- O-on ... chciał ... - Urwała drżąc w moich ramionach. Czuła jak moja  koszulka staje się mokra. Westchnęłam. Znów płakała.  - To b-był E-eliot. Odsunęłam się od niej jak najszybciej, patrzyłam na nią wielkimi jak spodki oczami. Po moich policzkach poleciały łzy rozpaczy i bólu. 

- Jak to Eliot ?! Szepnęłam spuszczając głowę, dłonie zwinęłam w niewielkie piąstki, a knykcie mi zbielały. Wszystko przepłynęło mi przed oczami. - Przecież wyjechał. -  Zacisnęłam powieki próbując zaprzestać dalszemu rozklejaniu się. 

- W-wiem. Zająknęła się. - J- ja nie wiedziałam, że wrócił...Westchnęła. Wszystko się odwróciło teraz ja prawie płacze, a Emily mnie pociesza. 

Eliot był moim chłopakiem jakiś rok temu, zdradził mnie z jakąś pierwszą lepszą w klubie, a następnie powiedział mi to prosto w oczy. Był dumny, że widzi mnie cierpiącą, płaczącą i załamaną. A wszystko było zaplanowane przez tego cholernego chłopaka Kate. Niszczy mi życie odkąd zaczął z nią się spotykać! Musze cierpieć przez jego obsesje i szczerze mam tego dość... nie dość, że byłam w związku, który od początku miał by zwykłą fasą polegającą na moim załamaniu i depresji to Brad uważał, że wpadnę w jego ramiona i będę leczyć przy nim smutki. Pieprzony doktor Drue ! 

 -  Jest dobrze, nie martw się o mnie. Chodźmy spać. Powiedziałam na jednym wydechu, podnosząc wzrok na moją przyjaciółka, która jednie potulnie przytaknęła. -  Napisz do mamy, że zostajesz u mnie. Moi rodzice pojechali do babci, więc do jutra wieczora jesteśmy same. Stwierdziłam sucho. Podnosząc się z kanapy. 

Koszmar. Jedno słowo, a tak wiele uczuć  w moim sercu.

Siedziałam na murku wpatrując się w niego nie dowierzając w to  co mi powiedział. - Pieprzyłem się z jakąś suko, sorry.- Jego wzrok i mimika nawet nie wskazywał na to, że jest skruszony czy chce mnie przeprosić czy  wyjaśnić tą informacje, która była tak trudna mi od przyjęcia. - Nasz związek był układem, więc nie mam pojęcia czemu zalewasz się łzami. - Wzruszył ramionami, lekko sie  uśmiechając. Moje  łzy zaczęły lecieć z większą częstotliwością spadając na moje złączone dłonie.  

- Victoria! Usłyszałam przerażony głos Emil, szturchającą moje ramie. Od razu podnosiłam się do pozycji siedzącej. Materac lekko zaskrzypiał pod nagłym ruchem. - Co Ci się stało? Jej głos był przepełniony strachem i bólem. 

- Nic, po porostu koszmar. Odpowiedziałam krótko wycierając mokre miejsca pod moimi oczami. Owszem koszmar - Eliot. Tak dawno już mi się nie śnił ten dupek, a dziś wszystko się złożyło na moją nie korzyść. -  Która godzina? Szybko zapytałam próbując  odwrócić uwagę  Emi, że jednak ze mną nie jest w porządku. 

- Jakoś po dziesiątej. - Powiedziała odwracając sie w stronę okna. - Naprawdę, myślisz,  że nie wiem, iż jesteś w rozsypce, tak samo jak i ja? Zapytała. Położyłam się, na głowę naciągnęłam druga poduszkę. Nie chciałam mówić o tym wszystkim, chociaż powinnam tak jakby jestem jej to wina,  w końcu wczoraj to ja ją prosiłam, aby wyjawiła mi  co się stało, teraz musi być rewanż. 

  Kolejny poniedziałek i  siedzę w szkole od ponad czterech godzin czekając na koniec lekcji. Trzy dni temu to wszystko się stało, całe to zajście z Emily i Eliotem. Na szczęście już z nią w porządku, a słuch po Eliocie zaginął, szczerze bardzo się cieszyłam, że nie próbował się skontaktować ze mną czy z moją przyjaciółką ten  po pieprzeniec nie zasługuje na żadną uwagę, a tym bardziej na płaczu przez jego bez myślą idiotyczna postać. Jednak Emily nadal bardzo boi się wychodzić sama gdziekolwiek, więc nadzwyczajnie w świecie odprowadzam i zaprowadzam  do szkoły. Trochę to dziwne, ale chce, aby wiedziała, że jestem tu dla niej. Co do jej chłopaka okazał się zwykłym palantem ( Nie żebym tego nie wiedział) w ogóle nie zauważył, że z Emi coś nie tak, jak koleś który chodzi z dziewczyną taki długi okres nie widzi zmian w zachowaniu jej ? Zastrzelcie mnie, ale ja tego nie ogarniam. 

- Tori masz plany na dzisiejszy wieczór? - Zapytała mnie Emily dołączając do mnie, gdy szłam do głównych drzwi szkoły, aby wreszcie wyrwać się z tego więzienia. Oh..tak szybkością światła zmieniłam zdanie na temat tego budynku i nauczycieli. Szczerze zaczynam się martwić o samą siebie, gdyż cały czas zaczynam zachowywać się, jak ktoś inny. Czasem napada mnie myśl, że może to właśnie ja, tylko, że skryłam się gdzieś tam w środku na parę lat. Później odganiam te myśli i tak w kółko. - Halo Victoria ! - Zamachała przede mną dłonią, a ja po po prostu stanęłam jak wryta w ziemie. 

- Porozmawiamy później. - Posłałam jej przepraszające spojrzenie, zbiegając ze schodków poprawiłam pasek torebki. Wiedziałam, że nie ładnie się zachowałam względem niej, ale musiałam porozmawiać z tym człowiekiem, który stoi przed moją szkołą opierając się o samochód, jakby nigdy nic!

_________

Przepraszam za błedy i za brak weny  na ten rozdział ;/ 

ChangePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!