Początek

191 11 2
                                                  

Siedziałam w pokoju ze łzami w oczach. Nie mogłam uwierzyć, że po trzech latach małżeństwa, mój mąż tak po prostu zdradził mnie z inną. Wytarłam nos nadgarstkiem i poszłam do łazienki. Otworzyłam drzwi i przez chwilę nasłuchiwałam. Zamknęłam oczy, aby przyzwyczaić je do ciemności. Otaczała mnie całkowita cisza, od czasu do czasu przerywana chrapaniem męża, dochodzącym z salonu. Zaczęłam cicho schodzić po schodach, zapominając, że jeden ze szczebli skrzypi. Nastąpiłam na niego i zamarłam w połowie ruchu. Mężczyzna coś mruknął i przewrócił się na bok.

Odetchnęłam z ulgą. Resztę drogi dzielącą mnie od łazienki, pokonałam bardzo szybkim tempem. Zamknęłam drzwi i podeszłam do lustra. Wyglądałam paskudnie.

Wzięłam chusteczki do demakijażu i zaczęłam zmywać rozmazany tusz do rzęs, jednocześnie starając się znaleźć szczotkę do włosów. Spojrzałam w lustro i na kaloryferze zauważyłam pudełko od butów. Zostawiłam zmywanie makijażu i podeszłam do pudełka.

Kiedy je otworzyłam, moim oczom ukazała się para białych szpilek. Przy wyjmowaniu ich z pudełka, od jednego buta odczepiła się mała karteczka. Podniosłam ją i przeczytałam treść.

„Bądź lojalny"

Zgniotłam kartkę i wyrzuciłam ją w kąt. Rozpoznałam swoje pismo, chociaż nie pamiętałam, abym kiedykolwiek napisała taką wiadomość. Serce zaczęło mi bić szybciej, a oddech przyspieszył.

Przycisnęłam dłonie do skroni, rozpaczliwie usiłując przypomnieć sobie, gdzie już słyszałam te słowa.

Wtedy sobie przypomniałam. Wypowiedziałam je po raz pierwszy do mojej pierwszej miłości, kilka dni przed zerwaniem. Wspomnienia wróciły niczym bumerang. Niezagojona rana w sercu ponownie się otwarła, wypuszczając na zewnątrz cały bunt i całą nienawiść do miłości, którą kiedyś czułam.

Wzięłam buty i wyrzuciłam je przez okno łazienki. Moje szaleństwo powracało ze zdwojoną siłą. Nie mogłam pozwolić, aby po raz kolejny zaburzyło moją równowagę psychiczną.

Czym prędzej uciekłam na piętro i zamknęłam drzwi do sypialni. Zapaliłam światło i zwinęłam brudny dywan. Wyciągnęłam obluzowaną deskę z podłogi i sięgnęłam do swojego schowka. Znajdowało się tam pudełko po butach, w których gromadziłam wszystko, co dotyczyło mojego szaleństwa. Wysypałam całą zawartość pudełka na podłogę. Odszukałam właściwe leki i niewiele myśląc, wysypałam na rękę całą zawartość. Połknęłam je od razu, prawie się nimi krztusząc. Wiedziałam że sama tego nie pokonam, jednak postanowiłam opóźnij nawrót.

Wzięłam telefon z szafki nocnej i wykręciłam numer siostry. Odebrała po piątym sygnale.

-Wiesz, że jest trzecia w nocy? - zapytała niebyt zadowolona z mojego telefonu.

-To wraca – jęknęłam do telefonu, zagryzając rękę. Po policzkach zaczęły spływać mi łzy. -Emily, to wraca.

Jednak moja siostra zdążyła się już rozłączyć. Przez chwilę wpatrywałam się w ekran telefonu, ścisnęłam go i rzuciłam nim o ścianę.

Dziewczyna z butamiWhere stories live. Discover now