[ Z A P O W I E D Ź ]

2.3K 203 86
                                                  

MATKA POWIEDZIAŁA MI NIEGDYŚ, że świat zmienia się zbyt prędko, niemalże w mgnieniu oka. Wówczas nie brałam jej słów na poważnie — nie miałam tego w zwyczaju. Byłam tylko zbuntowanym dzieckiem, które szukało swego miejsca, a ona stanowiła niechciany przeze mnie głos rozsądku. Uważałam, że się myli, wszak co mogła wiedzieć o życiu? O świecie poza Dorne — miejscem, gdzie docierały jedynie echa wojen? Wtedy nie potrafiłam nawet dostrzec, jak głębokie blizny pozostawiły w sercach Dornijczyków same wspomnienia tragedii, które dotknęły pozostałe sześć królestw.

Patrząc wstecz, widzę nie tylko dziecko — widzę też ślepca przekonanego o własnej racji, choć nie może nic zobaczyć; widzę głupca upierającego się, że to jego skrzywdzono najgorzej, choć jako jedyny nie poniósł straty. Przyszłam na świat w Dorne, dorastałam pośród jego mieszkańców, znałam tam każdy kamień, a nigdy nie zadałam sobie trudu poznania bliżej tego jednego jedynego pragnienia goszczącego w sercach niemal wszystkich Dornijczyków. Postacie z przeszłości — Elia Martell, Arthur Dayne i jego siostra, Ashara — zdawały mi się niezwykle tragiczne, lecz zarazem ich historie uważałam za zamknięte. Z typową dla młodych lekkomyślnością wierzyłam, że śmierć oznacza koniec naszego wpływu na losy świata. Nie mogłam wtedy wiedzieć, w jak ogromnym błędzie trwam.

Dziś jest inaczej. Ufam słowom mej matki i oddałabym niemal wszystko, aby móc ujrzeć ją choć raz więcej, niż było mi dane; aby móc usłyszeć choć jedną więcej radę; aby choć raz więcej wymówiła moje imię. Widzę, jak zmienił się świat, odkąd byłam tym nieposłusznym dzieckiem. Gdy ujrzałam go po raz pierwszy, zdołało już zapanować Lato, a ja żyłam wśród nagrzanych słońcem skał i pięknych pałaców z piaskowca. Dziś Długa Zima dopiero nas opuszcza, a ja pozostanę na resztę życia w kamiennym zamku, gdzie powietrze zamarza w płucach.

Widziałam, jak tworzona jest historia. Tworzyłam ją, choć nie jestem królem, a żaden mój czyn nie zostanie wysławiony w pieśni. Stałam jednak u boku bohaterów, których imiona zna dziś każde dziecko po obu stronach Wąskiego Morza. Gdy ja obchodziłam zaledwie parę Dni Imienia, mówiono, że Siedem Królestw dawno nie zaznało tak okrutnej tragedii jak Rebelia Roberta. Teraz, będąc kobietą, znam dłuższą i burzliwszą historię — a Wojna Pięciu Królów to jedynie jej początek.

Wiem, że pamięć o mnie nie przetrwa. Gdy umrę, zniknę w mroku zapomnienia. Nie przeszkadza mi to. Pewien mądry człowiek rzekł mi kiedyś „nie zapisać się w historii to najlepsza nagroda", a ja odnajduję w tym pokrętny sens.

Czasem tylko zastanawia mnie, kogo zdołała i kogo jeszcze zdoła pochłonąć niepamięć, nim wyciągnie utkane z cienia dłonie po mnie, Mellei Sand.


No cóż mogę rzec. Lud na twitterze przemówił, lud z twittera dostaje. 

Aby być najzupełniej fair, pełnoprawny rozdział powraca 15 kwietnia, razem z serialem. Kiedy będą kolejne, trudno mi powiedzieć, ale tym razem postaram się o regularne update'y. Najpewniej raz w miesiącu. 

KORONA GŁUPCÓW ❅ GRA O TRONWhere stories live. Discover now