Wygrana | Zassandra One Shot

1.3K 126 22


Pozory klęski ułatwiają zwycięstwo.
~ Dominik Opolski

         Cassandra zagryzła mocno dolną wargę, wychylając się nieznacznie zza niewysokiego krzaka, za którym siedziała już od dobrych kilku minut. Przechyliła głowę, chcąc upewnić się, że Niall i Louis siedzieli tam, gdzie wcześniej zaplanowali. Zerknęła przez ramię, kiwając porozumiewawczo do swoich współtowarzyszek i wyciągnęła z kieszeni niewielki granat dymny. Odblokowała go, wyrzucając szybko przed siebie, po czym szybko z powrotem schowała za rośliną.

Przedmiot wybuchł natychmiast po zetknięciu się z drzewem, a w powietrze wystrzeliła gęsta chmura, duszącego dymu. Zamknęła na chwilę oczy, przykładając wyjęty z kieszeni kawałek materiału do nosa i ust.

Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc ich krzyki i instrukcje Tomlinsona, których – sądząc po zamieszaniu, jakie powstało – nikt nawet nie słuchał. Podniosła się ze ściółki i chowając za co większymi drzewami, szła szybkim krokiem w kierunku czerwonej, powiewającej na wietrze flagi, dzięki której miały zwyciężyć.

Skrawek starej koszulki Zayna, którą osobiście pocięła podczas jednej z ich kłótni, schowała z powrotem do kieszeni. Jako, że po sprzeczce po raz pierwszy postawiła na swoim, uczyniła materiał swoim talizmanem i nosiła go zawsze przy sobie podczas treningów takich, jak ten.

Prychnęła cicho pod nosem widząc jak Horan i Liam klęczą na ściółce leśnej, przecierając załzawione oczy. Uśmiechnęła się zadowolona, dostrzegając jedną z sióstr Blake, która biegła prosto w kierunku flagi. Otworzyła jednak szeroko oczy, kiedy Louis, który jakimś cudem prawdopodobnie zdołał uniknąć gazu łzawiącego, złapał Amandę od tyłu i przyciągając ją do siebie, przyłożył do ust dłoń, przez co dziewczyna natychmiast opadła z sił i przestała się wyrywać.

Cassie syknęła cicho z niezadowoleniem, ruszając znów przed siebie. Nie mogła przegrać. Stawka była zbyt duża. Musiała udowodnić Malikowi, że jest lepsza od niego. Nawet, jeżeli miała na to znikome szanse.

Krzyknęła głośno, czując jak gruby sznur zaciska się na jej kostce. Opadła na ziemię, boleśnie tłukąc sobie żebra. Nie zdążyła nawet zareagować, kiedy ktoś pociągnął mocno za sznur, przeciągając jej bezwładne ciało po runie leśnym. Fuknęła, widząc zadowoloną twarz Zayna, stojącego nad nią.

- Szach, Aniołku – zaśmiał się, unosząc tryumfująco głowę. Kobieta pokręciła przecząco głową, unosząc jeden kącik ust. Odgarnęła włosy z twarzy, wsadzając je za uszy, żeby jej nie przeszkadzały. Usiadła po turecku, opierając głowę na jednej ręce.

- W takim razie ja mat, Malik – uniosła drugą, wyciągając ją na bok i palcem wskazała miejsce, gdzie dotychczas wisiała flaga. Przy wysokim drzewie, wybranym przez chłopaków, alby utrudnić zadanie żeńskiej drużynie, stała Denise, a na jej ramionach siedziała Charlotte, siostra Louisa, która niedawno osiągnęła pełnoletność i pomimo sprzeciwów starszego brata, wstąpiła do gangu Malika. Blondynka trzymała w dłoniach czerwony materiał i energicznie machała nim w prawo i w lewo. – Wygrałyśmy, wiesz co to znaczy – uśmiechnęła się zadowolona, zdejmując z kostki sznur. Podniosła się z ziemi i wytrzepała swoje ubrania. – Starzejesz się, czterdziestolatku – zaśmiała się pod nosem i zalotnie kręcąc biodrami podeszła do dziewczyn, przybijając im zwycięską piątkę.

Malik zacisnął dłonie w pięści i przerzucając sobie szatynkę przez ramię, ruszył z nią w kierunku samochodów, stojących na parkingu przed lasem. Nie zwracał zupełnie uwagi na to, że kobieta zawzięcie mu się wyrywa i krzyczy tak, że pewnie wszystkie zwierzęta uciekły w głąb lasu. Był wściekły na nią za to, że go pokonała i że będzie musiał przystać na jej warunki. Chociaż, nie. On nic nie musiał, to wszyscy robili to, co im kazał i w tym wypadku nie mogło być inaczej.

- Nie zgadzam się – mówi twardo, stawiając ją na wybetonowanej powierzchni tak, żeby oparła się o maskę samochodu. Kobieta skrzyżowała ręce na piersiach, uniosła brew i pokręciła energicznie głową.

- Nie obchodzi mnie to. Wygrała z tobą uczciwie, co nie często zdarza się tobie, więc jadę do Los Angeles, spotkać się z Samuelem czy ci się to podoba, czy nie – zadarła głowę, chcąc popatrzeć mu w oczy, aby pokazać, że wcale się go nie boi. Westchnął ciężko, wbijając palce w jej biodra, do czego przez ostatni rok zdążyła się już przyzwyczaić. Zawsze to robił, kiedy był zdenerwowany, a jej nie za bardzo przeszkadzało. Do momentu, w którym to nie zaczynało boleć.

- Ale narkotyków nie pozwolę ci zabrać, Louis albo Niall pojedzie z tobą – jęknął zrezygnowany, wiedząc że pewnie i tak nie ma szans jej przegadać. Nienawidził jej tak bardzo, że nie mógł tego opisać innymi słowami niż kocham ją.

- Dobrze, pojadą ze mną na lotnisko, zgadzam się nawet na obu, a potem wrócą do domu, powiedzieć ci, że samolot bezpiecznie wystartował – zaśmiała się, szturchając palcem jego nos. Stanęła na palcach i pocałowała delikatnie jego usta. – A teraz chodź, musimy zobaczyć czy Horan i Payne przypadkiem nie wypłakali oczu – złapała go za rękę i pociągnęła z powrotem do lasu. Zayn uśmiechnął się pod nosem, patrząc na jej plecy. Doskonale pamiętał, jak na moście zrobił dokładnie to samo. Nie czekał na jej odpowiedź. Po prostu zabrał ją ze sobą i trzymał obok tak mocno, jak to tylko było możliwe.

 ~*~

Jesica Evans? A co ona w ogóle tu robi? To ona jeszcze żyje?

Otóż żyję, jestem cały czas i jestem przez was nieszczęśliwa. Dlaczego? Otóż przez cały czas nie potrafię zapomnieć o tym opowiadaniu. Mam kilka wizji, związanych za parringami, jakie w nim są i to, co się dalej dzieje z bohaterami. To wszystko przez was!

Jako, że nie mogę się z nim rozstać, a trzeciej części jak postanowiłam nie będzie (nie zamierzam tego zmieniać), to wpadłam na pomysł, że raz na jakiś czas - pół roku, miesiąc, tylko przy specjalnych okazjach, nie wiem - będę wstawiała Zassandrowego albo innego shota. Beznadziejny pomysł wiem, ale może przypadnie wam do gustu.

Czekam na waszą opinię - jeżeli nie będzie odzewu, to jest to pierwszy i ostatni one shot tego opowiadania (przegrałam zakład, chociaż tak łatwo mogłam go wygrać, lmao).

Pozdrawiam i do zobaczenia,

Evansik xox

CHAMSKA JESIENNA REKLAMA

Nie masz dość mojej twórczości i bohaterów, którymi bawię się jak mi się podoba? Chcesz więcej nieoczekiwanych zwrotów akcji, bójek i chłopaków z One Direction? Wejdź na mój profil i sprawdź nową historię, która startuje już 31 października! Zapraszam serdecznie.

I po reklamach...

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!