Samotność

275 22 2

Kuba
-Robi się gorąco, widzę- Fabian żartował sobie z Łukasza i Eleny.
-To tylko kolacja- powiedziałem,bo byłem tego pewny. Piszczek nie podejmuje decyzji pod wpływem emocji.
-Jasne jasne, a ja jestem księdzem i dzisiaj lecę w kosmos.
-Okej,ale wiesz też bym chciał polecieć haha- mimo tego co zrobił to nadal był moim przyjacielem. Teraz gdy Łukasz spędzał większość czasu z El,ja miałem Fabiańskiego. Jak to zabrzmiało haha. Po resztą skoro ona mu wybaczyła to ja też mogę.
-Ej dobra stary bo idę na basen. Wpadnij później do mnie. Teraz oboje mieszkamy osobno haha- bramkarz poszedł. Zostałem sam i za wszelką cenę próbowałem rozwikłać co takiego chodzi po głowie Piszczkowi. Przecież nie to....

Elena
-Będziesz wyglądać bosko w tej sukience. Mówię Ci! - Celia pokazywała mi śliczną, błękitną sukienkę sięgającą połowy ud i podkreślającą delikatnie talię.
-No niewiem. Nie jestem taka szczuplutka jak Ty- miałam wątpliwości. Zresztą tak naprawdę przerażała mnie cena. Pięć stów za kawałek materiału, lekka przesada.
-Nawet nie bierz pod uwagę ceny! To my płacimy kochana!-Marina chyba czytała mi w myślach.
-Eh no dobra,ale wiecie,że będę się głupio czuła.
-EJ na kolację trzeba być ładnie ubranym.- wtrąciła swoje trzy grosze Celia. Oj ona i Grzesiek byli sobie zdecydowanie przeznaczeni. Oboje lubili ekstrawagancję i cenili sobie maniery oraz ubiór.
-Uczysz się od Krychy - zaśmiała się Marina. Celia się zarumieniła. Nawet wtedy była taka śliczna. Ale w końcu to ja miałam Łukasza i byłam jej wdzięczna,że zakochała się w Krychowiaku. Mogłam teraz bez przeszkód planować swoją przyszłość. Pomyśleć, że jeszcze wczoraj wątpiłam w swoje uczucie do Łukasza.

Łukasz
Jestem taki szczęśliwy. Tak bardzo ją kocham, eh. A co jak odmówi? Chyba się załamę...
-Co tam stary? - podszedł do mnie Robert. Jak ja go nie znoszę. To jest jakaś masakra. Odkąd zdradził Borussię odchodząc do Bayernu nienawidzę go. Trudno udawać przyjaźń i naklejać na twarz uśmiech gdy tak naprawdę masz ochotę mu przyłożyć. Ale dziś nic nie wyprowadzi mnie z równowagi więc uśmiechnąłem się do niego.
-Nic ciekawego. Widoki podziwiam.
-Może chcesz na piwko pójść? Pogadalibyśmy sobie jak za starych dobrych czasów. - zaproponował i poklepał mnie po plecach. Skrzywiłem się.
-Nie tykam alkoholu, nie licząc wina lub szampana.. I dobrze o tym wiesz. Poza tym jakoś wolę zostać tu... No i jeszcze wieczorem mam kolację. -odpowiedziałem.
-Aaa czyli będzie co nie co? Haha- Lewy jak zawsze myśli tylko o jednym. Niewiem jak ta jego Ania z nim wytrzymuje skoro on uprawiałby seks praktycznie dziesięć razy dziennie.. Choć może dlatego tak dba o kondycję? Kto wie.
-Głupi jesteś - rzuciłem i odszedłem do pokoju.

Kuba
Wiecie co? Stoję sobie na balkonie i myślę. Ciekawe co by było gdybym skoczył? Może wreszcie po tylu latach zobaczyłbym mamę. Strasznie za nią tesknię. O tak,jedna noga na zewnątrz. Ładnie Kubuś,grzeczny chłopczyk. Pochwaliłem się. Ona zawsze tak do mnie mówiła! Czemu ten zwyrodnialec musiał ją zabić?! Dorwałbym go gdyby żył, ale nikt nie wie o tym,że umarł. I dobrze mu tak,choć właściwie to mógłby gnić bez grobu. Eh zabiłbym się. Mama nie pochwaliłaby tego co teraz mówię.
-Kuba co Ty tam wyprawiasz?!- krzyknął Fabian.
-Utrzymuję równowagę,a co tego też nie mogę??
-O nie! Stary zostań tam okej?

Elena
-Oh jak ja mam odebrać jak cała jestem z błota?- spytałam Marinę. Ona brała tylko maseczki bo nie można często kąpać się w błocie.
-To ja odbiorę może?- zaoferowała się żona Wojtka.
-Ok a kto dzwoni tak w ogóle?
-Łukasz- powiedziała.
-A to spokojnie pewnie chodzi o dzisiejszą kolację- do rozmowy włączyła się Celia.
-Ale to Fabiański- zmarszczyła brwi Marina i odebrała.
A ja zbladłam. Po co on do mnie dzwonił? Wkrótce Marina poszła w moje ślady i wyglądała jak kreda. Skończyła rozmawiać.
-E no kurde. - wykrztusiła.
-O co chodzi?!
-Ee musimy się zbierać- nic więcej nie dodała tylko wepchnęła nasze torby do rąk Celii a mnie kazała iść w szlafroku. Coś musiało się stać. Przecież ona taka miłośniczka mody chyba nie pozwoliłaby mi iść w szlafroku przez całe centrum?! A ja sama zbyt zaaferowana niewypowiedzianym problemem w ogóle nie zwracałam uwagi na zdziwione spojrzenia ludzi.

Love without borders Przeczytaj tę opowieść za DARMO!