[20] Chapter Twentieth (Second Season)

1.4K 146 30


"Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj"
~ Algernon Charles Swinbume

Pomieszczenie, do którego weszli na pierwszy rzut oka nie miało w sobie nic nadzwyczajnego - było po prostu kolejnym pokojem bankowym z dodatkowym pokojem dla stróża. Środek był pusty, a na wprost od wejścia znajdował się metalowy właz, chroniący skarbiec. Nietypowa była jedynie ilość osób, przebywająca w nim i fakt, że część z nich miała ze sobą broń. Cassie odwróciła na chwilę wzrok na kuloodporne szyby, za którymi znajdowało się przynajmniej dziesięciu zakładników, ubranych w garnitury służbowe, a nad nimi stał czarnoskóry mężczyzna z karabinem.

Słysząc szczęk ładowanej broni odwróciła spojrzenie z powrotem na Jenkinsa, stojącego po środku tego całego zamieszania. Uniosła ręce i widząc, że Malik zdejmuje z siebie kamizelkę kuloodporną, zrobiła dokładnie to samo, po chwili pozbywając się również pasa z bronią. Obiecała przecież Samuelowi, że nie da sie zabić. Chciała przynajmniej spróbować dotrzymać słowa.

-- Kogo ja widzę? Cassandra Willson w całej swojej okazałości - Cassie założyła ręce za głowę, starając się zignorować chęć odszczeknięcia Axlowi. W głowie cały czas miała obraz zatroskanego przyjaciela sprzed kilku minut. - Coś ci nie poszło Malik, odsuwanie jej od tego wszystkiego. Czyżbyś właśnie dlatego przegrał? - mężczyzna zaśmiał się gardłowo, bawiąc się swoją bronią. Kobieta zmarszczyła brwi, spuszczając na chwilę wzrok. Czy naprawdę przeszkadzała Zaynowi w sukcesie? Była aż taką przeszkodą dla jego zwycięstwa?

-- Jeszcze żyję, więc nie wydaje mi się, żebym był przegrany - spokój w głosie Mulata musiał nie spodobać się Jenkinsowi, ponieważ wyraz jego twarzy natychmiast się zmienił. Spoważniał, a rozbawienie zniknęło z jego oczu. Cass musiała przyznać, że oboje byli zupełnymi przeciwieństwami, co było dość zadziwiające zważając na fakt, że trudnili się dokładnie tym samym. Młodszy był zawsze opanowany i nie dawał się sprowokować, dopiero później przychodził po zemstę. Starszy natomiast nie potrafił ukrywać swoich emocji, co zauważyła kiedy jeszcze razem pracowali. Był narwany i chciał dostawać wszystko natychmiast, najlepiej podane na złotej tacy przez półnagą modelkę z okładki ostatniego playboya.

-- Poddaj się, Jenkins - wtrąciła się w końcu, chcąc mieć to spotkanie jak najszybciej za sobą. - Przed budynkiem są prawie wszyscy policjanci ze stolicy i kilka oddziałów z innych miast. Nie masz z nami szans - spięła się lekko, czując na sobie powątpiewające spojrzenie Malika. Wzruszyła lekko ramionami, nawet na chwilę nie odwracając na niego wzroku. - Musiałam - mruknęła cicho, prostując plecy.

-- Nie wydaje ci się, moja droga Willson, że nie powinnaś mówić mi, kto ma szanse, a kto nie? - na twarzy byłego policjanta ponownie rozciągnął się szeroki uśmiech. Wiedziała, że go bawi, sama na siebie była wściekła, a w jej obowiązkach leżało ostrzeganie przed aresztowaniem i konsekwencjami, nawet jeżeli brzmiała jak idiotka, nie miała się jak bronić, a dookoła niej krążyli uzbrojeni gangsterzy. - Jestem skłonny wypuścić tych wszystkich ludzi, ale jedno z was musi zginąć za nich - złączył ręce za plecami, przyglądając się im uważnie, z nieukrywaną satysfakcją.

Cassie otworzyła szeroko oczy i popatrzył na Zayna. Jak dotąd nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo boi się śmierci. Przez kilka ostatnich lat jeździła na różne akcje policyjne i nie zastanawiała się nad ich konsekwencjami. Po prostu działała, nie dopuszczając do siebie myśli, że może się to dla niej skończyć tragicznie. Malik pokręcił głową i rozwścieczony popatrzył na swojego byłego wspólnika.

-- Już chyba nawet wiem, kto zostanie tu na zawsze - zaczął ponownie gangster. Machnął na jednego ze swoich podwładnych i wskazał podbródkiem na policjantkę. Mężczyzna natychmiast podszedł do niej, podając jej niewielki pistolet. Wzięła go i popatrzyła na niego, jakby po raz pierwszy miła do czynienia z bronią palną. Czy on chciał, żeby popełniła samobójstwo? Aż tak bardzo pragnął ją upokorzyć za to, że go postrzeliła? - Masz pięć sekund na to, żeby go zabić - wskazał z pogardą na Mulata, który, wydawać by się mogło, chce być pierwszy i zniszczyć go spojrzeniem. Napiął wszystkie swoje mięśnie, odwracając wzrok na kobietę i cała złość jakby w momencie z niego wyparowała. Widział ją już nie raz, ale w tamtym momencie wydawała się taka krucha i przestraszona, że ledwo powstrzymał się od przytulenia jej i durnego zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. Wbrew pozorom miał uczucia, chociaż starał się wmówić wszystkim dookoła, że pozbył się ich już dawno temu.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!