W porządku

1.5K 389 151


Odzywa się dzwonek od drzwi, przerywając ciszę w małym, ciepłym mieszkaniu.

Ethan siedzi na kanapie - książka w jednej ręce, papieros w drugiej.

Powiedział Jonathanowi, że może wpaść, ale teraz trochę tego żałuje, bo oznacza to, że musi podnieść się ze swojego wygodnego miejsca i otworzyć drzwi.

Ma trzydzieści cztery lata, pisze czwartą powieść i nadal pracuje w tym samym barze. Zabija czas, głównie. Właściwie jego życie wydaje się być dokładną definicją zabijania czasu.

Ponieważ nigdzie nie zmierza. Nie kieruje się w konkretną stronę, nie oczekuje, nie planuje, nie osiąga celów. Po prostu egzystuje i nie jest źle. Jakoś nauczył się to lubić.

Dzwonek odzywa się ponownie i Ethan wreszcie wstaje z kanapy. Przeciąga się lekko, prostując plecy, po czym idzie do drzwi.

Całe mieszkanie pachnie jak papierosy i Jonathan z pewnością będzie narzekał. Znalazł on sobie narzeczoną – słodkie, jasnowłose stworzenie – i nagle zapach dymu strasznie mu przeszkadza. Ethan rozumie.

Drapie się po brodzie, czując szorstki zarost – stały element jego wyglądu ostatnimi czasy, po czym przekręca zamek. Otwiera drzwi i... och. To nie Jonathan.

Nowell stoi naprzeciwko niego i wygląda dobrze. Zdrowo. W jego szarych oczach błyskają iskierki, włosy ma uczesane, skóra nie jest chorowicie blada. Uśmiecha się niepewnie, zaciskając dłoń mocniej na pasku sportowej torby, którą ma zarzuconą na ramię.

Ethan po prostu patrzy, przytłoczony emocjami. Stoi w progu własnego mieszkania, niezdolny się ruszyć ani odezwać. W zielonych oczach migocze szok.

— Powiedź, że nie jestem za późno. — Nowell przerywa ciszę i w jego niskim głosie słychać desperację. Czeka na jakiegoś rodzaju reakcję ze strony Ethana. Cokolwiek.

Pojawienie się tu zajęło mu miesiące, właściwie prawie dwa lata i jeśli teraz wszystko okaże się nic niewarte to, cóż, będzie to jego koniec.

Wreszcie Ethan odzyskuje głos.

— Tylko że jesteś za późno — mówi. Jest trochę zachrypnięty. Wciąż patrzy prosto na Nowella. — Dziesięć lat szybciej byłoby miło, wiesz?

Nieznośna, napięta atmosfera zostaje przełamana. Rozbawienie rozbłyskuje w zielonych oczach i Ethan uśmiecha się lekko. Wciąż ma to samo, beznadziejne poczucie humoru i prawie kosztowało ono właśnie Nowella jego zdrowie psychiczne.

— Jesteś skurwielem — oznajmia Nowell, ale zdradza go czułość w oczach. Ethan śmieje się cicho pod nosem w odpowiedzi i robi krok do tyłu, wpuszczając go do środka.

Wszystko jest nagle takie właściwie. Takie łatwe. Jakby Nowell nigdy nie opuścił tego miejsca. Jakby nigdy nie opuścili siebie nawzajem. Minęło trzynaście lat od ich poznania i dziesięć od momentu, w którym się rozstali, a mimo tego wydaje się, że rozmawiali zaledwie kilka dni temu.

Oto, jak bardzo są popieprzeni. Oto dowód, dokładnie tutaj.

— Więc jak długo zamierzasz zostać? — pyta Ethan, patrząc na torbę, podczas gdy Nowell zdejmuje płaszcz. W pytaniu tym kryje się i strach, i nadzieja.

Nowell wzrusza ramionami, używając całego swojego talentu aktorskiego, by wyglądało to naturalnie.

— Na zawsze — odpowiada.

Potem Ethan patrzy, jak miłość jego życia zaczyna przygotowywać sobie herbatę w swoim ulubionym kubku.

Powiedzcie jego gwiazdom, że im wybacza. Powiedzcie im, że są w porządku.



Antyarktyka mówi: Dziękuję każdemu, kto przeczytał tę historię. Jest w niej coś, czego nie umiem dobrze nazwać. Jakiś nastrój, melancholia, zapach... nie wiem. W każdym razie, historia ta ciągle za mną chodzi.

Kto wie, może do Was też będzie czasem wracać w ciemne, gwieździste noce.



P.S. Chyba jednak wiem. Jest w niej nadzieja.

Powiedzcie moim gwiazdomPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!