2/3 "let me hold your hand, again, and again, and again"

487 53 2
                                                  

x chanyeol x

 Nie minął cały tydzień, a u mnie znaleźli się wszyscy starzy znajomi(bywali u mnie dzień w dzień, godzina w godzinę, dziwię się, że żaden nie chodził ze mną do toalety). Było mi tak miło, kiedy widziałem ich twarze. Jednak po któryś już z kolei odwiedzinach miałem ich dość. Ja kocham swoich przyjaciół i te inne takie pierdołki, ale jakby wam taki Kyungsoo napierdzielał o Jonginie w prawe ucho, a Sehun śpiewał Hotline Bling do lewego ucha, to mielibyście ich dość, wiem coś o tym. Czasami miałem ochotę uderzyć ich w twarz i krzyknąć, żeby się zamknęli... W sumie, to tak robiłem, ale nawet to nic nie dawało.
 Miałem właśnie wstawać od biurka, gdzie przed chwilą skończyłem szkic nowego budynku, kiedy nagle spostrzegłem znajomą postać. Kojarzyłem skądś tą osobę. Ta postura i jedyny w swoim rodzaju sposób chodzenia. I jeszcze to machanie głową, lekko w prawo, potem w lewo i na zmianę.
Po chwili rozpoznałem go i wiedziałem kto idzie wesoły przez miasto. Modliłem się, aby chłopak przeszedł obojętnie obok wejścia do mojego bloku. Jednak los mnie chyba nie kocha i Kyungsoo skręcił do wejścia głównego. Nie miałem nic przeciwko temu, żeby przyjaciel mnie odwiedził. Jednak gdyby zmienił temat naszych rozmów z Jongina i jego upragnionego seksu z nim na, na przykład nowych filmów, pracy czy coś w tym stylu, uważam, że o wiele lepiej by nam się wtedy rozmawiało.
 Usłyszałem pukanie do drzwi. Przekląłem w myślach i zatkałem uszy, pomyślałem, iż wcale się nie domyśli, że ja tu sobie stoję i próbuję się przed nim ukryć.
 – PARK CHANYEOL!! – usłyszałem jego wrzask. – Otwórz te drz—
 Usłyszałem trzask i głośny jęk. Ah.. No tak, sąsiadka z góry. Heh... No cóż, oberwało mu się, to się nazywa karma.

 Przetarłem oczy, podniosłem się do pozycji siedzącej i zakląłem w myślach. Coś przeskoczyło mi w kręgosłupie. Nigdy więcej nie wpuszczę do siebie Kyungsoo, jak Boga kocham! Siedział koło mnie na sofie i marudził mi, że on przecież zasługuje na miłość, że Jongin mógłby się w końcu przyznać, że Soo mu się podoba. Miałem dość po godzinie, nawet dawałem mu się we znaki, że nie mam ochoty go słuchać, może się wynosić i wrócić za około tydzień, bo na taki okres czasu wystarczyło mi jego głosu. Ale po co się mnie słuchać? Pfft. Lepiej posiedzieć u mnie w mieszkaniu przez pięć godzin, wyżreć mi 1/3 lodówki i narzekać, że wszyscy uważają go za psychola, a on po prostu chce miłości.
Nigdy więcej Kyungsoo u mnie w mieszkaniu! Nigdy więcej! Nigdy! Ja sobie mogę wmawiać, ze go nie wpuszczę, ale jak przyjdzie u boku Sehuna to będę musiał, bo albo Sehun się wepchnie razem z nim, albo zagrozi, że nie wejdzie bez Soo. Życie do prawdy mnie nie kocha.
 Siedziałem przez chwilę na łóżku, po czym zrzuciłem nogi na podłogę. Przeszło mnie miłe ciepełko, kiedy moje stopy wylądowały na miękkim dywaniku, a nie na lodowatej podłodze. Założyłem papcie i zaspany wyszedłem ze swojej sypialni. WRÓĆ... Co ja robię swojej sypialni w koszulce i bokserkach, kiedy podczas wizyty szatana, siedzieliśmy w salonie. Zacisnąłem powieki i przypomniałem sobie co ja takiego robiłem. Wydałem z siebie głębokie westchnienie i szedłem dalej. Przecież po wygonieniu przyjaciela, poszedłem odespać te pięć nieszczęsnych godzin, bo naprawdę byłem zmęczony od słuchania jego jazgotu.
 Zszedłem do kuchni i nalałem sobie pomarańczowego soku. Wypiłem go jednym duszkiem. Postawiłem szklankę w zlewie i oparłem się o niego. Spuściłem głowę. Znowu mi się śnił. Nie mogę go od siebie odpędzić. A może boje się go od siebie odpędzić?
Ostatnio(jak nikogo u mnie nie było, czyli w nocy) zastanawiałem się czy on w ogóle mieszka jeszcze w Seulu, pamiętam jak mówił mi, że chciałbym mieszkać na wyspie Jeju, ale nie ma wystarczająco pieniędzy. Może teraz się dorobił, przecież minęły trzy lata. Mógł dostać wymarzoną pracę i zaoszczędzić trochę. Stwierdziłem tak po tym, że podczas swojego dotychczasowego pobytu, przemierzyłem praktycznie cały Seul, wszystkie nasze dawne ulubione miejsca i nigdzie go nie widziałem. Może po prostu w dzień pracuje, a wolne ma dopiero wieczorem.
 Mam dość tej niepewności, chciałbym po prostu się dowiedzieć. Chciałbym się dowiedzieć, czy on tu mieszka, czy jeszcze o mnie pamięta, czy o mnie myśli, czy chciałby być teraz ze mną, czy żałuje, że nie zrobił czegoś czym mógłby mnie zatrzymać w Korei. Przecież musiał o mnie myśleć kiedy dzwonił ciekawy do Sehuna, ale czy myśli o mnie teraz, w tym momencie. Czy może pomyślał, że Sehun sobie z niego żartuje i, że ja nadal jestem w Japonii. Może tak pomyślał i już się mną nie przejmuje. Może sobie darował, nie chciał mnie już znać, pamiętać o mnie.
Nie potrafiłem, już nie mogłem. Codziennie o nim myślę, czekam na niego. A jego nie ma.
 – Tak po prostu go nie ma – wyszeptałem i starłem łzę, która powoli spływała po moim policzku.
 Czułem się okropnie.

break up dinner ✕ baekyeolPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz