XXX - Valentine's Day's special

Zacznij od początku

Gdy jasnowłosy znów zaciągnął się dymem, młodszy miał szansę przyjrzeć mu się uważniej, w celu jak najlepszego zapamiętania jego twarzy i wszystkich jej szczegółów. To jak delikatnie zarysowane były jego kości policzkowe, jego błyszczące oczy, które delikatnie podkreślił czarną kredką, jego blade usta zaciskające się wokół filtra papierosa, to jak ułożone były jego palce gdy go trzymał. Chciał zapamiętać to wszystko jak najlepiej.

- Co ci się stało? - pytanie to przywróciło go do rzeczywistości, z dala od urody jego rozmówcy, za to wrzuciło go prosto w objęcia waniliowego dymu. Początkowo nie wiedział o co chodzi, jednak gdy powiódł spojrzeniem za wzrokiem Yoongiego, zrozumiał. Zupełnie zapomniał o bandażu na swoim ręku oraz o tym, że chowało się pod nim dość spore oparzenie, które było wynikiem gapiostwa. Gruba warstwa maści na oparzenia robiła swoje, przynosząc ulgę.

- To nic takiego, oparzyłem się o żelazko. - odparł, drapiąc się lekko zdrową ręką po tyle głowy. Starszy wywrócił na to oczami. Szatyn wydawał mu się lekko roztrzepany, ale i zdenerwowany. Czy i on stresował się dzisiejszym spotkaniem? Yoongi z powodu nerwów dzisiejszego ranka posolił zamiast posłodzić kawę oraz o mało nie spalił sobie spodni podczas prasowania ich, bo zupełnie zapomniał o żelazku. Było to spowodowane tym, że jego myśli cały czas krążyły wokół tego spotkania i scenariuszy, według których mogłoby się ono odbyć.

- Idziemy? - głos młodszego sprowadził go na ziemię. Pokiwał głową, po czym szybko dopalił papierosa i rzucił go na ziemię przydeptując go butem. Razem ruszyli w stronę z której słychać było muzykę lecącą dla umilenia ludziom czasu na targach.

~*~

- Miałeś rację. - odezwał się starszy, gdy stali w kolejce do stoiska, na którym sprzedawali gorącą czekoladę. Przed nimi były jeszcze cztery osoby, mimo że stali tu już około pół godziny. Chłopak już kilka razy miał ochotę po prostu się poddać i wyjść z tej kolejki, jednak Hoseok upierał się, żeby wytrzymał, bo warto. Więc Yoongi stał jak ten kołek, czekając na jego kolej. - Jest od chuja ludzi. - dokończył swoją myśl, na co młodszy zaśmiał się.

- Mówiłem, że tak będzie. Z roku na rok jest ich coraz więcej. - wzruszył ramionami, wciąż trzymając obie ręce w kieszeni. Przez pośpiech zapomniał wziąć z domu rękawiczek, a nie chciał zbytnio mrozić swoich dłoni.

- Gdybyś powiedział od razu, że będzie ich aż tyle, lepiej bym się zastanowił nad przyjściem tu. - mruknął jasnowłosy, jeszcze bardziej kuląc się w sobie. Nie lubił wszelkich tłumów, szczególnie gdy sam się w nich znajdował. Bliskość takiej ilości ludzi była dla niego czymś okropnym i dość trudnym do zaakceptowania. Niesamowicie go ona irytowała, miał wrażenie, że zaraz ktoś go zgniecie, a on wybuchnie i wyjdzie z całych tych targów. Jedyną rzeczą która go tu trzymała był Hoseok, dla którego w ogóle się tu pojawił. Głupio byłoby mu go tak zostawić, szczególnie że sam w pewnym momencie zaczął odczuwać potrzebę spotkania, i nie chciał zaprzepaścić takiej okazji.

Młodszy widział, że irytuje go liczba ludzi wokół, dlatego postanowił zaproponować:

- Co powiesz na to, żeby po kupieniu tej czekolady pójść się przejść, z dala od targów? - gdy starszy pokiwał głową z ulgą, szatyn uśmiechnął się.

- A co z twoimi zakupami? Chyba przyjechałeś tu po coś konkretnego. - zauważył jasnowłosy. Nie chciał by przez niego Hoseok rezygnował ze swoich planów, które przynajmniej w jego rozumowaniu były ważniejsze niż on sam.

- Już kupiłem to, co miałem. - powiedział, machając białą papierową torebką, w której znajdowały się dwa flakoniki, jeden z czekoladowymi perfumami, drugi z czekoladową mgiełką, które zakupili chwilę po tym, jak tu przyszli. Nie potrzebował niczego więcej, za wyjątkiem towarzystwa Yoongiego, które i tak miał.

vanilla chocolate | yoonseok | chatWhere stories live. Discover now