Spojrzałam ostatni raz na płonący budynek, czując spływające po moim loiczku łzy.

Otarłam je wierzchem dłoni, otualając swoje zmarznięte ciało ramionami oraz kocem, który udało mi się zabrać podczas ucieczki z kamienicy.

- Shannon Filtch? - usłyszałam za sobą łagodny, kobiecy głos, a po chwili poczułam, jak delikatnie pociera moje plecy w geście dodania mi otuchy.

- To ja. - przytaknęłam, odwracając się do niej przodem, przez co zaprzestała poprzedniej czynności.

- Czy posiadasz jeszcze jakąś rodzinę? - zapytała niepewnie, nie spuszczając ze mnie swoich oczu.

- Mój ojciec. On podobno mieszka w Irlandii. - odpowiedziałam beznamiętnie, skupiając wzrok na pustej przestrzeni przede mną.

- Podobno? - powtórzyła, jakby niedowierzając.

- Nie widziałam go prawie piętnaście lat. - mruknęłam bez choćby cienia emocji w głosie. Tak na prawdę nie znałam tego człowieka, był moim ojcem, owszem, ale tylko na papierze.

- Będziemy musieli się z nim skontaktować. Najpóźniej jutro rano będziesz w drodze do Irlandii Shannon. - powiedziała rzeczowo kobieta.

- Ale... - chciałam zaprotestować, jednak ona uciszyła mnie gestem ręki.

- Przykro mi, ale Twoja mama nie żyje, a zgodnie z prawem, to właśnie on jest pierwszą osobą, tuż po niej, aby sprawować nad Tobą opiekę. Rozumiem Twój niepokój Shannon, lecz musisz zostawić swoje uprzedzenia i dać mu, a przede wszystkim sobie szansę na nowe życie, na nowy początek. Pozwól odejść przeszłości, skup się na tym, co będzie. - tymi słowami zakończyła naszą rozmowę, zostawiając mnie z kompletnym zamętem w głowie.

Jutro będę w Irlandii... - pomyślałam, unosząc głowę do góry, aby spojrzeć na rozgwieżdżone niebo.

- O byś Boże, wiedział co robisz, bo naprawdę nie chcę więcej cierpieć. - mruknęłam pod nosem, ciężko wzdychając.

Let It Go / n.h. ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!