Ucieczka | One Shot

920 96 19


I'm standing my ground
We don't run
And we don't back down.

~ Bon Jovi
"We don't run"

Kolejna, niespokojna noc zapanowała nad Nowym Jorkiem. Dziesiątki samochodów i nieznacznie mniejszy niż w dzień tłum ludzi, przemierzali ulice, w czym pomagało im jasne światło lamp i miliardy żarówek, tworzących neonowe reklamy oraz telebimy, wyświetlające coraz to bardziej interesujące dwuminutowe filmy, mające zachęcić klientów do kupna produktu akurat tej, a nie innej marki. Noc, jak każda inna. Jednak nie dla Cassandry, która mając mocno zamknięte oczy, starała się zapanować nad swoimi nerwami i nie doprowadzić do wybuchu emocji, buzujących w jej żyłach wraz z ogromną dawką adrenaliny.

Więźniarka, w której siedziała wraz z Zaynem, Niallem i Louisem, jechała spokojnie w kierunku najlepiej strzeżonego więzienia w Stanach Zjednoczonych i jednego z lepszych na całym świecie. Cała czwórka miała ręce spięte za plecami za pomocą kajdanek. Metal nieprzyjemnie wpijał się w skórę kobiety, powodując na niej czerwone ślady. Jednak dzięki temu, że skupiała się na bólu, a nie złośliwych docinkach ze strony dwójki policjantów, mogła je skutecznie ignorować. Otworzyła oczy i zmierzyła nienawistnym spojrzeniem Malika, który szturchnął stopą jej piszczel.

— Uśmiechnij się, aniołku. W końcu zobaczysz starych znajomych. Nie cieszysz się z tego powodu? — Mulat uśmiechnął się do niej szeroko, widocznie zadowolony z faktu, że jeszcze bardziej ją prowokuje. Zacisnęła mocno szczękę, spuszczając wzrok na czarne buty. Kilka kosmyków włosów zsunęło się jej przez to na twarz, zakrywając przy okazji rumieńce zdenerwowania.

— No właśnie aniołku. Detektyw Fernandez przyszedł dzisiaj wyjątkowo na komisariat, żeby się z tobą zobaczyć. Na pewno będziecie mieli o czym rozmawiać — głośny rechot dotarł do uszu byłej policjantki, zanim zdążyła skupić się na czymś innym. Warknęła cicho, szarpiąc rękami przez co kajdanki całkowicie przecięły jej skórę na dłoniach, a między palcami poczuła ciepłą krew.

— Chcesz porozmawiać z moim butem, McColl. On też się za tobą stęsknił — odwróciła głowę w kierunku kraty, która dzieliła ich od kabiny kierowcy. Śmiech natychmiast ucichł. Stephen odwrócił się przodem do niej i uśmiechnął złośliwie.

— Gdybym był na twoim miejscu i miał brak możliwości ruchu, to nie podskakiwałbym do kogoś z bronią. Wiesz, zawsze mogłem jej użyć w obronie własnej — mężczyzna poruszył sugestywnie brwiami. Po chwili wyjął pistolet i wycelował nim prosto w ciemnowłosą. Willson napięła wszystkie mięśnie, zaciskając dłonie mocno w pięści.

— O ile wiem tutaj są kamery, więc jeżeli będę chciała to pozwę cię o groźby karalne. A jak dostanę celę na przeciwko twojej to będę się śmiać tak głośno, żeby było mnie słychać w całym budynku — splunęła, po raz kolejny ścierając uśmiech z twarzy policjanta. Zadowolona z siebie sięgnęła do kieszeni z tyłu spodni i wydobyła z niej wsuwkę do włosów. Poczuła drżenie na kostce, przez co uśmiechnęła się zadowolona pod nosem. Poczuła jak trzy pary spojrzeń skupiają się tylko na niej.

— Nie wiem, dlaczego wyglądasz na taką zadowoloną. Czyżbyś znalazła jakieś pozytywne strony tego, że najprawdopodobniej zamkną nas do końca życia? — Niall uniósł wysoko brew. Starał się mówić cicho, nie chcąc ściągnąć na siebie uwagi policjantów. Owszem, na początku podobało mu się podpuszczanie ich, ale z czasem zaczynali go coraz bardziej denerwować, aż w końcu ich obecność zaczęła działać na niego prawie w takim samym stopniu jak na Cassie.

Stracił nadzieję na to, że uda im się wyjść bez szwanku z tej sytuacji. Nie raz ratowali Malika z podobnych opałów, jednak tym razem było zupełnie inaczej. On i Louis siedzieli w tym gównie dokładnie tak samo jak on, a wątpił że Liam - chociaż nie podważał inteligencji przyjaciela, któremu nie raz udało się uratować im wszystkim skórę. Jednak były wakacje, a większość członków gangu wybrała się na wakacje ze swoimi rodzinami, dziewczynami, kochankami, niektórzy nawet z rodzicami. Wbrew pozorom Malik miał w sobie odrobinę wyrozumiałości, a że jego podwładni byli dla niego bardzo ważni, to pozwalał im na urlopy.

— Jeżeli nie chcecie stracić jakichś części ciała, to dobrze radzę wam się teraz odsunąć jak najdalej od tych cholernych drzwi — powiedziała poważnie, czując kolejne wibracje na kostce. Zrobiła to, dyskretnie ścigając przy okazji kajdanki z nadgarstków. Wyprostowała ręce, rozmasowując obolałe ramiona palcami. Przetarła powierzchownie rękawami rany, które wciąż krwawiły, po czym przyciągnęła do siebie ręce Louisa tak, żeby móc pozbyć się i jego kajdanek.

— No proszę, uczeń przerósł mistrza — blondyn zaśmiał się cicho, przenosząc wzrok na czarnowłosego przyjaciela, siedzącego zaraz obok niego. Zayn tylko zmierzył go ostrzegawczym spojrzeniem i przełożył nogi nad rękami tak, że jego spięte nadgarstki znalazły się z przodu. To, że był dumny ze swojej dziewczyny zamierzał jej powiedzieć w odpowiednim czasie. Mianowicie, kiedy będą razem w ich sypialni.

Willson uśmiechnęła się złośliwie, chowając zniszczoną wsuwkę z powrotem do kieszeni. Wstała i łapiąc za kraty, przyłożyła do nich czoło. Przyjrzała się kokpitowi samochodu, który tak doskonale znała ze swoich wspomnień i za którym niejednokrotnie zdarzało jej się siedzieć, kiedy przewoziła z Samuelem co groźniejszych przestępców do tego samego więzienia, do którego zmierzali i oni. Oblizała usta, czując trzecie, ostatnie ostrzeżenie. Nie mogła sobie jednak odmówić doprowadzenia dawnego rywala do szewskiej pasji. Zbyt wiele przyjemności jej to przynosiło, żeby od tak po prostu zrezygnować.

— Będziemy się żegnać McColl. I tak już za długo korzystaliśmy z twojej gościnności — uśmiechnęła się uroczo, kiedy policjanci popatrzyli na nią z wyrazem szczerego zdziwienia i niezrozumienia na twarzach. Stephen krzyknął głośno, kiedy ktoś zatrąbił i złapał za kierownicę, starając się zapanować nad samochodem. Cassie uśmiechnęła się pod nosem, słysząc dźwięk silników motocyklowych. Nie musiała czekać długo, a więźniarką wstrząsnęła mocna eksplozja przez co zjechała na chodnik i uderzyła w hydrant sprawiając, że w powietrze wystrzelił silny strumień wody.

Po całej okolicy rozeszły się krzyki ludzi oraz głośne trąbienie samochodów. Wóz policyjny, przez to że przeciął również pasy, na których samochody jechały w przeciwną stronę, spowodował kilka kolizji i groźnych stłuczek. Cassandra otworzyła mocnym kopniakiem drzwi, po czym wyskoczyła z pojazdu i zakładając na głowę kask, wsiadła na motocykl prowadzony przez Amandę i objęła ją rękami w pasie. W lusterkach wstecznych dostrzegła jak mężczyźni robią to samo. Uśmiechnęła się pod nosem, zadowolona z tego, że po raz kolejny to kobieca część gangu udowodniła im, że jest lepsza od wiecznie dzielnych i walecznych "samców", lubiących stawiać na swoim. Wcale nie musieli wiedzieć, że to przez nią ich złapali.

~*~

Jejkujejkujejku. Co tu się wyprawia?

TQWB jest aktualnie na 117 miejscu, ma ponad 100 tyś. wyświetleń i to wszystko dzięki wam. Nie wiem, jak mogę dziękować. Mam nadzieję, że ten krótki shot jest chociaż w części dobrym pomysłem na rekompensatę tego, co robicie. Bo to, że to opowiadanie co chwilę wraca do statystyk też zauważyłam i jestem bardzo zadowolona nawet z tego 7 setnego miejsca. :)

Chciałabym was jeszcze tylko zaprosić na opowiadanie z Niallem. Wiem, że rozdziały pojawiają sie rzadko, ale mam maturę w tym roku i nie jestem w stanie nic na to poradzić. Nieskromnie przyznam, że uważam że tamto opowiadanie, jeżeli ktoś lubi to, warto przeczytać. Będzie podobne, ale nie takie samo. I akcja właśnie zaczyna się rozkręcać :)

It's 2017, Directioners. 3:)

Nie przeszkadzam wam już.

Życzę spokojnej nocy,

Evansik xox

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!