będącym dziś królem życia. A wystarczyłoby się zatrzymać na jedną, krótką chwilę.

Każdego dnia o jednej godzinie, zakłóca ciszę nagły ruch powietrza, delikatny krok. Dwie dłonie złączone, równy oddech, przelotny uśmiech. Niczym dwa anioły zesłane na chwilę, by pamiętały...

Odwieczne tykanie zegara, odmierzanie nieuchwytnego czasu... Dzień po dniu, godzina po godzinie wiedzą, że nadchodzi chwila, która również przeminie. Kwiat niezapominajki w małej dłoni. Pamięć... czymże jest w morzu teraźniejszości? Czy tylko mglistym wspomnieniem? Pragnieniem powrotu tego, co niemożliwe? Nadziei, że gdzieś istnieje lepsze miejsce... pełniejsze życie...

Dwa anioły pamięci... na krótką chwilę zatrzymały czas... wstrzymały świat...


Czas uciekaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!