Skamielina z Gorge Town

21 1 2

Rozdział pierwszy.

Skamielina z Gorge Town.

Po wyjściu ze szpitala Dżony od razu udał się do swojego biura po akta dotyczące sprawy z Gorge Town.

Wiedział, że od 1945r. krąży legenda o golemie nawiedzającym pobliski park rozrywki i żywiacym się ludzkimi duszami.

Dżony po dotarciu na miejsce udaje się do sklepu z pamiatkami, gdyż jego uwage przykuła figurka mitycznego, krwistego golema.

Od sprzedawcy dowiaduje się, że poprzedniej nocy znów była napaść golema na ludzi w pobliżu parku rozrywki.

Dżony udaje się we wskazane przez ekspedienta miejsce lecz zastaje tam grupę policjantów zbierających dowody zbrodni, ciała ofiar jak rownież gigantyczne odciski stóp potwora.

Dżony zwykle pracował sam i nie lubił jak ktoś mu przeszkadza więc poprosił komendanta

żeby poinformował go o zakończeniu prac przez policje by mógł sam udać się na miejsce zbrodni

i poszukać większej ilości dowodów a tymczasem sam udał się do swojego miejsca zakwaterowania w mieście, gdzie postanowił w tym czasie zregenerować siły zatapiając się w głebokim snie.

- Boże, gdzie ja jestem ? - spytał przerażony.

- Trafiłeś do komnaty pytań i odpowiedzi Dżony - odpowiedział z oddali nieznajomy głos.

- Ale po co ?! Dlaczego ?!. - Dżony nie może dojść do siebie i próbuje się dowiedzieć co tak naprawdę tutaj robi.

- Przychodzisz tu po to, by dowiedzieć się jak rozwiązać zagadkę golema z Gorge Town. - odpowiada szybko stary, zmęczony głos. - Nie możesz nikomu ufać Dżony ! Nikomu ! Sam wkrótce znajdziesz odpowiedź ! - spławia go i odchodzi.

Nagle słychać pukanie do drzwi. Dżony wybudza się z dziwnego snu, sięga po pistolet i jak nigdy bardzo ostrożnie podchodzi do drzwi by je otworzyć.

- Kto tam ? - zapytał.

- Agent Dżony ? - zapytał donośnym głosem i odchodząc dodał - Przyszedłem poinformować Pana o zakończeniu prac ! .

Chęć rozwiązania zagadki wywarła na nim tak wielki wpływ, że nawet nie miał chwili zastanowić się nad sensem snu. Wybiegł z pokoju zarzucając kurczowo marynarke na plecy. Wsiadł do auta i od razu udał się na miejsce zbrodni. Nie widział tam niczego niezwykłego. Przeszukiwał centymetr po centymetrze, bardzo dokladnie jak przystało na agenta FBI. Po godzinie poszukiwań znalazł dziwne ślady prowadzące do pobliskiego lasu a że gleba byla zbyt miekka by mógł zrobić ich odlew, poszedł za nimi. Wiedział, że nie robi niczego dobrego lecz jego chęć rozwiązania zagadki przewyższała wszystkie emocje Dżonego.

Od momentu wejścia do lasu ciagle czuł na sobie czyjś wzrok. Golem obserwował go z oddali. Był na tyle daleko i tak dobrze okamuflowany, że nawet najbardziej spostrzegawcze oko nie mogłoby go dostrzec. Zimne dreszcze przechodzące po jego plecach przeszywały go na wylot. Bał się.  

Ciagle odwracał się nerwowo i obserwował otoczenie lecz nic nie mógł dostrzec. Idąc tropem śladów, w których była jakaś dziwna maź, prawdopodobnie krew zmieszana z rzeczami pochodzącymi z legowiska potwora, doszedł do dziwnej jaskini mieniącej się jasno złotą barwą. Jaskinia wręcz świeciła tymi barwami zmuszając Dżonego do przymrużenia oczu. W oddali było słychac dziwne odgłosy, Dżony wiedział, że nie mogą być to odgłosy golema, gdyż jak głosi Żydowskie pismo jest to postać nie mająca duszy czyli nie mogąca "mówić", utworzona z gliny lub mułu za pomocą różnych rytułałów i modłów. Szedł dalej. Mijając jasno złotą komnatę wkroczył w ciemny tunel na końcu którego znajdowały sie dwie, jeszcze żywe osoby. Uwolnił je i pomagając wydostać się z jaskini szybko odprowadził ich w bezpieczne miejsce.

Dżony wchodząc do jaskini przypomnial sobie, ze to właśnie w podobnym miejscu został zaatakowany przed laty, po czym szybko udał sie do motelu.

Po powrocie zadzwonił do swojego szefa prosząc go o przydzielenie do innej sprawy, gdyż brak mu  dowodów na dalsze śledztwo. Biuro od razu poprosiło Dżonego o powrót a ten mógł spokojnie wrócić do pracy w swoich rodzinnych stronach. Sprawa do tej pory pozostaje nie rozwiązana.

c.d.n

Trust no1Przeczytaj tę opowieść za DARMO!