Rozdział 2 - Rozłąka

50 5 1




"Im kto wyższy, tym łat­wiej i niżej spaść może."

~Adam Mickiewicz

Gemma otworzyła powoli oczy. Przez dłuższą chwilę była zdezorientowana. Nie mogła za nic przypomnieć sobie, co wydarzyło się zanim zasnęła. Spróbowała podnieść rękę, ale całe ciało miała jakby z ołowiu - nie mogła się ruszyć.
"Co się dzieje?", zapytała sama siebie w myślach i rozejrzała się po pomieszczeniu. To nie był jej pokój. To wiedziała na pewno.
Nagle wszystko jej się przypomniało.

- Najgorsze urodziny w życiu - powiedziała na głos i się zlękła. Brzmiała jakby ktoś natarł jej gardło papierem ściernym.

Usłyszała ciche pukanie, a później do pomieszczenia weszła pielęgniarka. W dłoni trzymała małą tackę z plastikowymi kubeczkami.

- Widzę, że się już obudziłaś. To bardzo dobrze - powiedziała ze sztucznym uśmiechem. Najwyraźniej uśmiechanie również należało do jej obowiązków. - Lekarz zaraz będzie i cię przebada.

Postawiła dwa kubeczki na stoliku obok jej łóżka i wyszła. Gemma patrzyła na drzwi, jakby czekając, że kobieta wróci i powie, co się wydarzyło po wypadku. Ale nie przyszła.
Ciszę przerywało tylko tykanie zegara. Gemma czuła się paskudnie. Chciała wstać, ale nie mogła. Wydawało jej się, że spada coraz niżej i niżej, jakby ziemia przyciągała ją do siebie.

Z tego transu wyrwało ją przyjście lekarza. Był to młody mężczyzna, pewnie dopiero co po studiach albo jeszcze na praktykach. Normalnie Gemma zagadałaby jakąś idiotyczną gadką, ale teraz nie miała na to ani ochoty, ani siły.

- Z badań wynika, że wszystko jest w porządku - powiedział lekarz z lekkim uśmiechem. - Oczywiście jak na kogoś, kto przeżył wypadek samochodowy.

Gemma parsknęła. Wiedziała, że chciał tylko rozluźnić atmosferę, ale nie miała teraz nastroju na żarty.

- Miałaś wiele szczęścia. Dobrze, że ten wypadek skończył się tylko na kilku zadrapaniach.

- Czy wie pan, co się stało z tamtym człowiekiem? - zapytała z lekką chrypą.

Lekarz zmarszczył brwi.

- Z jakim człowiekiem? - zdziwił się. - Na szosie znaleziono tylko ciebie. Nikt inny nie ucierpiał.

Gemma zamrugała szybko.

- Musiało ci się coś pomylić - mruknął i spojrzał na nią, marszcząc brwi. - Może zrobimy jeszcze kilka badań. Tak dla pewności. - po tych słowach wstał i wyszedł, mamrocząc coś pod nosem.

***

Po tygodniu Gemma została wypuszczona. Doktor Collins, bo tak miał na imię jej przystojny lekarz, był temu przeciwny. Jednak wszystkie badania wskazywały na to, że nic jej nie jest. Żadnego złamania, zwichnięcia czy krwotoku. Nic.

Podczas pobytu w szpitalu poznała Anastasię i Walta. Oboje byli w jej wieku, ale przeżyli gorsze życie niż ona. Tassy mieszkała w domu dziecka, kilkakrotnie była adoptowana, ale większość jej rodziców oddawała ją z powrotem, gdyż albo urodziło im się nowe dziecko, albo znudziła im się. Czuła się niepotrzebna i z tego powodu chciała popełnić samobójstwo. Uratował ją jej wychowawca z domu dziecka. Udało mu się ją przekonać, że odebranie sobie życia niczego nie załatwi. Powiedział jej, aby znalazła sobie jakieś hobby, dzięki któremu będzie szczęśliwa. Tassy przejrzała spis kołek w swojej szkole. Zawsze lubiła sport, więc zapisała się na piłkę nożną. I od razu ją pokochała. Grała z całego swojego serca,  najlepiej jak potrafiła. Jej drużyna dostała się do szkolnych mistrzostw. W pierwszej połowie meczu, udało jej się przeprowadzić kilka udanych akcji. Jednak w drugiej części meczu, wydarzyło się najgorsze. Udało jej się przejąć piłkę, jednak dwójka przeciwników zablokowała ją, a trzeci wpadł na nią. Anastasia doznała kontuzji w kolanie, przez którą nie będzie mogła juz grać w żaden sport.
Walt zaś rownież przeżył wypadek samochodowy, w którym zginęła jego dziewczyna i siostra. Pijany kierowca wjechał w nich swoim ogromnym BMW. Walt czuł się winny za ich smierć.
Gemma polubiła tę dwójkę. Wiedziała, że jej "tragedia" nie jest tak poważna jak ich, ale czuła, że są do siebie podobni. Postanowiła, że wkrótce ich odwiedzi.

Kiedy wyszła ze szpitala, na parkingu czekali juz na nią jej ojciec, Aria oraz Agnes.
- Cześć - przywitała się ze swoimi przyjaciółkami, ktore prawie się rozpłakały, kiedy ją zobaczyły.
- Jak myśmy za tobą tęskniły! - krzyknęła Agnes, tuląc Gemmę. - Nigdy więcej nas tak nie strasz!
- Obiecuję - zaśmiała się.
- Dzisiaj z okazji twoich urodzin pójdziemy do twojej ulubionej restauracji - oznajmił Albert Jones.
Oczy Gemmy zabłysły.
- Przynajmniej zjem coś smaczniejszego niż owsianka w szpitalu - zachichotała.
Agnes i Aria złapały przyjaciółkę pod ramiona, Albert szedł za nimi.
Kiedy mijali ciemną uliczkę, Gemma zauważyła jakiegoś mężczyznę. Patrzył na nią dziwnie, a kiedy ich spojrzenia się spotkały, uśmiechnął się złowieszczo. Zadrżała.
Odetchnęła, kiedy przeszli przez skrzyżowanie. Jednak nie na długo. Mijając jakiś bar, znowu zobaczyła tego faceta. I znów się na nią gapił. Tym razem jednak nie był sam.
- Dziewczyny... - zaczęła Gemma.
- Ario - powiedziała ostro Agnes - zabierz ją. My się tym zajmiemy.
Aria kiwnęła głową i złapała przyjaciółkę za ramię. Gemma odwróciła się, aby znaleźć swojego tatę. Stał dalej, patrzył na nią ze łzami w oczach.
- Tato... - szepnęła, ale Aria tak ją pociągnęła, że musiała się odwrócić.
- Szybko! Nie dajcie się złapać - usłyszały jeszcze głos Agnes.
- Co się dzieje, Ario! - Gemma próbowała się zatrzymać, ale jej przyjaciółka była znacznie silniejsza od niej. Ciągnęła ją w nieznanym kierunku.
Po kilku minutach intensywnego biegu zatrzymały się przed małym niebieskim samochodem.
Aria otworzyła drzwi.
- Wsiadaj i o nic nie pytaj - powiedziała.
Gemma zrobiła to, o co ją poproszono. Usiadła na tylnym siedzeniu i spojrzała przez szybę, wypatrując Agnes i swojego ojca.
Aria usiadła za kierownicą i wyciągnęła kluczyki z kieszeni bluzy.
- Przecież nie masz prawa jazdy...
- Cicho - syknęła Aria. - Nie teraz.
Usłyszały tupot stóp. Do auta wpadła zadyszana Agnes. Miała na czole plamę krwi i okropnego siniaka pod okiem.
- A pan Jones? - zapytała Aria.
Agnes pokręciła głową ze zrezygnowaniem.
- Co?! - krzyknęła Gemma. - Gdzie mój tata? Czemu na niego nie poczekamy?
- Uspokój się. Nic teraz nie zrobimy - westchnęła Agnes. - Ruszaj.
- Nie!! Musimy poczekać na mojego tatę! Nie możemy go zostawić!
Gemma chciała wysiąść, ale Aria zablokowała drzwi.
- Wypuść mnie! - Jones miała już całą twarz mokrą od łez. - Musimy po niego pójść!
Aria przekręciła kluczyk w stacyjce. Auto zaczęło wydawać jakieś dziwne pomruki.
Gemma poczuła się zmęczona. Opadła na fotel i zamknęła oczy.

CDN

___________________
Nareszcie to napisałam :D
Nawet nie wiecie, ile się za to zabierałam. Wyszło trochę inaczej, niż chciałam, ale tak też jest w porządku.
Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Trzynasta WładczyniPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!