XXX - Valentine's Day's special

4.5K 654 295

Chłopak ile sił w nogach biegł przez park, wiatr wywołany pędem smagał jego twarz zimnym dotykiem oraz rozwiewał jego wcześniej perfekcyjnie ułożone włosy, tak że teraz te wyglądały, jakby od kilku dni nie widziały szczotki ani grzebienia. On jednak nie bardzo się tym przejmował, tak samo jak faktem, że jego twarzy zapewne była już cała czerwona, nie tylko z wysiłku jaki wkładał w bieg, ale również z zimna.
Biegł, ponieważ nie chciał się spóźnić. Została mu minuta do umówionego czasu, a on wciąż miał do przebycia prawie cały park. Nie chciał na dzień dobry pokazać, że nie potrafi być punktualny, poza tym obawiał się, że osoba z którą miał się spotkać już na niego czekała, choć miał nadzieję, że jednak tak nie jest, szczególnie że tego dnia było zimniej niż ostatnio. Nie chciał, by drugi chłopak marzł czekając na niego.

Gdy po kolejnej chwili szaleńczego biegu, który mógłby wyglądać na bieg o życie, oczom szatyna ukazała się okrągła fontanna, nie działająca o tej porze roku, przykryta cienką warstwą śniegu, który nie zdążył na niej stopnieć, chłopak zwolnił, i zaczął iść normalnym tempem, próbując unormować oddech, co było nieco trudne, jednak wiedział, że za chwilę mu się to uda. Rozejrzał się dookoła, szukając człowieka, z którym miał się spotkać.

Dostrzegł go kilka metrów dalej, siedzącego na ławce, intensywnie wpatrującego się w telefon. Ubrany był w długie czarne spodnie z rozcięciami na kolanach, które były dobrze widoczne przez to, że siedział z jedną nogą założoną na drugą. Okrywał go długi, czarny, rozpięty płaszcz z grubego materiału, który mimo wszystko nie wydawał się odpowiedni do pogody. Był to płaszcz z rodzaju tych, które nosi się jesienią, gdy temperatury zaczynają już spadać, ale wciąż nie są niższe niż dziesięć stopni Celcjusza. Spod płaszcza zaś wystawał jednolicie czarny sweter, z materiału wyglądającego na przyjemny w dotyku. Na nogach chłopaka znajdowały się skórzane, eleganckie buty na niskim obcasie, które tak samo jak jego płaszcz wydawały się nie pasować do panującej pogody. Miętowa grzywka młodzieńca lekko opadała mu na oczy, ułożona w artystyczny nieład. Nadawała mu pewnego wyrazu, żywo kontrastując z jednolicie czarnym ubiorem. Między jego bladymi wargami znajdował się papieros.

Hoseok podszedł powoli do ławki, i odchrząknął cicho, na co jasnowłosy oderwał wzrok od komórki by na niego spojrzeć.

- Yoongi? - zapytał niepewnie młodszy, chcąc się upewnić, że trafił na pewno pod dobrą fontannę, i na pewno na tego człowieka, którego szukał. Twarz drugiego rozjaśniła się w lekkim uśmiechu, a on wyjął papierosa spomiędzy warg, z każdym słowem wypuszczając z płuc dym.

- No nie wiem, muszę pomyśleć, czy chcę być Yoongim. - podniósł się powoli, uważając by przypadkiem nie strącić z ławki puszki z waniliową coca-colą, która stała obok niego. Schował telefon do kieszeni płaszcza, po czym wyciągnął rękę w stronę bruneta.
- Cześć Hoseok. - powiedział delikatnie się uśmiechając. Po tym jak młodszy uścisnął jego dłoń zabrał ją, sięgając po swój napój. Dopił go jednym łykiem, i od razu wyrzucił puszkę do stojącego nieopodal kosza. Nie do końca wiedział jak powinien się teraz zachowywać, co robić, dlatego większość jego ruchów była niepewna.

Młodszy uśmiechnął się lekko, gdy ściskał dłoń starszego, która była bardzo szczupła, miała długie palce, ale przede wszystkim była zimna przez to, że chłopak nie schował jej do kieszeni, ani nie nałożył rękawiczek. Hoseoka cieszył fakt, że już na dzień dobry ma możliwość jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z chłopakiem, ponieważ od jakiegoś czasu zastanawiał się, jaką fakturę ma jego skóra. Czy jest delikatna, czy może sucha i szorstka? Oczywiście wyszło na to pierwsze, choć na knykciach faktycznie faktura była inna, bardziej przesuszona, prawdopodobnie przez wystawianie ich na działanie niskiej temperatury.

vanilla chocolate | yoonseok | chatWhere stories live. Discover now