3/3 "thank you"

455 56 3
                                                  

                x chanyeol x

 Obudziłem się z wielkim bólem głowy. Rozsadzało mi czaszkę, tak, że nie mogłem się nawet lekko podnieść. Syknąłem z bólu, po czym otworzyłem, mocno zaciśnięte wcześniej, powieki.
 – Proszę, obudziła się księżniczka! – blondyn, który przy mnie siedział wykrzyknął, był widocznie czymś zdenerwowany. – Gdybyś ty wiedział hyung, coś ty wczoraj zrobił!
 Podniosłem lekko głowę, choć bolała mnie niemiłosiernie.
 – Ciszej, proszę mów ciszej – wyszeptałem i natychmiast poczułem suchość w ustach.
 Suszyło mnie coraz bardziej, rozejrzałem się powoli po pokoju. Zlustrowałem całe pomieszczenie i zatrzymałem się przy stoliku pod telewizorem. Dopiero teraz zorientowałem się, że okna są zasunięte zasłonami, inaczej światło wpadałoby do pokoju, dodając kolejny powód do bólu głowy. Przy takim kacu, który ja miałem, nie dość, że boli mnie głowa, sucho mi w gardle, to jeszcze słońce miałoby mnie oślepiać. Hah, nigdy na to nie pozwolę. Skrzywiłem lekko usta i – co dziwne – to mnie zabolało. Dotknąłem mojej wargi i poczułem zaschniętą krew. Zwróciłem się do Sehuna, a ten ze skwaszoną miną spojrzał na mnie.
 – Co mi się wczoraj przydarzyło? – spytałem zdziwiony, tym, że mam rozciętą wargę.
 Ściągnąłem brwi w wyrazie bólu i wielkiego niedowierzania, że mogłem zrobić to, co mój przyjaciel mi opowiadał.
 – No więc zacznijmy od tego, że wpadłeś na pomysł, żeby wybrać się do klubu. Zadzwoniłem więc do Minseoka, Jongina, który spytał się czy może przyjść z kimś, i jak się okazało przyszedł z Taeminem i powiedziałem, żebyśmy spotkali się w TGL. Weszliśmy do klubu, nawet nie wspomniałeś jak wielu jest tu mężczyzn, a jak mało kobiet, a wiedziałem, że o tym myślałeś, heh. Potem...
 Do tego momentu wszystko pamiętałem, zacząłem się jednak zastanawiać czy mam w mieszkaniu jakieś leki przeciwbólowe, bo głowa, jak i warga, bolały mnie coraz bardziej. Rozmyślałem nad tym jak bardzo moja warga jest spuchnięta i czy tak bardzo źle to wygląda. Pomyślałem, że mogę mieć też inne obrażenia. Nie że martwiłem się o swoją urodę, zależało mi raczej na tym, żeby nie trafić do szpitala. Nienawidziłem szpitali i omijałem je szerokim łukiem. Dlatego też zastanawiałem się nad innymi obrażeniami i ewentualnie jak bardzo są rozległe i jak bardzo zagrażają mojemu zdrowiu. Nie mogłem się nawet skupić na słowach przyjaciela.
 – ...wtedy złapałeś Baekhyuna za dłoń i powiedziałeś coś w stylu „Pozwól mi trzymać swoją dłoń", no czy coś takiego. Chwilę później do akcji wkroczył jakiś ziomuś, a bo ja wiem kim on był. Wydawał się być całkiem nieźle wkurwiony, ale jak zobaczył ciebie trzymającego Baekhyuna za rękę to mu odbiło. No po prostu wpadł w szał i zostałeś pobity – skwitował i wydał się siebie cichy jęk. – Ale się nagadałem, jak nigdy w życiu. Taki potok słów z siebie wyrzuciłem. Hyung, ja się o ciebie martwię...
 Dlaczego nie odpuściłem? Musiałem przecież być takim debilem, żeby złapać go za rękę i mówić coś takiego? Warknąłem i walnąłem pięścią w udo. Nie wybaczę sobie tego. Niby dlaczego miałbym to zrobić. Jakbym nie mógł po prostu odpuścić, dać mu odejść, a później wyprowadziłbym się do Busan albo na wyspę Jeju. Nie byłoby to wcale taki zły pomysł.

 Spoglądałem przez okno mojego oparty plecami o łóżko. Zastanawiam się dlaczego zrobiłem to co zrobiłem w klubie. Nie miałem prawa mówić mu takich rzeczy. W końcu... kim ja jestem. Zwykłym dupkiem, który porzucił swoją miłość, dla kariery, a to dlatego, że ojciec mi kazał. Ojciec niby nic nie miał do tego, że jestem homo(homo nie wiadomo), ale kazał mi rzucić wszystko co w Seulu i zacząć żyć przyszłością. I po chuj? Nie widziałem w tym sensu, nawet teraz nie widzę. Projektuję budynki dla ludzi, a tak czy siak nie mam dużo zleceń. Koreańczycy wolą mieszkać w blokach, a duże firmy nie lubią wydawać pieniędzy na nowe budynki, to samo tyczy się ważny osobistości. Robię jeden projekt na miesiąc, a czasami nawet na dwa i tak dostaję masę kasy(nie aż taką masę, ale za jeden duży projekt jest całkiem spora sumka). W każdym bądź razie, nie widzi mi się, jakieś życie bez żadnej – ukochanej – osoby u mojego boku, rodzice oczywiście tego nie rozumieją, bo mają siebie. Według nich dla mnie będzie tak lepiej, ale ja im zapowiedziałem, że będę miał partnera czy tego chcą czy nie.

break up dinner ✕ baekyeolPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz