47. Proszę, nie płacz.

634 56 17

Strasznie długo pisało mi się ten rozdział, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba i podzielicie się ze mną swoimi odczuciami w komentarzach. Coś dzieje się z moją weną, bo nie mam pomysłu na kolejny rozdział. Mam jednak nadzieję, że wróci i będę w stanie nadal pisać. Dziękuję za wszystko! ♥

A i chciałam się jeszcze pochwalić, że zdałam maturę! Sama w to nie wierzę, ale udało się! :D Teraz przede mną etap rekrutacji na studia, proszę trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało i żebym dostała się na wymarzony kierunek! ☺

The Neighbourhood - Prey

Nie mogłam wyobrazić sobie lepszej pobudki po całonocnej imprezie. Leżę w łóżku Harry'ego, ubrana w jego koszulkę z logiem Ramones, która pachnie nim, a jego wytatuowane ramię spoczywa na moim brzuchu. Przyglądam się mu i muszę stwierdzić, że wygląda tak bezbronnie z zamkniętymi oczami i lekko rozchylonymi ustami, z których wydobywa się lekkie pochrapywanie. To nic, że zarzekał się, że w ogóle nie chrapie i nie rozkłada się na całym łóżku.

Impreza trwała do białego rana, a dokładnie do siódmej rano. Oboje byliśmy padnięci i mocno wstawieni. I tak jak zawsze kiedy wypiję za dużo, wylądowałam z głową w toalecie, a Harry przytrzymywał mi włosy, śmiejąc się z mojej głupoty. Zdecydowanie połączenie wódki, różnorakich drinków i piwa nie jest dobrym rozwiązaniem. Niestety dziś to odpokutowuję okropnym bólem głowy. Kiedy już uporaliśmy się z moim uniżeniem, jak potulne baranki poszliśmy spać. Na szczęście Styles uraczył mnie swoją koszulką, dzięki czemu nie musiałam spać w sukience, albo nago, co chłopak rozważał. Chyba nie byłabym jeszcze na to gotowa, ale przy nim łamię wszystkie ograniczenia.

Muszę przyznać, że było naprawdę nieźle, pomijając bójkę obu panów, którzy potrafią namącić w mojej głowie. Och, ile bym dała, żeby między nimi był rozejm, ale niestety wiem, że to tak szybko nie nastąpi. Lokowany jest zazdrosny, tylko żeby ta zazdrość nie przerodziła się w coś gorszego. Musi mi wierzyć, że nic między mną a Malikiem już nie ma i nie będzie, bo w moim życiu jest tylko miejsce dla Harry'ego. Może gdyby Zayn znalazłby sobie kogoś i wtedy mój chło... to znaczy Harry byłby spokojniejszy i ja także. Nie mielibyśmy powodu wyczuwać jakiegokolwiek podstępu.

Patrzę na zegarek, który wskazuje drugą popołudniu i jestem zaskoczona, że już tak późno. Już dawno powinnam być u siebie i przygotowywać się do egzaminów, w międzyczasie zwalczając ból głowy. Muszę obudzić chłopaka, żeby mnie podwiózł. Z jednej strony wiem, że muszę go zbudzić, a z drugiej nie chcę tego robić, bo tak słodko wygląda, gdy śpi. Staram się uwolnić spod jego ramienia, na co słyszę jego pomrukiwanie. Powoli otwiera oczy, a wyraz jego twarzy wskazuje na to, że jest zaskoczony, a zarazem wkurzony.

- Co ty tu do cholery robisz, co? - pyta ochrypłym głosem, a ja wytrzeszczam na niego oczy.

- C-co? - dukam, podnosząc się do pozycji siedzącej.

- Żartuję, Blondi - puszcza mi oczko i przyciąga z powrotem do siebie.

- To nie było śmieszne - furczę. - Już myślałam, że znowu jesteś dupkiem i nie takiego przywitania się spodziewałam - wyjaśniam.

- Chciałem się tylko podroczyć - całuje mnie w ramię. - Dzień dobry, kochanie. Jak się spało? - poprawia się, a na moje usta wkrada się uśmiech.

- Nie można było tak od razu? - zwracam mu uwagę. - Muszę cię nauczyć trochę kultury.

- Dobrze, łaskawa pani - chichocze.

- Muszę przyznać, że pomimo kilkugodzinnego snu czuję się wyspana, ale boli mnie głowa - przytulam się do jego klatki piersiowej i wpatruję w jego piękną jeszcze zaspaną twarz.

The Victim || H. S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!