I

22 1 0
                                        

Dziennik
17.08.2021/ Dom/ Sandra
Dziś dzień bez mgły i jakichkolwiek opadów. Mi się podoba, ale Krystianowi nie. Zapas deszczówki się kurczy, ale spokojnie, wystarczy nam.
Poza tym jego rany są już niemal zagojone. Alkohol niestety się kończy, , brakuje nam amunicji. Słyszałam od Mateusza, że w szpitalnej piwnicy, miasteczko stąd, jakiś facet chciał schować swoją broń i amunicję. I to całkiem niezły zapas, wystarczający na długi czas. Okazało się jednak, że pomieszczenie jest pełne Złośników. I gościu został zjedzony, ale broń została nietknięta. W szpitalu jest dość niebezpiecznie, ale jak Krystian będzie już cały to napewno tam pójdziemy. Póki co jedyne co mogę zrobić, to sprawdzić jak mniej więcej wygląda sytuacja w tamtym  miejscu. Mateusz mi pomoże.
Jedzenia pod dostatkiem.
Do jutra ❤
                               ___

Dziewczyna schowała dziennik w szufladzie biurka i zamyśliła się. Rozejrzała się po pokoju. Było to małe, ale przytulne pomieszczenie w którego wyposażenie wchodziło biurko z jasnego drewna, sofa i stolik na kawę. Było to miejsce przeznaczone po prostu do pracy. Dziewczyna czuła lekkie zmęczenie. Przeczesała rękami swoje blond włosy, sięgające jej do ramion. Poprawiła okulary na nosie. Spojrzała na swoje odbicie w oknie, prosto w szarozielone oczy. Zaraz za sobą ujrzała niebieskookiego chłopaka.

-Idę z wami- Powiedział Krystian wyciągając zeszyt z szuflady i czytając ostatni wpis. Faktycznie, notatki bywały przydatne- pomyślał czując charakterystyczny zapach papieru. Na przykład w momentach, w których twoja przyjaciółka planuje zrobić coś niebezpiecznego... wyłączając w tym twój udział. To po prostu nie fair.
Zaczął kartkować dziennik, by na końcu zamknąć go. Spojrzał na okładkę w niebieskie kropki, po czym przeniósł wzrok na zirytowaną dziewczynę.

-Yhy. Jasne. Siedzisz dzisiaj na tyłku i jeszcze odpoczywasz jakieś dobre... dwa dni. -Odpowiedziała Sandra wstając z fotela i idąc w stronę drzwi. Dotknęła ręką metalowej, gładkiej klamki.

-Ale tu jest nudno jak cholera... wiesz, że nie lubię tutaj siedzieć i nic nie robić- Zrobił skwaszoną minę. Odłożył dziennik spowrotem do niewielkiej szuflady.

-Było tak ochoczo nie pakować się tam, gdzie nie pozwoliłam.- stanęła w drzwiach i założyła ręce. Obiecała sobie, że nigdzie go nie puści, póki całkiem nie wydobrzeje. I koniec kropka.
On za to zmarszczył brwi wyrażając swoje niezadowolenie. Może nie czuł się idealnie, ale nie chciał siedzieć w domu kolejny dzień. Po prostu.

-A jak coś pójdzie nie tak?- Udawał, że dopuszczał do siebie taką możliwość.

-A co miałoby nie wyjść? Kilka Złośników to nie taka ciężka sprawa- Uśmiechnęła się i pokazała mu palcem łóżko- Kładź się, bo nie ręczę za siebie- Zmieniła ton na groźniejszy, przynajmniej jak na jej możliwości. Nie była osobą, na której widok ktokolwiek mógłby się przerazić. A w szczególności on.

-Bo się przestraszę- Podszedł do niej z uśmieszkiem. Wtedy zdała sobie sprawę, że granie groźnej i dyktującej warunki nie jest jej domeną. Musiała brzmieć zabawnie. Postanowiła jakoś temu zaradzić.

-Krystian cholero!- Krzyknęła chcąc się w jakikolwiek sposób postawić.

-Cholero? - założył ręce.

-Co?... to znaczy TAK! Ja sobie idę, a ty zostajesz, bo się obrażę i tyle!- Udało się! Brawo, Sandra!

-Mogę iść z wami. Poradzę sobie.- Stwierdził spokojnie

RabiesWhere stories live. Discover now