40. Żegnaj, Mallaroy

26.7K 2K 3.8K



Alea drgnęła i zaczęła wynurzać się z mdłego snu bez kolorów. Całe ciało miała dziwnie obolałe. Zamrugała kilka razy wolno, z wysiłkiem zbierając myśli. W prawie zawsze już rozmazanym obrazie przed swoimi oczyma rozpoznała biały sufit z paskudną lampą i przypomniała sobie, gdzie jest i czemu czuje się, jakby ktoś wyssał z niej całe życie.

Drgnęła ponownie, tym razem mocniej i nie rozumiejąc co się dzieje, zmarszczyła brwi. Oczy pozostawia otwarte, mimo niekończącego się zmęczenia i lampa szybko zmieniła się w zniekształconą, białą plamę, podczas gdy sufit wydał się nagle ciemny, zbudowany z tysiąca szarych mrówek, które kotłowały się, przemieszczając we wszystkie strony. Potem do tego obrazu dołączyła także nowa, większa plama, nabierając wolno kształtów, aż wreszcie Alea zorientowała się, że patrzy na twarz.

- Słyszysz mnie? - zapytał ją dziwnie odległy głos Nicka. A więc teraz dręczyły ją również halucynacje. Uśmiechnęła się gorzko.

- Aleo? - dręczył ją dalej głos. Twarz Czarodzieja na chwilę znów zmieniła się w plamę szarości i dwie kropki fioletu. Zmiennokształtna przymknęła zmęczone oczy, próbując przypomnieć sobie detale.

Teraz, zamknięta w celi i skazana na powolną śmierć lub jeszcze okrutniejsze życie, niczego nie żałowała tak bardzo jak kłótni z Nickiem. Gdyby wiedziała, że rozstaje się z nim na zawsze zachowałaby się zupełnie inaczej. Zamiast wyrzucać mu błędy, które popełnił, powiedziałaby, że bez niego nigdy by sobie nie poradziła. Wyznałaby mu, że go uwielbia, że zawsze poprawiał jej humor, że nikt jeszcze nigdy tak na nią nie wpływał, że przy nim czuła się zawsze bezpieczniejsza i mniej obciążona rzeczywistością.

Jej ciało drgnęło ponownie, po czym ktoś przycisnął dłonie do jej policzków. Otworzyła gwałtownie oczy, przerażona i znów ujrzała przed sobą twarz Czarodzieja, nagle bardzo wyraźną.

Czuła cudzy dotyk na twarzy i zdała sobie nagle sprawę, że to wcale nie jest halucynacja. Chwile patrzyła z szeroko otwartymi oczami jak Nick porusza wargami w dziwny sposób i wreszcie, jakby ktoś przycisnął jakiś przełącznik w jej ciele, dźwięk przełamał barierę otumanienia i z impetem wpadł do jej głowy.

- Aleo? Słyszysz mnie? Spójrz się na mnie, słyszysz? Skup się, Aleo! Czy słyszysz mój głos?

Teraz już słyszała, nadal jednak była zbyt zszokowana i zdezorientowana, by cokolwiek powiedzieć.

- Nick? - wykrztusiła wreszcie z siebie, ledwo słyszalnym, zachrypniętym głosem. Fioletowe oczy zalało poczucie ulgi i chłopak odetchnął głęboko.

- Już myślałem, że cię tu nie sprowadzę, księżniczko - przyznał i posłał jej łobuzerski uśmiech, choć pod tą wyraźną radością kryło się spięcie, złość, strach - wszystkie emocje, które zrodziły się w nim gdy zobaczył wreszcie Aleę zamkniętą w celi.

- Jak? - zapytała dziewczyna, wciąż zszokowana, ograniczając się do pojedynczych słów, bo tylko na tyle miała energię.

Chłopak zignorował jej pytanie, oglądając ją teraz uważnie i marszcząc brwi coraz mocniej z każdym kolejnym odkrytym dowodem na to, w jak opłakanym stanie znajdowała się dziewczyna.

- Mój boże - mruknął sam do siebie, wyraźnie zły, unosząc lekko do góry jej przedramię pełne siniaków w miejscu, w którym w ciało wbiła się igła. - Czy oni chcieli wziąć całą twoją krew naraz? - zapytał nikogo konkretnego i zacisnął zęby.

Alea, zbyt słaba by się podnieść, po prostu leżała i przyglądała się mu z mieszanką zachwytu i strachu.

Co, jeśli chłopaka też tu zamkną?

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!