30. Save Me

1K 87 5

~Natalia~

Obudziłam się w nocy, wcześniej od chłopaka. Laptop już chyba się wyładował albo wyłączył, nie wiem ale było ciemno. Tylko blask księżyca wpadał przez okno.
Gdy już się oswoiłam z ciemnością popatrzyłam na swoje ręce. Bransoletki zasłaniały nadgarstek i to dobrze. Przynajmniej on nic nie widział, chociaż blizny są widoczne, przez moją bladą skórę. Dobrze, że i tak mam mniej blizn niż na nogach. Chciałam wstać z łóżka jak robię to w nocy ale coś mi przeszkadzało. A tym czymś była ręka Rokiego. Popatrzyłam w jego stronę, wyglądał tak słodko kiedy spał. Aż się uśmiechnęłam.

- Jesteś słodki - powiedziałam i pocałowałam go w nosek.

Chwilę tak patrzyłam, a później odwinęłam jego rękę z mojej talii i wstałam z łóżka. Podeszłam do okna i je otworzyłam, a zimne powietrze wpadło do pokoju. Popatrzyłam na blady księżyc, zamknęłam oczy wdychając zimne powietrze do płuc. I tak stałam, mimo że było mi zimno. Ale tak lepiej jest odgonić myśli.

Nie wiem ile minęło odkąd tu stałam ani która jest godzina, ale nawet tego nie potrzebowałam wiedzieć. Poczułam coś na ramionach, a później ręce które trzymają moje biodra.

- Zamarzniesz tu. Jesteś cała zimna. - chłopak szepnął mi do ucha.

- Nie, jest w porządku. - uśmiechnęłam się i odwróciłam do niego.

- Czemu tak tu stoisz? - zapytał.

- Nie mogłam spać, a to zawsze mi pomagało. - powiedziałam dalej się uśmiechając.

Roki odsunął mnie od okna, zamknął je i znów popatrzył na mnie.

- Chodź jeszcze spać. Jest... - włączył telefon, który leżał na szafce i popatrzył na godzinę - Siedem po zerowej. Więc trzeba spać o tej godzinie. - zaśmiał się.

- Przespaliśmy cały dzień? - zdziwiona zapytałam z niedowierzaniem - Ale jak to?

- Tak to. To możliwe jak ludzie są zmęczeni. - zaśmiał się.

- No tak.

- To jak nie chcesz spać, to co chcesz robić?

- Mam pomysł - uśmiechnęłam się.

- Jaki?

- Złap mnie!

- Co? Czekaj!

Wybiegłam z pokoju ubierając bluzę, która chłopak wcześniej zarzucił mi na ramiona. I schowałam się w jakimś pomieszczeniu z małym okienkiem, dzięki któremu było tu coś widać.

Siedziałam cicho tak żeby mnie nie znalazł. Może to dziecinne ale potrzebowałam czegoś takiego.

- Natalia wiesz że tu chodzi stróż. Nie możesz tak tutaj biegać. - powiedział szeptem.

I jak na zawołanie odezwał się stróż.

- Czy ktoś tam jest?

I wtedy otworzyły się drzwi do mojego schronienia. Chwile popatrzył i wszedł zamykając drzwi.

- Co ty tu robisz? - zapytał szeptem trochę z wściekłością w głosie.

Zatkałam mu usta ręką żeby nas nie wydał. Jednak on zdjął moją rękę i dalej chciał coś powiedzieć. A słyszałam, że kroki są coraz bliżej. Nie wiedziałam co mam robić. Więc zrobiłam pierwszą rzecz jaka przyszła mi na myśl. Złączyłam nasze wargi w krótkim pocałunku.

Szybko oderwałam się od niego. I zakryłam rękawem bluzy buzię żeby na mnie nie patrzył. Co ja zrobiłam...
Słyszałam, że kroki się oddalają. Były coraz dalej aż w końcu ucichły. Poczekaliśmy jeszcze chwile i wyszliśmy ze schowka. Szybko pobiegłam do pokoju chłopaka, bo do swojego nie miałam kluczy. Weszłam pod kołdrę na łóżku. Słyszałam tylko jak on otwiera drzwi i spokojnie wchodzi do pokoju. Siada na łóżku i nic nie mówi, ja też się nie odzywam. Przestraszyłam się tego co zrobiłam? Trochę. Nie wiem czemu. To był zwykły buziak.

- Natalia? Wszystko w porządku? - przerwał ciszę.

- Tak. Przepraszam.

- Nie masz za co. Przecież to fajne było. - zaśmiał się.

Ja też się zaśmiałam. Nie było może w tym nic śmiesznego, ale jednak było dzięki temu lepiej.

Wyszłam spod kołdry i popatrzyła się na niego. On się uśmiechnął i po chwili zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się śmiać i wyrywać mu się. Ale po chwili przestał.

- Ale nigdy więcej nie chodź mi tak poza pokojem.

- Tak, to znaczy jak?

- No w prawie samej bluzie, ktoś mógłby Cię zobaczyć.

Zarumieniłam się.

- A co? Zazdrosny? - przewróciłam oczami i skierowałam głowę w bok.

- Tak. Więc nie rób tak nigdy więcej zgoda?

- Zgoda. - popatrzyłam na niego. - Ale teraz chodźmy spać bo jestem zmęczona.

- Tak. Chodźmy już. - uśmiechnął się.

I położył się do mnie. A ja wtuliłam się w niego. I poszliśmy znowu spać.

Obudziłam się wcześniej od Rokiego. Popatrzyłam w telefon było pięć po czwartej. Nie wiem co miałabym robić. Więc wstałam z łóżka i weszłam do łazienki. Przebrałam się zostawając w bluzie chłopaka i wyszłam z jego pokoju. Skierowałam się do mojego pokoju. Gdy już tam byłam przebrałam w nowe moje ciepłe ciuchy i wyszłam z niego zakładając szarą bluzę Rokiego którą pożyczyłam.

Wyszłam na dwór do tego psiego domku po Lili. Bardzo się cieszyła, wzięłam ją ze sobą i poszłyśmy do ogrodu różnego. Gdy już tam dotarłyśmy usiadłam na ławeczce a przede mną stanęła Lili i położyła pyszczek na moich nogach. Zaczęłam ją głaskać. Tego było mi potrzeba. Mimo, że było zimno chciałam wyjść.

Dziś nie jest moim dniem...

Szybka i NiebezpiecznaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!