-Julia! Zejdź na dół -usłyszałam głos mamy.
-już idę - odpowiedziałam i biegiem zeszłam na dół
-chciałaś mnie widzieć-powiedzialam
-tak,dzisiaj wybierzemy się na pokątną i zakupimy wszystkie rzeczy do szkoły - powiedziała radośnie
-tak długo na to czekałam!już nie mogę się doczekać! - krzyczałam i skakałam z radości
-to teraz idź obudź Konrada i już się tak nie ciesz! - powiedziała
-dobrze mamo - odpowiedziałam i pobiegłam do pokoju starszego brata.
***
-Konrad! Wstawaj jedziemy na pokątną - wrzasnełam i obudziłam brata
-jeszcze pięć minut-powiedział ledwo słyszalnym głosem
-nie! Wstawaj natychmiast - krzyknęłam
-jeju Julia jaka ty jesteś okropna-powiedział
-po kimś to mam - zachichotalam
***
Godzinę później razem z mamą i bratem wybrałam się na pokątną.Konrad pobiegł do kolegów i razem poszli oglądać nowe, wyścigowe miotły.
-Julia, ja idę kupić Ci książki a ty idź po różdżke-powiedziala mama i odeszła
Ruszyłam więc do sklepu z różdżkami.
-dzień dobry - powiedziałam
Nikt mi nie odpowiedział .Podeszłam do lady i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu.
-witaj Julio - usłyszałam i szybko odwróciłam się w stronę głosu
-skąd zna Pan moje imie-zapytałam
-trzy lata temu sprzedawałem różdżke twojemu bratu, jesteś do niego podobna - powiedział lekko się uśmiechając
-faktycznie jesteśmy dosyć podobni zaśmiałam się.
Ollivander podał mi pierwszą różdżke a ja machnęłam nią i rozbiłam wazon.
-nie nie nie to napewno nie ta - krzyknął - spróbuj tą
Tym razem różdżki powypadały z półek.
-jeju! Przepraszam-powiedziałam
-nic się nie stało, spróbuj hmm tą-podal mi różdżke.
Gdy tylko wzięłam ją do ręki wiedziałam,że to ta. Podziękowałam sprzedawcy, zapłaciłam za różdżke i wyszłam w poszukiwaniu mamy i brata.
***
-Koooonrad wstawaj już 10!-wrzasnęłam
-coo jak to?! - brat zerwał się z łóżka i pobiegł do łazienki, natomiast ja zeszłam na dół, przywitałam się z rodzicami i zjadłam śniadanie.Biegnąc na górę minęłam brata, który znosił mój kufer.
-dzięki - krzyknęłam i wbiegłam do łazienki.
***
-Julia! Konrad! Spóźnicie się na pociąg -krzyknęła mama
Wzięłam różdżke i swojego kota Rambo i pędem zbiegłam na dół-juz jestem wysapałam poczym wsiadłam do samochodu.
Dziesięć minut później byliśmy już na peronie. Konrad pobiegł jak zwykle do swoich kolegów a ja żegnałam się z rodzicami.
-Tylko bądź grzeczna i nie rozrabiaj-powiedziala mama
-oh no dobrze mamooo-zasmiałam się
-pamiętaj, że nieważne gdzie trafisz i tak będziemy z ciebie dumni-powiedzial tata i mnie przytulił
-doooobrze tatooo - powiedziałam próbując złapać powietrza
-oh puść ją *Nathan bo ją udusisz-szepnęła mama

Przytuliłam jeszcze mamę i wbiegłam do pociągu.

🌌🌌🌌🌌🌌
Jest i pierwszy rozdział!
Bardzo przepraszam za błędy,poprawię się.

Mam nadzieję, że wam się spodoba!
Adios!

*Nathan-w moim opowiadaniu Syriusz Black ma jeszcze jednego brata.

Zanurzona w ciemności #remontPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!