LXXXIV

2.1K 476 110

Była siedemnasta pięćdziesiąt dnia następnego, gdy Hoseok wchodził do parku, w którym był umówiony z Jiminem. Początkowo przejmował się tym spotkaniem, i zastanawiał się, czy to aby na pewno dobry pomysł w ogóle na nie iść, jednak nocna rozmowa z Yoongim i przekonanie o tym, że to Park jest największym problemem całej sytuacji rozwiało jego wątpliwości, a on z nową dozą pewności przemierzał park, kierując się w stronę fontanny.

Zastanawiało go, czemu chłopak wybrał akurat to miejsce, mając do wyboru tyle innych, mniej lub bardziej zatłoczonych, znajdujących się na terenie całego Seulu. Czy to, że akurat w tym miejscu po raz pierwszy spotkał Yoongiego a teraz szedł rozmawiać o nim z Jiminem przy tej samej fontannie było przypadkiem, czy chłopak wybrał to miejsce z premedytacją. Oczywiście nie zamierzał go o to pytać. Nie szedł na pogaduszki. Chciał szybko wyjaśnić sprawę relacji łączących Parka z Yoongim i zamknąć ten nieprzyjemny rozdział.

Gdy dotarł na miejsce, w oczy rzuciła mu się od razu jedyna obecna tam postać. Rudowłosy chłopak ubrany w przetarte jasne jeansy ze sporymi dziurami na kolanach, w brązowej bluzie typu kangurek, która zdecydowanie była na niego za duża i jasnych Timerlandach stał przy fontannie i rozglądał się, ewidentnie kogoś wypatrując. Gdy jego wzrok zatrzymał się na Hoseoku, na jego ustach pojawił się chytry uśmieszek, a on ruszył w jego stronę.

- Cieszę się, że jednak postanowiłeś się pojawić. - odezwał się, wyciągając rękę do Junga, ten jednak tylko popatrzył na nią nieznacznie się krzywiąc, nie mając najmniejszego zamiaru w ogóle go dotykać.

- Daruj sobie. - powiedział, wciskając dłonie do kieszeni kurtki, z których wyciągnął papierosy i zapalniczkę. Włożył sobie w usta jednego szluga po czym odpalił go, zaciągając się czekoladowym dymem. - Powiedz co chciałeś powiedzieć i zejdź mi z oczu.

Rudowłosy zaśmiał się cicho, jednak przystał na to. Wyciągnął telefon, po czym otworzył okno czatu z Yoongim, i szybko przescrollował rozmowę, by zatrzymać się na zdjęciu, dzięki któremu udało mu się ściągnąć tu szatyna. Odwrócił telefon w jego kierunku i pokazał mu zdjęcie.

- Żeby nie było że kłamałem, że to on sam wysłał mi to zdjęcie. - Wyjaśnił, a młodszego coś zakłuło w sercu. Pierwsze kłamstwo Yoongiego wyszło na światło dzienne tak szybko, a przez to w jego głowie pojawiła się myśl, że może ono nie być jedyne, bo mimo że chłopak zarzekał się, że przecież nie wie, jak rudy wszedł w posiadanie zdjęcia, ten właśnie udowodnił mu, że zostało wysłane przez Mina. - Może usiądziemy? - zaproponował starszy wskazując ławkę stojącą nieopodal, a Jung przyjął propozycję, dlatego już po chwili obaj siedzieli obok siebie, Jimin z nogą zarzuconą na nogę, szatyn z nogami skrzyżowanymi w łydkach.

- Pozwól, że zacznę od tego, jak naprawdę wyglądało zajście w klubie. Nie było żadnego zakładu. Yoongi sam oddał mi się w klubowym kiblu. - Hoseokowi przemknęła przez głowę myśl pytająca go, skąd Jimin wiedział co powiedział mu starszy, jednak odezwał się, a jedynie zacisnął dłonie w pięści. Zgnieciony papieros upadł na ziemię. - Dał się przepieprzyć, a potem zrobił z siebie ofiarę. Jak mi nie wierzysz, to co zapytaj. Zapytaj czyje imię jęczał w tym pierdolonym kiblu gdy wił się pode mną błagając o więcej, jak typowa tania dziwka.

W tym momencie w Hoseoku coś pękło. Poderwał się z ławki, po czym szarpnął za bluzę Parka tak, że ten stanął na równe nogi. Młodszy bez zastanowienia zamachnął się, i już po chwili jego pięść wylądowała na twarzy rudowłosego. Usłyszał ciche chrupnięcie, a po chwili na twarzy starszego pojawiła się mała czerwona stróżka płynąca z jego nosa. Chłopak lekko zatoczył się do tyłu, za to Hoseok cofnął się o krok, po czym odwrócił się na pięcie, jednak nie wykonał żadnego kroku.

- Nigdy więcej nie nazywaj Yoongiego dziwką, bo nie ręczę za siebie. - Powiedział, po czym ruszył w kierunku z którego wcześniej przyszedł. Nie zamierzał jednak wracać do domu. Zdecydowanie musiał z kimś porozmawiać.

______________

Typowa niedziela czas start.

~16~

vanilla chocolate | yoonseok | chatWhere stories live. Discover now