Obudziłam się. Wstałam, założyłam białe kapcie na nogi. Otworzyłam białe drzwi szafy, wyjęłam stos białych ubrań. Poszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie białą koszulę, w której spałam i poszłam pod prysznic. Nalałam na dłoń trochę płynu do mycia w kremowym kolorze. Miał identyczny kolor jak skóra przeciętnego człowieka, bardzo jasny. Jednak na mojej dłoni sprawiał wrażenie mocno różowego, to dlatego, że mam białą skórę. Masowałam dłońmi moje białe piersi, szyję. Zapach płynu był waniliowy, słodki, aż chciałoby się go zjeść.
Wyszłam z pod prysznica, woda ściekała z moich włosów, po moich piersiach, aż wreszcie po nogach i obok moich stóp zrobiła się mała kałuża. Opatuliłam się białym ręcznikiem. Po kilku dniach od ostatniego prania zrobił się miękki, przyjemny w dotyku. Osuszyłam ciało i ubrałam się. Założyłam białą bluzkę z długim rękawem, legginsy do kostek, też oczywiście białe i białe conversy z białymi sznurówkami. Białe, proste włosy spięłam w kucyka za pomocą białej gumki. Wyszłam z łazienki. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kakao z bitą śmietaną. W białym kubku, oczywiście. Wszystkie meble, podłoga, ściany są u nas w mieszkaniu białe. Mieszkamy na 11 piętrze budynku, do którego mało kto ma wstęp. To tajne laboratorium, a naukowcy mają tutaj też swoje mieszkania. Mój tata jest naukowcem. Wszystko tu jest bardzo nowoczesne.
Tata jest w swoim laboratorium, nie interesuje mnie, co robi. Zeszłam na dół po schodach. Tam jest biuro pana Millera.
- Dzień dobry, dziecinko! Co Cię tu sprowadza?
- Nie mam nic do roboty, może panu pomóc?
- Wejdź do tej kopuły. Spokojnie, to jest całkowicie bezpieczne - poprosił pan Miller.
Weszłam do tajemniczej kopuły. Coś poczułam. To okropne uczucie. Coś jakby... Grzebanie we mnie? Uczucie, jakby ktoś grzebał w moich wspomnieniach, uczuciach, jakby ktoś miał nade mną władzę. Jakby część mózgu się zbuntowała, uwięziła mnie i mną sterowała. Nie zauważyłam nawet, że po policzkach spływały mi łzy. Bałam się, choć nie wiem dlaczego. Moja podświadomość się bała, a to znaczyło dla mnie, że dzieje się coś strasznego. Niby wiedziałam, że to bezpieczne, ufałam panu Millerowi, ale jednak... Po chwili cierpienia w tej kopule wybiegłam na zewnątrz.
Pobiegłam na górę, na dole nie czułam się bezpiecznie.
W mieszkaniu było gorąco. Zdjęłam bluzkę, pod którą miałam biały stanik i włączyłam telewizor. Nic ciekawego. Albo polityka, albo programy dotyczące kosmetyków, domów itp., albo programy dla dzieci typu Paw Patrol czy Miraculous. Głupoty totalne. Chciałabym jakiś serial paradokumentalny, ale, nie wiedzieć czemu, kiedy włączam telewizor akurat się kończą. A są naprawdę ciekawe:
- Bzykam twoją żonę codziennie, a ty tego nawet nie zauważasz!
- Kłamiesz! Prawda, że on kłamie, Melanie? Nie zrobiłabyś mi tego!
- Właśnie tak! Kiedy ty pracowałeś, ona robiła mi lodzika!
- Melanie, jak mogłaś mnie zdradzić? Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się z mojego domu! - Tak, uwielbiam to.
Zjadłam płatki Ciniminis z mlekiem i rzuciłam się na łóżko.
W takich chwilach chciałabym mieć przy sobie Scotta. Mojego najlepszego przyjaciela. Uwielbiam go, ale szkoda, że nie mogę go do siebie zapraszać. Więcej przyjaciół czy znajomych nie mam. Jestem wyalienowana. Nikt się że mnie nie wyśmiewa, nikt nie obgaduje, nikt ze mną nie rozmawia. Traktują mnie jak powietrze. Nie jestem nielubiana wśród ludzi, ale nie jestem też lubiana. Z bliskich osób mam tylko tatę, Scotta i siebie. Jestem swoją najlepszą przyjaciółką, czuję się bardzo dobrze we własnym towarzystwie.
Otworzyłam okno na oścież, zdjęłam stanik. Nikt na mnie nie patrzy. Nawet jeśli, to naukowcy, dziewczyna bez biustonosza nie robi na nich wrażenia, nie interesują ich te sprawy. Chłodny wiatr muskał moje piersi, było mi bardzo przyjemnie, wręcz idealnie.
Usłyszałam otwieranie drzwi, szybko założyłam biustonosz i bluzkę. To tata.
- Cześć, kochanie - powiedział, wchodząc do kuchni.
- Cześć tato - odpowiedziałam, wchodząc do pokoju.
Mogłabym podejść, przywitać się, przytulić, ale po co? Mój ojciec jest mi dość obcą osobą. Nie jest biały, jak ja. Ma niebieskie oczy, ja białe. Zupełnie inne. Mam to po mamie? Wątpię. Nie znam jej. Nic o niej nie wiem. Nigdy się o nią nie pytałam, bo i po co?
Nie jestem tacie potrzebna do niczego, jestem tylko utrapieniem. Chociaż, nie za wiele spędzam z nim czasu, więc pewnie jestem dla niego powietrzem. Czy jestem smutna z tego powodu? Nie. Nie przeszkadza mi to, dla mnie tata jest obcym facetem, dlaczego miałabym być smutna?
Zdjęłam białe skarpety, moje śnieżnobiałe stopy dotknęły zimnej, białej podłogi. Nudziło mi się, łaziłam w kółko po pokoju. Zastanawiałam się nad tym, kim jestem. Kim była moja mama? Dlaczego wyglądam tak, a nie inaczej? Co dzieje się w laboratorium?
I najważniejsze pytanie:
Czy te pytania na zawsze pozostaną bez odpowiedzi?
YOU ARE READING
Biel
Science FictionNastoletnia Emily mieszka z tatą w laboratorium. Teraz, w okresie nastoletniego buntu, dziewczyna chce dowiedzieć się więcej o sobie, tacie i miejscu, w którym mieszka. Czym jest tajemnicza kopuła wywołująca strach i przerażenie u Emily? Co może się...
