(5) "Jesteśmy sami, Lukeyey."

1.6K 219 118

Oboje chichotali, opróżniając butelkę wódki. Podawali ją sobie, pijąc bez brudzenia kieliszków. Siedzieli razem na kanapie, śmiejąc się z jakiegoś dziwnego mężczyzny z telewizji. Michaelowi buzowało już w głowie, a kiedy alkohol się skończył był wręcz otumaniony. Nie myślał racjonalnie, rozmawiając z Calem.

"Calum. Calum. Calum." powiedział poważnie, by po chwili znów zacząć się śmiać. "Powiedz mi. Po co ty mu dałeś ten numer? Ten chuj mnie molestował!" zawołał wesoło.

"Ale podobało ci się to?" na twarzy brązowookiego rozciągnął się prawdziwy lenny face, kiedy Mike skinął głową. Mruknął coś jeszcze o tym, że Luke jest zajebiście przystojny, po czym sięgnął telefon. Wybrał na ślepo numer Hemmingsa i zadzwonił. Chłopak odebrał po kilku sygnałach, a po jego głosie można było śmiało stwierdzić, że dźwięk połączenia go obudził.

"Mikey? Czemu dzwonisz?" ziewał w słuchawkę. Nie był zły na liliowowłosego, ale był ciekaw czemu ten dzwonił do niego w środku nocy. Co prawda mógł, bo Luke'owi odpowiadały wszelkie kontakty z nim, lecz martwił się o powód jego nagłego zainteresowania.

"O! Dobrze wybrałem numer! Lukeyeeeey! Kochanie!" zaświergotał w słuchawkę, palcem drugiej dłoni kręcąc loczka z kosmyka włosów. Zgryzł wargę i przeskakiwał z nogi na nogę. "Zostań moim sponsorem."

"Co?" zakrztusił się silną. Wytrzeszczył oczy na to, co powiedział Mike. Poza tym... kochanie?! "Czegoś ty się naćpał, kocie?"

"Awwwww kocie!" pisnął rozradowany Calum. "Ja też tak chcę! " zaczął udawanie łkać w ramię przyjaciela. "L-Luke pokochaj mnie." blondyn wywrócił na to oczami i słuchał dalej.

"Lulululululululu." zaśmiał się dźwięcznie zielonooki. "Będę twoją galerianką! Kupisz mi białą sukienkę, żebym mógł być Marilyn Monroe! A w nagrodę obciągnę ci w tej fontannie, w której przekazaliśmy sobie zarazki." klasnął w dłonie, włączając FaceTime. W telefonie niebieskookiego pojawiła się twarz Michaela. Był zarumieniony i roześmiany. "Teraz sobie zwalę, a ty na to patrz." mrugnął do niego, jadąc ręką w dół ciała, odrzucając głowę w tył i jęcząc z przyjemności, której na razie i tak nie odczuwał. Chciał podroczyć się z zauroczonym w nim chłopaku. Luke, który również włączył kamerę, przypatrywał się temu z cieknącą po brodzie śliną i rosnącym uwypukleniu w kroku. Na dodatek sam był nagi co pobudzało jego wyobraźnię. Kolorowowłosy zjechał kamerą niżej, ukazując widok, który przyprawił Hemmingsa o dreszcze. Otóż wsunął sobie dłoń w bokserki i zaczął cicho pojękiwać, wybijając biodra w górę. "Jestem taki mokry, Lukeyey."

"Michael przestań. Idź spać. " poprosił, na co zielonooki zaprzestał swoich czynności i uśmiechnął się cwaniacko do kamery. Podobał mu się sposób w jaki zadziałał na pewnego siebie chłopaka.

"Dokończymy jak przyjdziesz." zamruczał, robiąc kocie pazurki do blondyna. Michael nawet nie zorientował się, że jego towarzysz zasnął, siedząc na kanapie i przyciskając polik do zimnego, szklanego stolika. Można było powiedzieć, że złożył się jak scyzoryk. A Luke? Cóż, mu po prostu było głupio nie skorzystać. Nie chodziło o to, by wykorzystać słodkiego chłopaka, ale żeby zdobyć jego adres. Jaki byłby z niego stalker, gdyby nie znał miejsca zamieszkania Mikey'a? Położył telefon na biurku tak, że dalej było go widać z perspektywy liliowowłosego. Podszedł do szafy, wyjmując stamtąd pierwsze lepsze ubrania, a z komody czyste majtki, słysząc przy tym pochlebiający gwizd. " Cholera, Lukeyey, jesteś wielki."

"Dziękuję." odparł, wciągając materiał na swój seksowny, względem Michaela, tyłek.

"Ja większy, patrz." zsunął swoje, ukazując najbardziej pokaźną długość jaką Luke w swoim życiu widział. A widział ich dość sporo przez 18 lat swojego życia. "Moment, Luke? Czy ty masz na sobie koronkowe majtki?!" krzyknął zdziwiony.

Broken Mirror | MukePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!