Rozdział 20 : Dolina Godryka

1.1K 101 21

Oto kolejny rozdział, jak obiecałam publikuję go w moje urodziny. (edit, moje urodziny były wczoraj )(edit 2 moje urodziny były w lutym xD ) (edit 3 pisałam to dwa lata temu w lutym 😂) Muszę przyznać że dość długo zbierałam się by go w końcu napisać. Cieszę się że nadal zostało ze mną tak wiele osób, ale świadomość że utraciłam większość czytelników jest dołująca. Nie przynudzam więcej. 

słowniczek :
^laladilalada^ - myśli

Październik był wyjątkowo okropny dla naszego Harrusia, spotkania Winzengamotu, nauka w szkole i godziny tortur i sadyzmu przez niektórych zwane lekcjami  z  Voldemortem nieźle dały mu w kość, a przecież jeszcze ćwiczył do swojego pierwszego koncertu. Ale też i dobre rzeczy go spotykały. Przede wszystkim zaprzyjaźnił się z Alexem, dowiedział się także, że starszy chłopak również jest czarodziejem. Avadooki cieszył się, że ma Alexa. On jako jedna z nielicznych osób, nie traktował go jak wybrańca, po prostu jak zupełnie zwyczajną osobę. Harry dowiedział się od niego, że jest w trakcie nagrywania swojej pierwszej płyty, chłopak zaproponował mu także nagranie wspólnej piosenki. Od razu się zgodził, chociaż wiedział, że będzie miał jeszcze mniej czasu dla siebie niż dotychczas. Dodatkowym zmartwieniem był dla niego Syriusz. Łapa ciągle go przepraszał i błagał o wybaczenie. Czasami w chwilach słabości chciał mu wybaczyć , lecz później krytykował sam siebie. Bardzo prawdopodobne było, że to drops zmusił Syriusza by się z nim pogodził. Ten dawny Harry zgodził by się mu wybaczyć od razu, problem w tym że tamtego Harry'ego już nie ma. Teraz był silny, nie pragnął miłości i rodziny za wszelką cenę, zaczął spełniać się jako muzyk a i jego wiedza była coraz większa. Kobra gdy myślał o dawnym sobie miał ochotę się roześmiać, Volduś miał rację - był taki słaby i żałosny. Cieszył się, że zmienił się na lepsze, odzyskał przyjaźń Viki i zaprzyjaźnił się z ślizgonami. ^Dobra koniec tych sentymentalnych myśli ^ - stwierdził Harruś. ^Najwyższy czas rozpocząć zemstę na Dumbym ^ - pomyślał Avadooki i poszedł wtajemniczyć swoich przyjaciół.

1 Listopada

Pierwszy dzień listopada zaczął się dla pewnego chłopca który przeżył bardzo źle. O 2 w nocy został obudzony przez Lorda Byłą Gadzią Mordę  (czyt. Tomusia ), który w akcie sadyzmu postanowił zrobić mu sprawdzian umiejętności. Jako, że wspomniany Lord w swoim sadyźmie dawno przekroczył już jakąkolwiek skalę,to test odbywał się w iście ekstremalnych warunkach. Miejsce w którym odbywała się kontrola umiejętności Harrusia odwzorywało pogodę jaka panowała w różnych częściach świata. Lecz, żeby nie było zbyt łatwo wybierana była tylko ta najbardziej ekstremalna. Z tego powodu  Kobra w ciągu kilku godzin zdążył przeżyć ekstremalny upał, mroźny poranek w Alpach, zmianę fryzury przez silny wiatr, powódź spowodowaną dużymi opadami deszczu itp. Gdy test się skończył miał ochotę zabić Lorda Sadystę,  za to co musiał przez niego przejść, lecz z drugiej strony wiedział,że doświadczenie które zdobył jest bezcenne. Dzięki temu będzie przygotowany na każde warunki, dlatego też był wdzięczny Tomowi za poważne podejście do jego edukacji. Ten sprawdzian utwierdził Harry'ego w przekonaniu, że Czarny Pan traktuje go poważnie. Dlatego postanowił starać się jeszcze bardziej, by udowodnić mu, że jest tego godzien. Gdy Avadooki wrócił do swojego pokoju była już prawie 6 rano. Postanowił, że dzisiaj nie pójdzie na lekcje, miał dosyć wrażeń na kolejne dziesięć lat a do szczęścia nie była mu potrzebna  lekcja OPCM-u, oraz widok Syriusza i gryfonów. Wystarczająco dołowała go myśl, że dokładnie 15 lat temu jego rodzice zostali zamordowani ( wiem że morderstwo było 31 października, ale było w nocy więc dla mnie 1 listopad również pasuje). Zanim zasnął postanowił, że odwiedzi grób rodziców i żaden dyrektor z przerośniętym ego go nie powstrzyma.

Kilka godzin później

Harry jak postanowił tak zrobił. Nie pojawił się na żadnych zajęciach tego dnia. Koło godziny 13, gdy zdążył się choć trochę wyspać poszedł do dyrektora. Używając swoich zdolności aktorskich zagrał biednego załamanego złotego chłopca, który chce odwiedzić grób swoich rodziców. Dumby na początku nie chciał się zgodzić, udając troskę o jego życie, lecz ostatecznie uległ i pozwolił Kobrze opuścić szkołę. Lecz dyrektor nie zamierzał odpuścić i chciał przydzielić mu kogoś do straży, całkiem przypadkowo był to Syriusz. To rozwścieczyło avadookiego, który dyplomatycznie wytłumaczył dyrektorowi, że nie potrzebuje nikogo do ochrony, gdyż jest pełnoprawnym czarodziejem i może używać czarów poza szkołą. Po tych słowach dyrektor musiał się poddać. Harry wyszedł z gabinetu dyrektora z uśmiechem satysfakcji. W końcu Dumbledore był świetnym manipulatorem, i przekonanie go do czegoś graniczyło z cudem. Wspomniany czarnowłosy chłopak udał się więc do wyjścia, a gdy znalazł się poza terenem szkoły aportował się do Doliny Godryka. Wioska zrobiła na avadookim niesamowite wrażenie, malownicze domy i uliczki w połączeniu z jesiennymi kolorami drzew i kwiatów wyglądały przepięknie. Mieszkańcy wioski byli radośni i uśmiechnięci  , dzieci wesoło biegały . Wydawać by się mogło, że miasteczko pozbawione jest jakichkolwiek zmartwień. Kiedyś Harry zastanawiał się dlaczego jego rodzice postanowili zamieszkać w tej szczególnej wiosce , teraz nie miał już wątpliwości. Gdyby mógł, z pewnością wpatrywał by się w sielankowy widok przed sobą, lecz musiał iść dalej. To nie wioska była celem jego podróży, nie mógł tracić zbyt wiele czasu. Gdy dotarł na cmentarz szybko zaczął szukać grobu jego rodziców. Gdy je znalazł nie mógł uwierzyć w to co widzi. Groby były zaniedbane, nie było na nich ani jednego kwiatka czy znicza. Zasmuciło to chłopaka, obiecał sobie , że dopilnuje by groby były zawsze zadbane. Wyczarował dwa bukiety kwiatów, oraz znicze. Postawił to wszystko na grobach jego jedynej rodziny i zaczął swoją rozmowę z rodzicami. Opowiadał im o całym swoim życiu, a także przepraszał , że sprzymierzył się z ich zabójcą. Zielonooki w poprzednich latach mówił już do swych rodzicieli , jednak nigdy wcześniej nie odczuwał tak bardzo ich obecności jak na cmentarzu. Czas mijał, a on mówił i mówił o wszystkim co tylko przyszło mu do głowy. Było to bardzo oczyszczające dla Kobry, był on osobą zamkniętą, nie rozmawiał z innymi o swoich uczuciach. Dlatego gdy parę godzin później wracał czuł się zdecydowanie lepiej. Jednak chwila ulgi nie trwała długo. Wracał inną drogą, więc dopiero teraz mijał swój dom, jedyne miejsce które zostało mu po jego rodzicach. Gdy zobaczył te wszystkie napisy pozostawione przez innych czarodziei wściekł się. ^ Banda hipokrytów^ - myślał wściekły Harry. ^ Piszą o dozgonnej wdzięczności w stosunku do mnie i moich rodziców, a nie potrafili zadbać o ich groby, czy sprawdzić w jakich warunkach mieszkałem przez te piętnaście lat. Gdy nie ma żadnego zagrożenia, nazywają mnie kłamcą, a gdy jest źle szukają wybawienia u swego wybrańca. ^ - mamrotał zdenerwowany. To był bardzo ważny moment dla całego czarodziejskiego świata, moment który będzie miał wpływ na dalsze losy wszystkich magicznych stworzeń i ludzi. Wtedy właśnie Harry Potter złożył przed samym sobą i swoimi rodzicami przysięgę. Przysięgę która zmieni wszystko, dla niespodziewających się niczego czarodziei. Ważne momenty zapisywane są na kartach historii, by pamięć o nich nie zaginęła wśród przyszłych pokoleń, lecz te najważniejsze pozostają niezapisane, gdyż praktycznie nikt o nich nie wie. Tak było również i w tym przypadku, tylko dwie osoby wiedziały o tej chwili, jak również wiedziały co czeka niczego nieświadomych ludzi.

Tym oto optymistycznym akcentem kończę ten rozdział ( w końcu). Pragnę podziękować wszystkim za komentarze a także wiadomości przypominające mi że nadal ktoś czeka na rozdziały, obiecałam kiedyś sobie i wam że nie zostawię tego bez zakończenia i postaram się słowa dotrzymać.
Ps. Nie traktujcie mnie surowo za wszystkie błędy, jestem po prostu debilem i ich nie widzę 🙈

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!