Pozdróże w czasie część 8 (1/2)

1.8K 110 10
                                          

- Pani profesor! – krzyknął Harry, biegnąc w stronę nauczycielki transmutacji zmierzającej korytarzem. Kobieta zatrzymała się, zdziwiona krzykiem swego ucznia. – Chyba wiemy, gdzie jest Hermiona! – wysapał czarnowłosy, hamując przy niej z poślizgiem i łapczywie łapiąc oddech.
- Panie Potter, ależ to niebywała wiadomość! Skąd ma pan takie informacje?
- Ron właśnie odkrył, że to zaklęcie, które rzucił, stworzyło coś na kształt księgi z zapiskami, gdzie znajdują się odesłani w czasie ludzie. Coś jakby pamiętnik dla osoby, która rzuciła ten czar, czy coś w tym rodzaju – wyjaśnił podenerwowany Harry.
- To wspaniale! Przynajmniej już teraz będziemy wiedzieć, gdzie są! – ucieszyła się dyrektorka Hogwartu.
- No właśnie nie bardzo, pani profesor. Oni wylądowali pod koniec lat trzydziestych...
- Na brodę Merlina! Voldemort się wtedy uczył w Hogwarcie!
- Dokładnie... Jeśli wpadną na pomysł, by go tam zabić, zmienią bieg historii!
- Niech Merlin ma nas w swojej opiece! – wyszeptała przerażona tą perspektywą kobieta. – Miejmy wobec tego nadzieję, że panna Granger wykaże minimum rozsądku i powstrzyma pana Malfoya przed jakimś nierozważnym krokiem...

- Piętnasty grudnia tysiąc dziewięćset trzydziestego ósmego roku! – przeczytał Draco nagłówek trzymanej w rękach gazety. – Za niecałe dziesięć dni gwiazdka...
- Myślisz, że do tego czasu wrócimy już do naszych czasów? – zapytała Hermiona, rozglądając się po nowym otoczeniu. Trzęsła się z zimna, jako że przenieśli się do nieznanego im miejsca w koszulach nocnych.
- Wątpię. Nigdzie nie zostawaliśmy aż tak krótko, kociaku – pogłaskał ją po policzku. – Ale jest dobrze, bo wreszcie znajdujemy się w dwudziestym wieku i to w Anglii!
- Ciekawe gdzie jesteśmy... Sprawdź w gazecie, może jest napisane, jeżeli to jakieś lokalne wydawnictwo.
- Wolverhampton... Gdzie to do cholery jest?!

- Nie mam pojęcia, poszukamy jakiejś mapy

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

- Nie mam pojęcia, poszukamy jakiejś mapy... Ale, Draco! Jest trzydziesty ósmy! – wykrzyknęła podekscytowana.
- No przecież wiem. I co w tym takiego dziwnego?
- Riddle właśnie rozpoczął swój pierwszy rok nauki w Hogwarcie...
- Granger, nie wariuj dobrze? Wiesz, co będzie, gdy wparadujemy do szkoły i zażądamy wydania nam Riddle'a? Wyślą nas do Munga w najlepszym przypadku... – Ślizgon przywołał ją do porządku.
- Ale przecież musimy coś zrobić! – żachnęła się.
- Nie możemy nic zrobić! – pokręcił głową. – Zrozum, że zmieniając tę teraźniejszość, zmienimy naszą rzeczywistość, zmienimy bieg historii!
- Ale Riddle... – próbowała zaprotestować.
- Hermiono, wiem, że cię to męczy, bo mam co do tego podobne odczucia, ale nie wolno nam w tej sprawie ingerować, rozumiesz? Musimy poddać się temu, co jest.
- Rozumiem – przyznała po chwili niechętnie. – A teraz chodźmy, poszukamy tej mapy...

Wkrótce udało im się nabyć mapę drogową i dowiedzieć się, że znajdują się w hrabstwie West Middlands, nieopodal Birmingham.
- Chodź, zwiedzimy miasto! – zaproponowała jakiś czas później Hermiona po przebraniu się w gustowną garsonkę, którą kupiła w galanterii przy głównej ulicy praktycznie tuż po spieniężeniu dziewiętnastowiecznych monet, które z chęcią nabyła miejscowa galeria sztuki.

Już wtedy idąc z niej, zauważyła przepiękną starą katedrę

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Już wtedy idąc z niej, zauważyła przepiękną starą katedrę

i chciała do niej zajrzeć, lecz Draco uparł się, że muszą znaleźć jakieś miejsce do spania

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

i chciała do niej zajrzeć, lecz Draco uparł się, że muszą znaleźć jakieś miejsce do spania. W ten oto sposób zawędrowali do Hotelu Brittania utrzymanego w wiktoriańskim stylu i umiejscowionego przy jednej z głównych arterii miasta. Tuż obok niego znajdował się Grand Theatre Wolverhampton.

Gryfonka miała nadzieję, że uda im się tam dostać na jakieś przedstawienie

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Gryfonka miała nadzieję, że uda im się tam dostać na jakieś przedstawienie.

- Nie chce mi się! Już wystarczająco się dzisiaj nałaziłem! – mruknął Ślizgon, nie zważając na to, że dziewczyna ciągnie go za rękaw białej koszuli. – Odczep się, nigdzie nie idę!

- Pięknie tu prawda? – szepnęła zachwycona kasztanowowłosa jakieś pół godziny później, gdy znajdowali się już w katedrze.
- No, może być – burknął znudzony i obrażony jednocześnie. – Kościół jak kościół... Możemy już iść?! Strasznie zmarzłem!
- A ty jak zwykle romantyczny! – ofuknęła go, gdy wyszli.
- Nie jestem romantyczny, Granger, wbij to sobie wreszcie do głowy! – syknął, przyspieszając kroku. Teraz już niemal biegła za nim, a ludzie zaczęli im się przyglądać, bo stanowili niecodzienną parę. – Poza tym, co romantycznego może być w tych starych kamieniach?
- Ta katedra jest prawdopodobnie starsza od Hogwartu! – powiedziała, doganiając go wreszcie. – Czemu taki jesteś?
- Porywające... Jaki niby jestem? – zainteresował się, nawet na nią nie spojrzawszy.
- Taki oschły!
- Jestem taki, jak zawsze, Granger! – burknął, skręcając do hotelu.
- Wcale, że nie! – zaprotestowała, gdy tylko znaleźli się już w ich hotelowym pokoju. – W Wiedniu zachowywałeś się zupełnie inaczej! – obrażona usiadła na miękkim łóżku i chwyciła leżącą na jego brzegu gazetę. – Poza tym, jak wy, Ślizgoni przetrwaliście w tych zimnych lochach, skoro teraz cierpisz tak bardzo z powodu zimna?
- Mieliśmy ciekawe formy rozrywki! – zaśmiał się, sugestywnie poruszając brwiami. – Jeśli chcesz, mogę ci zademonstrować...
- No nie wiem – udała, że się poważnie zastanawia. – Zobaczyć znów twoje nagie ciało, czy poczytać gazetę?... Hmmmm... Chyba jednak poczytam.
- Grabisz sobie, Granger! – warknął, ściągając tuż przed nią koszulę.
- Nie wysilaj się, Malfoy... Nie skusisz mnie tym – powiedziała stanowczo, nawet na niego nie spoglądając, lecz chowając się za gazetą. Blondyn zdążył zauważyć jednak jej silne rumieńce na policzkach.
- Wmawiaj sobie – zaśmiał się, ściągając również spodnie i rzucając je na oparcie niskiego fotela. Kiedy Hermiona nadal twardo udawała, że czyta, na jego ustach wykwitł iście ślizgoński uśmieszek. – Do czasu... – pomyślał i zniknął w łazience.

Dramione Miniaturki [Zakończone/Poprawione] Where stories live. Discover now