XLII

2.6K 611 148

Hoseok jako pierwszy podniósł się z łóżka. Mimo że próbował zasnąć i choć trochę się zdrzemnąć, nie udało mu się to, dlatego gdy zegar na jego telefonie wskazał godzinę ósmą, podniósł się delikatnie, uważając by nie obudzić śpiącego chłopaka.

Wyglądał tak delikatnie. Jego miętowe włosy były rozrzucone dookoła jego głowy i odcinały się na tle jasnej poduszki, której kolor dorównywał bladości cery starszego. Szczelnie okryty kołdrą był spod niej ledwo widoczny. Jego malinowe usta były lekko rozchylone, a na twarzy malował się spokój. Nie było na niej śladu po wczorajszych łzach. Hoseok uśmiechnął się na ten widok, resztkami sił powstrzymując się przed wyciągnięciem ręki w stronę starszego i pogłaskaniem go po policzku. Wyszedł ze swojego pokoju, cicho zamykając drzwi, i udał się do kuchni.

Wyjątkowo cieszył się z tego, że nikogo nie było w domu. Jego rodzice wyjechali służbowo, i mieli wrócić dopiero następnego dnia wieczorem. Dzięki temu mógł wziąć do siebie Mina, i uniknąć pytań w stylu "kto to jest? Czemu jest pijany? Czemu jedziesz po niego w środku nocy na drugi koniec miasta?", które na pewno by padły, a na które on nie chciałby lub nie umiałby odpowiedzieć, szczególnie jeśli chodzi o to ostatnie. Dlaczego po niego pojechał? Przecież nie musiał. Mógł wezwać dla niego taksówkę i opłacić ją z góry, jeśli chłopak nie miał na nią pieniędzy, samemu nie ruszając się na krok. Mógł mu też powiedzieć, żeby zadzwonił po Namjoona, skoro to jego przyjaciel. Mógł, ale nie umiał.

Nastawił cały czajnik wody, po czym wyjął dwa kubki, i zaczął szykować kawę. Swoją zalał od razu, drugą pozostawił w formie sypkiej. Nie wiedział za ile starszy się obudzi, a nie chciał, by napój w tym czasie ostygnął. Po tym zaczął najciszej jak umiał szukać paczek z ramen. Zarówno on jak i jego ojciec jedli je zawsze rano po tym, jak w nocy wypili za dużo, albo mało spali. Stawiało ich na nogi, więc uznał, że Yoongiemu też powinno pomóc.

Wyciągnął garnek do którego włożył makaron i przyprawy, dorzucił glony, po czym wszystko zalał wodą, a następnie odkręcił gaz. Pod garnkiem zapłonął mały niebieski płomień.

Pół godziny później w całej kuchni unosił się zapach pikantnej zupy. Hoseok wyłączył gaz w momencie, w którym w drzwiach pojawił się starszy.

- Dzień dobry hyung. - powiedział szatyn, znów nastawiając wodę w czajniku, by ją zagrzać, i przygotować starszemu kawę. Ten powoli podszedł do stołu, przecierając zaspane oczy, po czym usiadł na odsuniętym krześle, na którym chwilę temu spoczywał młodszy.

- Masz coś przeciwbólowego? - zapytał jasnowłosy, po czym ziewnął szeroko, zasłaniając usta ręką. Bolała go głowa, i to dość mocno, jak zawsze gdy wypił za dużo. Choć tak naprawdę, to wcale nie było tak dużo, tylko to on miał bardzo słabą głowę.
Hoseok pokiwał głową, po czym wyjął z szafki opakowanie ibupromu, i podał je chłopakowi wraz ze szklanką wody. Po tym zaczął nalewać zupę do misek.

Gdy postawił oba naczynia na stole, i zalał kawę starszego, zajął miejsce obok niego, po czym zaczął jeść.

- Czemu wstałeś tak wcześnie? Mogłeś jeszcze spać. - powiedział, nabierając makaron na łyżkę. Włożył ją do ust po czym zaczął przeżuwać, czekając na odpowiedź chłopaka.

- Nie było cię w łóżku gdy się przekręciłem. - przyznał jasnowłosy, na co starszy niekontrolowanie próbował zaczerpnąć powietrza, przez co trochę płynu z jego ust dostało się mu w płuca. Zasłonił ręką usta, by nie opluć stołu ani towarzysza, po czym szybko podszedł do zlewu, wypluwając do niego całą zawartość swoich ust. Zaczął kaszleć, lekko uderzając się w klatkę piersiową. Starszy popatrzył na niego zmartwiony.

- Wszystko w porządku? - zapytał. Zdawał sobie sprawę, że to jego słowa wywołały taką reakcję. Nie sądził, że może być ona tak gwałtowna.

- Tak, spokojnie. - powiedział szatyn, pokasłując jeszcze przy tym. Wrócił do stołu siadając na miejscu z którego przed chwilą wstał. - Po prostu się zakrztusiłem. - dodał. Czuł jak palą go policzki.

Reszta posiłku minęła im w całkowitej ciszy. Yoongi nie odzywał się, bo bał się, że jego słowa znów wywołają zbyt gwałtowną reakcję, a Hoseok milczał, bo było mu głupio przez to jak zareagował.
Podczas gdy z miski młodszego zniknęła cała zawartość, miętowowłosy zjadł tylko pół tego, co zostało mu nałożone.

- Hoseok... - zaczął, puszczając łyżkę, i składając dłonie na stole przed sobą.- Naprawdę ci dziękuję za to że po mnie przyjechałeś, i wziąłeś do siebie. Jeśli mogę ci się jakoś odwdzięczyć...

- Pamiętasz o czym rozmawialiśmy wczoraj w nocy? - zapytał, przerywając mu. Starszy pokręcił przecząco głową. Młodszy uśmiechnął się pod nosem, po czym lekko postukał się w policzek, patrząc wymownie na swojego towarzysza. - Obiecałeś mi buziaka w podziękowaniu. - wyjaśnił. - Wolałem przyjąć go od ciebie na trzeźwo.

Min wywrócił oczami, jednak przechylił się na krześle, i złożył lekki pocałunek na policzku młodszego.

- Zadowolony? - zapytał, nieco kąśliwie.

- Jak najbardziej - przytaknął.

~*~

- Naprawdę nie musiałeś mnie odwozić, wydajesz majątek na taksówki. - starszy zrobił zbolałą minę, gdy Jung znowu odmówił wzięcia od niego pieniędzy, które pokryłyby koszty podróży. Było mu głupio, słysząc ceny podawane przez taksówkarzy, oraz gdy młodszy zawsze wyprzedzał go z wyciągnięciem pieniędzy. Naprawdę mógł za to płacić, tak byłoby nawet bardziej fair.

- Spokojnie. Kiedyś mi się za to odwdzięczysz. - szatyn uśmiechnął się, wzruszając ramionami. Stali naprzeciwko siebie pod drzwiami bloku, w którym mieściło się mieszkanie Yoongiego. Hoseok przyjechał razem z nim na wszelki wypadek. Chciał mieć pewność, że chłopak bezpiecznie dotrze na miejsce. 

Nagle Yoongi przysunął się do niego i objął go ramionami, przytulając się do niego.
- Przepraszam Hoseok, że sprawiam ci tyle problemów. - mruknął, tak że młodszy miał problem z dosłyszeniem tego. Zanim zdążył zareagować, mietowowłosy odsunął się od niego, i ruszył w stronę drzwi. Wtedy Jung ruszył się, i złapał go za nadgarstek. Odwrócił go w swoją stronę, po czym złączył ich usta w krótkim pocałunku, który wprowadził Mina w osłupienie. Nie spodziewał się tego.

- Daj znać jak przypomnisz sobie, o czym rozmawialiśmy. - powiedział, po czym odwrócił się i odszedł, by złapać taksówkę powrotną.

vanilla chocolate | yoonseok | chatWhere stories live. Discover now