Po obejrzeniu domu; co moim zdaniem było kompletnie zbędne, ponieważ od pierwszego wejrzenia, pokochałam ten budynek całym moim sercem; ustaliliśmy z ojcem, że wrócimy do willi i spakujemy wszystkie rzeczy, które jesteśmy w stanie przewieść samodzielnie, aby jak najszybciej się tutaj wprowadzić.

- Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci, że Sophie i Tylor będą mieszkali razem z nami Shannon? - Tom spojrzał na mnie niepewnie, jednak szybko powrócił do koncentrowania się na jeździe.

- Nie, wydają się być naprawdę sympatyczni. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, czując wibracje w kieszeni moich czarnych spodni.

 Wyjęłam swoją starą nokie, dzwoniła Carrie. Bez wahania wcisnęłam zieloną słuchawkę, powodując zmieszany wyraz twarzy mojego ojca. 

 Wzruszyłam niewinnie ramionami, by po chwili usłyszeć przyjazny głos mojej najlepszej przyjaciółki.

- Hej kocie! I jak? - zapytała, musiała się przemiszczać, pewnie znowu nie potrafiła znaleźć sobie wygodnego miejsca. 

- No cześć. Jest naprawdę dobrze, Car. - odpowiedziałam bez zająknięcia, w końcu była to szczera prawda.

- Nie żartuj! Mówiłam! A tak się martwiłaś! Widzisz! - krzyczała do słuchawki, przez co musiałam ją odsunąć od mojego ucha, abym przypadkiem nie straciła słuchu.

- Tak, tak. Wiesz, ja będę kończyć, zadzwonię wieczo... O nie, przecież jest ta cała różnica czasowa! - zajęczałam, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie będziemy mogły tak często rozmawiać jakbym chciała.

- Kochanie, mam niespodziankę. Ale dowiesz sie o niej dopiero za kilka dni, wtedy pogadamy. Kocham Cię, pa. - nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Carrie zdążyła się już dawno rozłączyć i jedyne co słyszałam to powtarzający się, irytujący sygnał przerwanego połączenia.

 Westchnęłam ciężko, nim schowałam telefon do kieszeni.

- Kupię Ci nowy, co Ty na to? - zaproponował Tom, kiedy zdał sobie sprawę, że już skończyłam rozmawiać.

- Nie, nie chcę narażać Cię na takie koszty. - machnęłam lekceważąco ręką, zmieniając stację radiową.

- Nie narażasz Shannon. To nie problem, poza tym i tak musimy dziś jechać do sklepu, musimy kupić Ci więcej ubrań. - powiedział stanowczo, tym samym kończąc naszą rozmowę. W sumie, nie mogę czuć się źle ze świadomością, że mój własny ojciec kupuje mi rzeczy, w końcu to jego obowiązek, prawda? No właśnie.

Zapowiada się zakupowe szaleństwo, jakiego jeszcze nigdy nie doznałam.

- ○ - ○ - ○ -

 - Naprawdę mam dość. Nigdy więcej. - sapnęłam, opadając na kanapę w salonie, w naszym nowym domu.

- Wiesz, zawsze mi się wydawało, że kobiety kochają zakupowe szaleństwa, ale Ty jestem dowodem, że wcale tak nie jest. - zaśmiał się Tom, odkładając parę toreb przy komodzie.

- Taa. - mruknęłam w odpowiedzi, chowając głowę w poduszkach.

- Wiesz, kiedy oglądałaś ubrania w tym sklepie, do którego wcisnąłem Cię siłą... Kupiłem Ci coś. - zaczął niepewnie mój ojciec, zajmując miejsce na fotelu. - Najpierw pomyślałem, że będziesz zadowolona z nowego telefonu no i... Proszę. - podał mi pudełko, na którym widniał napis "iPhone 5S". Otworzyłam oczy szeroko, nie ukrywając mojego zaskoczenia tym podarunkiem.

- Żartujesz! Przecież on jest okropnie drogi! - pisnęłam, spoglądając na zmianę to na Toma, to na pudełko.

- Shannon. To nie wszystko. Bo ja... Kiedy to zobaczyłem wiedziałem, że jest dla Ciebie. - spuścił głowę, grzebiąc w torbie, którą miał przed sobą. - Otwórz. - powiedział, podając mi kolejne pudełeczko, tym razem ładne, czerwone, wykonane z zamszu.

Let It Go / n.h. ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!