Rozdział I

1.8K 66 6

- Zastanawia mnie jedno, Weasley... Jak ty możesz chodzić z tą łopatozębną Granger? Przecież ja bym się bał, że mnie niechcący uszkodzi! - zakpił Malfoy, patrząc pogardliwie na rudowłosego młodzieńca.
- Odszczekaj to, ty głupi szczeniaku! - chłopak postąpił kilka kroków w stronę przeciwnika. - Odszczekaj, albo zamienię cię w coś mniej miłego, niż fretka, którą byłeś!
- "Nie! Dość tego!" - usłyszeli nagle piskliwy głos dziewczyny, która z lekkim poślizgiem zatrzymała się pomiędzy chłopakami.
- Granger! No tak... Jak zwykle musisz bronić swojego rudzielca, co nie? - prychnął wyniośle blondyn, ale Hermiona spojrzała na niego tak, że odebrało mu dech i dalszą ochotę do kłótni i wyzwisk. Patrzył więc tylko, jak rudowłosy chłopak obejmuje czule brązowowłosą i odchodzą w stronę odległego krańca błoni...

- Co za bezczelny palant! - mruknęła zła, idąc tak szybko, że nawet Weasley nie był w stanie dotrzymać jej kroku, a przecież był dużo wyższy od niej... Znaczy, przy Hermionie niemal każdy był wyższy, no ale...
- Hermiono, mogłabyś trochę zwolnić? - poprosił, dysząc ciężko.
- Nie! - warknęła, zatrzymując się tak nagle, że w sekundę później wyrżnęła nosem o ziemię, gdy przez zupełny przypadek została zbita z nóg przez idącego za nią Weasley'a.
- Oj, przepraszam, Miona — rzekł, podnosząc się lekko na łokciach.
- Złaź ze mnie, Weasley! Jesteś przyciężkawy! - jęknęła, obracając się na plecy.
- Teraz to Weasley, tak? A kto w nocy krzyczał moje imię i prosił, bym nie kończył? - mruknął jej namiętnie do ucha, od czego natychmiast jej policzki zalał silny rumieniec.
- Ja, ale to nie znaczy, że masz na mnie leżeć przy każdej okazji! - ofuknęła go. - Poza tym, czy ty nie powinieneś już wracać do sklepu? Jest sobota, uczniowie Hogwartu na pewno chcą kupić coś z Magicznych Dowcipów, a nie mogą tego dokonać, gdy ty jesteś tu ze mną, a sklep jest zamknięty.
- Spokojnie, moja droga, wszystko załatwiłem. Na Pokątnej obsługują jak zwykle George z Angeliną, a tu, w Hogsmeade Lee wraz z Woodem — wyjaśnił chłopak.
- Wood wrócił? - zdumiała się.
- Tak, gdy dowiedział się, że rozszerzyliśmy naszą ofertę o śmieszne akcesoria do Quidditcha.
- Ron wpadnie w szał, gdy się o tym dowie...
- Mój głupi młodszy brat jest tak ślepo zapatrzony w Lavender, że zapomniał iż istnieje taki sport, jak Quidditch. Z tego, co ostatnio mówiła mi Ginny, jego głównym zajęciem jest przeglądanie z nią folderów z akcesoriami do domu i coś mi się wydaje, Hermiono, że za niedługo mojej rodzinie przybędzie kolejny członek, gdy Ronald oświadczy się pannie Brown.
- To twoja mama nie będzie z tego pewnie zadowolona, bo niekoniecznie akceptuje ich związek — zaśmiała się, zapominając, że była zła na swojego chłopaka. - Przecież ona zawsze widziała mnie przy jego boku.
- Tak, ale teraz jest lepiej, nie uważasz? Nie zmieniłaś przecież rodziny, zrywając z Ronem, po prostu wymieniłaś go na tego lepszego Weasley'a.
- Fred! Ty wredny narcyzie! - zaśmiała się ponownie, a następnie zatonęła w jego miękkich ustach, czując na swoim ciele jego słodki ciężar i pierwsze cieplejsze promienie słońca. Wiosna tego roku, pomimo wciąż dających o sobie znać skutków Drugiej Bitwy o Hogwart, która została stoczona tutaj niecały rok wcześniej, zapowiadała się całkiem przyjemnie...

Opowiadanie znajduje się również pod tym linkiem: katalog-granger.blogspot.com

Fremione [Zakończone]Where stories live. Discover now