11

541 130 40

Sehun

Sehun

Ciężko opadłem na kanapę, przecierając twarz dłonią.

— Jak ci się podobają tegoroczne święta, Chanyeol? — spytałem siedzącego obok mnie chłopaka z lekką nutką sarkazmu w głosie. No dobra, wcale nie lekką, wręcz przeciwnie. Moje pytanie było nim przepełnione.

Naprawdę, kto spędzał Wigilię, wciąż ćwicząc do upadłego? Szczerze mówiąc, to miałem większą ochotę iść od razu do swojego pokoju, po czym paść na łóżko i po prostu zasnąć, ale pozostali członkowie EXO zadbali, bym nie mógł tego zrobić.

Świąteczną atmosferę w dormie tworzyły porozwieszane gdzieniegdzie lampki i ułożony z naszych prywatnych egzemplarzy płyt EXO niewielki stożek, mający za zadanie imitować choinkę. Chanyeol chciał prawdziwe drzewko, ale ostatecznie Baekhyun postawił na swoim, przekonując Parka („sam będziesz później odkurzał dywan, przerośnięty gnomie”) i zabierając nam nasze albumy.

Przyznam, że jak na moje oko, to wyszło wcale nie najgorzej.

— Nic nie mów — odezwał się Yeol, chowając głowę w poduszkę.

Zaśmiałem się.

Z racji tego, że ja i Chanyeol wróciliśmy nieco wcześniej do dormu, mogliśmy sobie bezczynnie posiedzieć przez co najmniej pół godziny.

Ach, nicnierobienie naprawdę mogłoby być moim hobby.

Wygodnie oparłem się o kanapę i zacząłem lekko podrzucać telefon w lewej dłoni.

Ni stąd, ni zowąd po raz kolejny pomyślałem o chińczyku, który jakiś czas temu życzył mi wesołych świąt.

W zasadzie to nawet nie wiem, czemu mu nie odpowiedziałem.

A co, gdybym jednak zdecydował się to zrobić?

— Hej! — krzyknąłem, gdy smartfon niespodziewanie zniknął mi z rąk. — Chanyeol, idioto, oddawaj! — wrzasnąłem po raz drugi.

No naprawdę, nawet przez chwilę nie można spokojnie pomyśleć, oddając się bardzo produktywnej i pomagającej zwalczać problemy rangi światowej czynności, jaką jest podrzucanie telefonu, bo zaraz przerwie ci ją pewien wielkouchy debil?

Zerwałem się na równe nogi. Nie było nawet mowy o tym, by mój telefon, w dodatku odblokowany, znajdował się choć przez chwilę w posiadaniu wyższego. 

Jasna cholera, mimo że nie byliśmy już w przedszkolu, Yeol posiadał nadzwyczajnie dużo zachowań na to wskazujących.

Błagam, czy ktoś może mu w końcu powiedzieć, że to nie jest ani trochę śmieszne? Ponieważ wydaje mi się, że biedny wielkolud jeszcze do tej pory się nie domyślił.

— Chanyeol, kurwa! — krzyknąłem, waląc w drzwi łazienki, w której zamknął się chłopak.

— Po co masz zapisany jakiś chiński numer? — usłyszałem przez drzwi.

Missing | HunhanPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!