Wstęp

9 1 1

Jesteśmy tymi, kimi chcemy być, albo tymi, którymi oni chcą byśmy chcieli być...
Nazywam się Kristina Werner, mam  szesnaście lat i chodzę do trzeciej gimnazjum, moje życie jest monotonne, ale zawsze jest. Mam błękitne oczy, które trochę wpadają w szarość, brąz włosy do pasa, zawsze związane w schludnego koka. Nienawidzę się wyróżniać, a może boję się tego...
Do swojej szkoły ubieram się jak każdy inny uczeń, żółta spódniczka do kolan, biła koszula z żółtą kokardą, białe podkolanówki i czarne buty. Powiem szczerze, że kolor mojej szkoły nie pasuje do mnie, w tych ubraniach wyglądam jak ofiara losu i czasami też tak się czuję. Jestem dość niska jak na swój wiek mam zaledwie 156 centymetrów wzrostu. Wyglądam jak dziecko, które przeskoczyło pare klas, wiele osób mi z tego powodu dokucza, ale jeszcze wiecej pomaga mi ich ucieszyć.
Nie powiem, że lubię szkołę, ale też nie mogę powiedzieć, że jej nienawidzę. Szkoła w jakimś stopniu daje mi bezpieczeństwo, minimalny powiew życia.
Prawda jest taka, że jakieś wielkie niebezpieczeństwo patrzy na ludzi i dedukuje czego oni sie boją,  a wszystko po to... No właśnie po co? Jedyną pewna rzeczą jest to, że rząd coś ukrywa, a my choć domyślamy się co, boimy się o tym mówić.
Co jakiś czas znikają uczniowie z mojej szkoły.  Mówią nam, że za tydzień, miesiąc czy rok, wrócą, ale nigdy się tak nie dzieje.  Giną z nie wiadomych przyczyn.
Chociaż każdy z nas boi się, że bedzie nastepny nie pokazujemy tego, zakładamy maski wiecznego szczęścia, ale nadal to tylko maski.
Nawet ja, uśmiecham się idąc ulicami mego miasta, mówiąc,, dzień dobry " każdemu napotkanemu na drodze, ale w środku płaczę. Codziennie rozmyślam nad światem, który jest nieodwracalne zepsuty. Gdzieś w głębi czuję,  że mogę coś zrobić ale, no właśnie, zawsze jest jakieś,, ale"...
Schodzę schodami i wpatruję się w zarumienione twarze pierwszoroczniaków. Zaraz zaczynają się dalsze zajęcia, matematyka, polski i niemiecki. Nie wybierałam zajęć dodatkowych, więc później mogę iść do domu, ale jak zawsze zostanę,  pójdę do ogrodu i popodlewam rośliny.  Szkolny ogród to jedyne miejsce, gdzie mogę zrzucić z twarzy fałszywe uczucia, ale nie na długo, choć to zaledwie moment, mi starczy by móc dotrwać do nastepnego dnia.
A więc jeśli chcesz tu przetrwać musisz stosować sie do zasad, niby nikt ich nie wyznaczył,  ale każdy ich przestrzega.

My Dreams Przeczytaj tę opowieść za DARMO!