Rozdział 2

40.4K 2.7K 442


Rozdział 2

Rick rzucił kaskiem o ziemię i przeczesał nerwowo włosy, szukał mnie wzrokiem na trybunach, ale na jego widok odwróciłam się, czułam, że zaraz wybuchnę.

Jak mógł mi to zrobić?!

Byłam wkurwiona tak, że nawet Barry widząc mnie ulotnił się szybko, bez słowa.

Poczułam na sobie czyjeś spojrzenie i spowrotem zerknęłam na tor. Mój brat, wyraźnie zdenerwowany, gadał z Barrym, żywo coś gestykulując.

Rider znów stał oparty nonszalancko o motocykl, spokojny i pewny siebie. Patrzył na mnie. Jego zimne, niebieskie oczy wywiercały we mnie dziurę. Chciał mnie sprowokować, zobaczyć moje zdenerwowanie. Uśmiechnął się ironicznie, jakby mówił Wiedziałem, że to wygram, jesteś moja.

Nie byłam na niego zła, za to miałam ochotę dotknąć jego kolczyka w dolnej wardze.

Opamiętaj się, Ivy!

Nie chciałam okazać jak bardzo jestem skołowana tym wszystkim, więc z kamienną twarzą obróciłam się na pięcie i pomaszerowałam do wyjścia. Miałam dość jego, dość Ricka i tych pieprzonych wyścigów. Wrócę do domu na piechotę.

Gdy leżałam na kanapie, próbując zabić depresyjny nastrój paczką Laysów, zobaczyłam mojego brata. Stał na progu salonu, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Był wyraźnie skruszony, w ręku trzymał pudełko moich ulubionych lodów, przewiązane kokardą.

Musiało być mu faktycznie przykro- Rick nie dzieli się słodyczami, a już na pewno nie lodami ciasteczkowymi.

- Ivy, nawaliłem. Jesteś zła?- zapytał, wpatrując się w pudełko z lodami zamiast we mnie.

-A jak myślisz?! - wydarłam się zrywając z kanapy, parę Laysów wylądowało mi pod nogami.

- Przepraszam, ok. Byłem pewny, że jestem górą. - powiedział patrząc w końcu na mnie tymi swoimi oczami, które łamią laskom serca.

- Taaa... widziałam jak jesteś górą. Mam dość dzisiejszego dnia, idę do siebie.

Minęłam go kierując się na schody.

- Nie musisz tego robić. - odwróciłam się na te słowa.

Czyżby dogadał się z Riderem? Może mu zapłacił i nie musiałam już być jego głupią nagrodą?

- Dogadałeś się z nim?- zapytałam z nadzieją w głosie.

- Nie, chyba żartujesz. Jarał się tą wygraną jak żadną inną dotąd, widać wygranie dziewczyny jako trofeum jest lepsze niż siedem stówek, nawet jeśli tą dziewczyną jesteś ty.

Tak.... nie jestem w jego typie, już to słyszałam....

- Powiedziałeś, że nie muszę tego robić, więc co będzie jeśli się wycofam?

RiderPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!