Chapter 29.

2.5K 229 221
                                              

"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat – ja wysiadam stąd.
Niech ktoś zatrzyma wreszcie go, bo mam dość."

13 listopada 2016

Oczywistą sprawą było to, że całą poprzednią noc spędziłam, kręcąc się w łóżku, nie mogąc odpędzić od siebie poczucia winy, miliarda wątpliwości, które błąkały się po mojej głowie i złości, która właściwie nie miała jakiegoś konkretnego powodu. Po prostu istniała. Nie byłam wściekła na Sebastiana, ponieważ zdecydował się powiedzieć mi prawdę, nie byłam również wściekła na Adriena, chociaż on nie mówił mi nic. A jednocześnie byłam zła na każdego z nich i na samą siebie. Paradoksalnie sama sobie przeczyłam, ale naprawdę nie czułam się z tym komfortowo. Powinnam zapytać Nikosto o słowa Sebastiana? Czy może powinnam zignorować cały ten bajzel i poczekać, aż sam się rozwiąże. Jakby istniała szansa na to, że tak mogło być. Faktem było, że nigdy, nic samo z siebie się nie sprzątało, ani nie rozplątywało, ani tym bardziej nie rozwiązywało.

Westchnęłam ciężko, opierając dłonie na kuchennym blacie i przymknęłam oczy, starając się zapanować nad pulsującym bólem w mojej czaszce. Za dużo myśli, za mało snu.

— Hej, co jest? — znajomy i kojący głos przyjaciółki dobiegł do mnie zza moich pleców, więc wyprostowałam się i zerknęłam na nią.

Stała tuż za mną, wpatrując się we mnie, a jej zatroskane spojrzenie ciężkie było do przeoczenia. Brunetka ulokowała dłoń na moim ramieniu, jakby chciała dodać mi otuchy. Zdumiewające było to, że nie musiałam się odzywać, a ona i tak wiedziała, że coś nie gra. Z drugiej strony, wyglądałam jak kupa nieszczęścia. Podkrążone oczy, rozczochrane włosy, czy ogólny grymas na ustach, też raczej sporo mówiły o moim samopoczuciu. Mimo to wysiliłam się na to, by unieść ich kąciki i uśmiechnęłam się nieznacznie do dziewczyny.

— Hej, to tylko ból głowy — oznajmiłam spokojnie i sięgnęłam po szklankę wody, która spoczywała przede mną od dobrych kilku minut.

Wyjęłam już nawet tabletki, ale jakoś tak zadręczanie się odwlekło w czasie mój plan zażycia ich.

— A może jednak poczucie winy? — zasugerowała, odsuwając się nieco.

Oparła się o blat i założyła dłonie na wysokości klatki piersiowej, unosząc jednocześnie pytająco jedną z brwi. Ja swoje zmarszczyłam, nie rozumiejąc, o co jej chodzi?

— Słucham? — spytałam, chcąc upewnić się, że dobrze ją zrozumiałam i wsunęłam tabletkę do ust, by ją połknąć i popić przygotowaną porcją wody.

— Rozmawiałam z twoim bratem. On zdołał mi coś wspomnieć o akcji z Sebastianem, czy jakimiś oświadczynami. Nie powiedziałaś Adrienowi, co nie? — wyjaśniła, przyglądając mi się bacznie.

Westchnęłam ciężko. Byłam okropną przyjaciółką. Miałam mało czasu ze względu na zajęcia, pracę i związek. I efektem tego było to, że nie do końca byłam szczera z Emilią. Nie żebym powiedziała jej też o chorobie taty. Naprawdę byłam okropna.

— Właściwie to, przepraszam. Powinnam była z tobą porozmawiać. Wyżalić się, ale... ja nawet tego nie pojmuję, więc nie bardzo potrafię o tym mówić. Rozumiesz?

— Nie — odparła krótko.

— Chodzi mi o to, że to strasznie porąbanie. Ojczym nalega na to, bym poślubiła Sebastiana. On nagle się oświadcza. Może życie przypomina mi cyrk, słowo. I tego nie rozumiem, więc jak mam...

Your movePrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz